392 osób online

Coraz chętniej kupujemy odzież używaną. Dlaczego?

2018.09.25 07:39
Niemalże na każdej ulicy możemy znaleźć punkt z używaną odzieżą. Sklepiki tego typu cieszą się coraz większą popularnością.
Coraz chętniej kupujemy odzież używaną. Dlaczego?
Fot: Justyna Fiedoruk

Punkty z używaną odzieżą rosną niczym grzyby po deszczu. Niektóre przypominają swoją wielkością markety, gdzie dostaniemy nie tylko ubrania, ale i zabawki, książki, kubki, porcelanę, firanki, zasłony czy różnego rodzaju dekoracje. Mimo ogromnej ilości tzw. "ciucholadnów" w prawie każdym można znaleźć kupujących. A jeśli danego dnia jest wyprzedaż i szansa na upolowanie czegoś za złotówkę bądź dwa złote, już na pół godziny przed otwarciem pojawia kolejka zainteresowanych zakupami po niskich cenach.

Tanie rzeczy dobrej jakości?

Wiele osób docenia sklepy z odzieżą używaną za to, że znalezione tam ubrania są nie tylko tanie, ale i dobre jakościowo.

- Cena odzieży w sieciówkach jest zatrważająca. Nie wyobrażam sobie, że mam kupować spodnie dla swojego trzylatka za 100 zł, kiedy z góry wiadomo, że nie posłużą one długo. Oczywiście na wyprzedażach staram się coś kupić na zaś, jednak nie zawsze się udaje. W sklepach z odzieżą używaną mogę znaleźć ubranka synkowi, które są w idealnym stanie, bardzo dobre jakościowo i za śmieszne pieniądze – mówi Monika Dawidziuk. - Kiedyś, wydaje mi się, że ciucholandy były dużo gorszej jakości, teraz często można w nich kupić nawet nowe rzeczy, z grubych materiałów i w modnych wzorach. Nic dziwnego, że ludzie tak chętnie tu zaglądają – dodaje.

W sklepach z odzieżą używaną przeważają panie buszujące między wieszakami, aczkolwiek można i dostrzec panów, szukających cenowych okazji.

- Pierwszy raz przyprowadziła mnie tu żona. Bardzo sceptycznie podchodziłem do tego typu miejsc. No bo po pierwsze – nie lubię zakupów, a tu jeszcze "na ciuchach"? Ale jak przyniosła mi kilka markowych, naprawdę fajnych t-shirtów to pomyślałem, że wybiorę się z nią. I kurczę naprawdę można tu znaleźć sporo fajnych rzeczy. Oczywiście są też ciuchy, których za darmo bym nie wziął, ale jest też sporo takich, które są spoko. Teraz mamy z żoną kilka swoich ulubionych punktów, które odwiedzamy w określonych dniach. Żona mnie nawet nauczyła, że nie opłaca się kupować w dniu dostawy, bo ceny są wysokie, najlepiej jest dzień – dwa przed nią, wtedy wszystko jest dosłownie za grosze – wyjaśnia Marcin Karczewski, który przyjeżdża na zakupy spoza Białegostoku.

Młodych mężczyzn na takich zakupach wciąż jest jednak niewielu.

- Kupowanie w sklepach z odzieżą używaną jest coraz popularniejsze, to da się zauważyć. Dużo osób przychodzi, nawet tych zamożniejszych. Najlepiej sprzedają się sezonowe ubrania, a więc latem sukienki, zimą swetry. Duże zainteresowanie jest tez oryginalnymi butami - mówi sprzedawczyni z białostockiego sklepu z odzieżą zachodnią. - Zdecydowanie jest więcej pań, chociaż panowie też czasem przychodzą, ale raczej ci starsi - dodaje.

Jakie perełki można upolować?

Zdaniem niektórych polowanie na ciuchy w sklepach z odzieżą używaną nieco uzależnia.

- Strasznie się to wkręca. Mam szafę, która pęka w szwach, ale ciężko mi przejść i nie zajrzeć co nowego przywieźli. Szczególnie, że wiem, że fortuny tam nie zostawię. Oczywiście kupuję też w galeriach, ale często bluzkę z sieciówki ma jakaś koleżanka z firmy. Ciuch upolowany w sklepach z odzieżą używaną raczej ciężko spotkać na ulicy - tłumaczy Maja Wiszchowska. - Raz udało mi się np. upolować piękny płaszcz, turkusowy, w doskonałym stanie za niespełna 10 zł, to naprawdę okazja jakich mało - dodaje.

Największym zainteresowaniem cieszą się markowe ubrania oraz buty. Jeśli są w dobrym stanie - rozchodzą się niczym świeże bułeczki. Panie oblegają też szczególnie miejsca, gdzie wiszą różnego rodzaju sukienki.

Zakupy w "ciucholadnach" pomysłem na biznes?

Okazuje się, że są też tacy, którzy wyczuli, że na taniej odzieży wyszukanej w punktach z "używkami" da się zarobić.

- Moja koleżanka biega po chyba wszystkich "ciucholandach" jak wszystko jest po 1 lub 2 zł. Jest oczywiście jedną z pierwszych klientek, ma już wprawione oko. Szybko wyłapuje jakieś fajne ciuszki. Potem wystawia je na swojej stronie i sprzedaje dużo drożej. Oczywiście robi fajne zdjęcia, opisy itp. Klientów ma wielu, bo twierdzi, że można się z tego utrzymać. I mówi, że lubi to co robi, więc jakiś pomysł to jest – opowiada Paulina Daniszewska. - Ale do tego trzeba mieć też smykałkę, ja bym pewnie nakupiła ciuchów i nic nie sprzedała – dodaje.

Owy pomysł na biznes może się o tyle sprawdzać, że coraz więcej osób robi zakupy przez internet. W przypadku pań dotyczy to właśnie przede wszystkim odzieży.

Eko-podejście

Współcześnie kupowanie używanych produktów jest postrzegane przez społeczeństwo bardzo pozytywnie, jako nadawanie rzeczom drugiego życia. Propagują to nawet osoby znane i majętne, zachęcając, by nie wyrzucać jeszcze dobrych sprzętów czy ciuchów. Wiele gwiazd wyprzedaje swoją garderobę podkreślając, że przecież ubrania te mogą z powodzeniem jeszcze komuś posłużyć.

Justyna Fiedoruk
justyna.f@bialystokonline.pl
Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2019 CMG, Białystok
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39
zamknij X
TA STRONA UŻYWA COOKIES. Dowiedz się więcej o celu ich używania i polityce cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.