356 osób online

Nowa porcja archiwalnych zdjęć Białegostoku już dostępna. Projekt "Augustis 2.0"

2017.06.19 15:42
Kto czasami nie lubi poprzyglądać się ludziom na ulicy? Zdjęcia Bolesława Augustisa przenoszą do przedwojennego Białegostoku. Wystarczy kliknąć, by znaleźć się gdzieś w okolicach ul. Kilińskiego i wmieszać w tłum przechodniów z lat 30.
Nowa porcja archiwalnych zdjęć Białegostoku już dostępna. Projekt "Augustis 2.0"
Fot: Bolesław Augustis/albom.pl

Tysiące twarzy

Stowarzyszenie Edukacji Kulturalnej WIDOK, w ramach projektu "Augustis 2.0", skończyło digitalizację 2 tys. niepublikowanych fotografii największej w Polsce, bo liczącej ponad 10 tys. negatywów, kolekcji tzw. zdjęć ulicznych. Są one już dostępne na portalu albom.pl.

To głównie niedzielni spacerowicze, panie w fikuśnych kapeluszach, mężczyźni odziani w świąteczne garnitury, zakochane pary, żołnierze, gimnazjaliści. Tylko czasami migną gołe pięty umykającego z kadru posługacza. Tysiące twarzy, podobne plenery.

Augustis robił zdjęcia dla zarobku, fotografował więc głównie tych, których było stać na kupno odbitki. Atelier fotografa "Polonia Film" mieściło się przy ul. Kilińskiego 12 i nie zwykł on się zbytnio od niego oddalać. Na zdjęciach powtarza się więc to samo tło: Kilińskiego, hotel Ritz, kościół farny, park na Plantach. Są też kadry z letnich kanikuł, z ogrodów, z rodzinnych i miejskich uroczystości. A na pierwszym planie zawsze występują białostoczanie.

- Przypuszczam, że na zachowanych zdjęciach jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi z liczącej 100 tys. przedwojennej populacji Białegostoku - mówi Grzegorz Dąbrowski, który opracowuje zbiór. - Fotografie pochodzą z lat 1935-1938. Nie sposób też przyglądać się tym twarzom i nie myśleć o tym, co zdarzyło się późnej. Każdy kadr uruchamia wyobraźnię, snuje scenariusze, co się z tymi ludźmi stało. Na tym może polega też siła tych fotografii, są nostalgiczne i pogodne, a jednocześnie wieje od nich wojenna groza.

Filmowa historia rodziny

Augustis przeżył, ale jego życiorys mógłby być kanwą powieści. Rodzina przyjechała do Białegostoku w 1932 r. z Nowosybirska w Rosji, gdzie prawdopodobnie została zesłana po powstaniu styczniowym. Bolesław najpierw terminuje w zakładzie fotograficznym Neuhuettlera przy Rynku Kościuszki, a w 1935 r. otwiera własne atelier "Polonia Film".

W listopadzie 1939 r. Sowieci wywożą jego ojca do Mińska. Rodzina nigdy się nie dowie, co się nim stało. NKWD aresztuje także Bolesława. Trafia na Syberię, potem z Armią Andersa przechodzi cały szlak bojowy. Po zakończeniu wojny trafia do Anglii. Na stałe osiedla się w Nowej Zelandii. Żeni się z córką Sybiraków, która przez Indie również dotarła na Antypody. Do Polski ani do fotografowania nigdy już nie wróci. Umiera w 1995 r.

Znalezisko z szopy

Niecałą dekadę później, w 2004 r., grający w piłkę chłopcy odkrywają w szopie przy ul. Bema w Białymstoku kredens z setkami starych fotograficznych klisz. Znalezisko, dzięki członkom zespołu Zero-85 i siostrze Bolesława Augustisa - Eugenii Senderackiej, trafia w ręce Grzegorza Dąbrowskiego. Doceniając wartość fotograficzną zdjęć, zaczyna on restaurować i upubliczniać unikalną kolekcję. Po publikacjach zgłaszają się ci, którzy na fotografiach rozpoznali swoich bliskich lub znajome miejsca.

Do tej pory Stowarzyszenie zdigitalizowało w sumie ponad 3 tys. fotografii Augustisa. Docelowo chce udostępnić całą kolekcję. Projekt "Augistis 2.0" dofinansowany został ze środków z budżetu Miasta Białegostoku.

Anna Dycha
anna.d@bialystokonline.pl

Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2017 CMG, Białystok
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39
zamknij X
TA STRONA UŻYWA COOKIES. Dowiedz się więcej o celu ich używania i polityce cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.