Koniec świata jako recepta na szczęście? Recenzja filmu "Lunana. Szkoła na końcu świata"

2023.01.05 08:11
Film "Lunana. Szkoła na końcu świata" byłby świetną opowieścią o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Trudno się oprzeć jednak wrażeniu, że to obraz propagandowy, zrealizowany po prostu w pięknych okolicznościach przyrody.
Koniec świata jako recepta na szczęście? Recenzja filmu "Lunana. Szkoła na końcu świata"
Fot: Materiały prasowe

Bhutan uchodzi za jeden z najszczęśliwszych krajów na świecie. W dosłownym tłumaczeniu Bhutan oznacza "koniec świata". Głową państwa jest tutaj król (Druk Gyalpo). Władze prowadzą politykę izolacyjną, "dbając" o swoich obywateli. I sytuacja ta mocno odbija się na fabule filmu "Lunana. Szkoła na końcu świata" w reżyserii Pawo Choyninga Dorjiego.

Główny bohater Ugyen ma jasno sprecyzowany pomysł na swoją przyszłość. Mieszka on w stolicy Bhutanu i marzy o karierze piosenkarza w Australii. Pragnie tam wyjechać. Póki co dzieli swoje życie z pobożną babcią, spotyka się z przyjaciółmi w nocnych klubach. Prowadzi życie raczej "próżniacze". Do pracy nauczyciela nie przykłada się jakoś szczególnie. Wkrótce zostaje zesłany na rok obowiązkowej służby nauczycielskiej do szkoły w Lunanie, najbardziej oddalonego miejsca od wszelkiej cywilizacji. Ugyen nie ma wyjścia, musi się zgodzić.

Sama droga do Lunany jest dla bohatera trudna. Przyzwyczajony do wygód, nie nawykły do wędrówek, niecierpliwi się na szlaku do miejsca swojego przeznaczenia. Jego towarzysze, wysłannicy ze wsi, oddają hołd i szacunek w postaci rytuałów, śpiewają pieśni, są wytrwali i spokojni. Gdy docierają na miejsce witają ich wszyscy mieszkańcy wsi. Ugyen rozpoczyna swoją przygodę ze szkołą na końcu świata.

Film dzieje się w Himalajach, krajobrazy zapierają dech w piersiach. I chyba gdyby nie one, żałowałabym, że wybrałam się na seans. Bowiem obraz ten zbudowany jest na zasadzie prostego, naiwnego kontrastu: zepsuty świat cywilizacji i piękny, niewinny świat przyrody. W fabule pojawia się postać dziewczyny z Lunany, dobrzy, mądrzy mieszkańcy wsi i wszędobylskie jaki. Niestety, to jednak za mało, by zbudować wiarygodną historię. Ugyen przechodzi przemianę, uczy się żyć z dala od miastowych wygód. Dzieci ze szkoły w Lunanie uwielbiają swojego nowego nauczyciela. Warunki są trudne. Zatem co powoduje, że nasz bohater zaczyna przywiązywać się do tego miejsca?

Opowieść jest mało wiarygodna, wręcz naiwna. Wydaje się, że bieda, brak prądu i wszelkich wynalazków ma być receptą na szczęśliwe życie. Trochę nie kupuję opisu dystrybutora o magicznej atmosferze filmu. Owszem, idea i wizualna strona robią wrażenie, jednak samej historii Ugyena brakuje oryginalności i osadzenia w realiach. Trudno uwierzyć w jego narrację, a propaganda jest zbyt odczuwalna.

Premiera filmu przewidziana jest na 13 stycznia.

Anna Kulikowska
anna.kulikowska@bialystokonline.pl

1188 osób online
Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2024 BiałystokOnline Sp. z o.o.
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39