353 osób online

Nietrafione decyzje Mamrota i czerwona kartka Runje. Jagiellonia z kolejną porażką

2019.12.07 17:08
W sobotnie (7.12) popołudnie Jagiellonia rozegrała kolejny ligowy mecz, po którym kibice Dumy Podlasia nie mają powodów do jakiejkolwiek radości. Żółto-Czerwoni, przy Słonecznej, przegrali z Zagłębiem Lubin. Jedynego gola strzelił Damjan Bohar.
Nietrafione decyzje Mamrota i czerwona kartka Runje. Jagiellonia z kolejną porażką
Fot: Grzegorz Chuczun

Jagiellonia Białystok mecz 17. kolejki PKO Ekstraklasy przegrała, mimo że powinna go zremisować. Winowajcą takiego stanu rzeczy okazał się Bartosz Kwiecień, który to w ostatnich sekundach starcia z Rakowem w kompletnie niezrozumiały sposób oddał futbolówkę pod nogi rywala, co skończyło się kontrą i stratą punktu. Ireneusz Mamrot postanowił jednak, że były zawodnik Chrobrego Głogów za swój błąd nie odpowie utratą miejsca w wyjściowej jedenastce. Kwiecień, trochę na przełamanie, podczas domowej rywalizacji z Zagłębiem znów pojawił się więc w linii obrony obok Ivana Runje, zaś w pomocy - kompletnie niespodziewanie - wystawiony został Zoran Arsenić. W zestawieniu zaproponowanym przez Mamrota nie brakowało też innych nietypowych rozwiązań. Tuż za plecami Patryka Klimali zagrał bowiem Martin Pospisil, a na prawym skrzydle zamieszanie miał robić Jesus Imaz. Camara i Prikryl pojedynek z Miedziowymi rozpoczęli na ławce rezerwowych.

Początek ligowego starcia przy Słonecznej nie zachwycił. Oba zespoły w pierwszych minutach nie mogły złapać odpowiedniego rytmu gry, a pierwsza nieco groźniejsza sytuacja miała miejsce po rzucie wolnym, gdy na strzał z ok. 30 metrów zdecydował się Filip Starzyński. Piłka po kopnięciu pomocnika Zagłębia nie powędrowała jednak w światło bramki, dlatego Grzegorz Sandomierski interweniować nie musiał. Jagiellonia odpowiedziała centrą Bartosza Bidy i niecelnym uderzeniem z bardzo trudnej pozycji oddanym przez Patryka Klimalę. Niedługo później snajper Dumy Podlasia mógł zanotować asystę, ale po jego podaniu próba strzelecka Romanczuka zza pola karnego, zamiast w bramce, wylądowała na jednym z obrońców gości.

Po lepszym fragmencie gospodarzy do głosu doszli także podopieczni Martina Seveli. W 18. minucie w defensywę Jagiellonii jak w masło wszedł Alan Czerwiński, który następnie wycofał futbolówkę na 14. metr do Bohara, a ten uderzeniem z pierwszej piłki znalazł drogę do siatki białostoczan. Trzeba zaznaczyć, że ze strzałem piłkarza Zagłębia Grzegorz Sandomierski prawdopodobnie by sobie poradził, lecz w skutecznej interwencji golkiperowi Dumy Podlasia przeszkodził rykoszet od największego pechowca ostatnich dni, czyli Bartosza Kwietnia.

Po straconym golu Żółto-Czerwoni nie rzucili się się do gonienia wyniku. Ba, kontrolę nad spotkaniem miało wręcz Zagłębie. Ireneusz Mamrot widział, że jego zespół w aktualnym ustawieniu nie prezentuje się najlepiej, dlatego szkoleniowiec Jagi szybko wycofał się ze swego pomysłu z zamianą ról Arsenicia oraz Kwietnia i po niespełna dwóch kwadransach zmagań obaj panowie wrócili na swe nominalne pozycje.

Pierwsza połowa w ostatniej fazie nie przyniosła już niczego ciekawego, dlatego Podlasianie zeszli do szatni, przegrywając 0:1. Czy po zmianie stron Żółto-Czerwoni zaprezentowali zapowiadaną złość, jaka miała się zrodzić w drużynie po wpadce z Rakowem? Niekoniecznie, aczkolwiek złość z pewnością pokazał Mamrot, który już w przerwie dokonał dwóch zmian. Imaza i Wójcickiego zastąpili na boisku Camara oraz Prikryl.

Ostatni z wymienionych zawodników zaraz po wznowieniu gry mógł sprokurować bramkę na 0:2, ale na szczęście wpadki Czecha piłkarze Zagłębia nie przeobrazili w gola, choć sytuacja Bohara, w której Słoweniec stanął oko w oko z Sandomierskim, należała do tych z gatunku stuprocentowych.

W 50. minucie tragedia jeszcze się więc nie stała, ale już chwilę później i owszem, bo Ivan Runje szybko zgromadził na swym koncie dwie żółte kartki, w efekcie czego Duma Podlasia niemal całą drugą połowę musiała grać w osłabieniu.

Żółto-Czerwoni nie radzili sobie z Miedziowymi, walcząc jedenastu na jedenastu, więc nie dziwnego, że i po zejściu Chorwata rezultat spotkania nie uległ zmianie na korzyść białostoczan. Jagiellończycy wprawdzie się starali, ale graczom w żółto-czerwonych strojach brakowało pomysłu, umiejętności, szczęścia (minimalnie niecelne uderzenie Camary), a w końcu i wiary, dlatego kolejna - już 6. w tym sezonie - porażka Dumy Podlasia stała się w sobotnie popołudnie faktem.

Mecz z Zagłębiem pokazał, że Ireneusz Mamrot ewidentnie stracił kontrolę nad tym, co dzieje się w białostockiej drużynie. Niespełna 49-letni trener już od wielu tygodni nie potrafi wydostać swego zespołu z przeciętności, a dodatkowo szkoleniowiec Jagi coraz częściej myli się w kwestii taktyki i ruchów kadrowych. Sobotnie starcie w dużej mierze - swoimi nietrafionymi decyzjami - zawalił właśnie Mamrot, a ponieważ pozycja trenera Jagiellonii już wcześniej nie należała do najmocniejszych, nikt nie powinien się zdziwić, jeżeli w kolejnym meczu podlaski klub poprowadzi już ktoś inny.

Jagiellonia Białystok - KGHM Zagłębie Lubin 0:1 (0:1)
Bramka: Damjan Bohar 18

Jagiellonia Białystok: Grzegorz Sandomierski - Jakub Wójcicki (46' Juan Camara), Ivan Runje, Bartosz Kwiecień, Bodvar Bodvarsson - Zoran Arsenić, Taras Romanczuk - Jesus Imaz (46' Tomas Prikryl), Martin Pospisil, Bartosz Bida (56' Andrej Kadlec) - Patryk Klimala

KGHM Zagłębie Lubin: Konrad Forenc - Alan Czerwiński, Bartosz Kopacz, Lubomir Guldan, Damian Oko - Jakub Tosik - Bartosz Ślisz, Filip Starzyński (90+1' Łukasz Poręba), Damjan Bohar, Sasa Zivec - Bartosz Białek (72' Patryk Szysz)

Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2020 CMG, Białystok
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39
zamknij X
TA STRONA UŻYWA COOKIES. Dowiedz się więcej o celu ich używania i polityce cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.