"Mamy zdjęcia" - migranci są przerzucani przez służby białoruskie

2021.09.06 12:26
Nie ma wątpliwości, że migranci próbujący przekroczyć polsko-białoruską granicę są wspierani przez służby Łukaszenki. Nie wiedzą, że są wykorzystywani, że są sterowani. Przedstawicie rządu tłumaczą, że wprowadzony w części województwa podlaskiego stan wyjątkowy pomaga walczyć z przestępcami przerzucającymi migrantów.
"Mamy zdjęcia" - migranci są przerzucani przez służby białoruskie
Fot: Straż Graniczna

- Nie ma godziny, w której służby białoruskie nie dostarczałyby nad granicę migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu, Libanu, Egiptu, Somalii - mówił na specjalnie zwołanej konferencji prasowej dotyczącej sytuacji na polsko-białoruskiej granicy premier Mateusz Morawiecki.

Strona polska nie ma wątpliwości, że za kryzys migracyjny jest odpowiedzialna Białoruś. O wyraźnej współpracy świadczą upublicznione właśnie przez straż graniczną zdjęcia.

- Służby białoruskie zaopatrują migrantów w specjalne środki, żywność, pomagają im w przedarciu się do Polski w sposób nielegalny. Obozowisko w Usnarzu jest to przykrywka dla zorganizowanej akcji służb białoruskich. Takich miejsc Białorusini próbowali stworzyć więcej - twierdzi szef rządu.

Obawia się jednak, że prawdziwy kryzys może jeszcze nastąpić.

- Nie spodziewamy się spadku napięcia na wschodniej granicy, a to z tego powodu, że za kilka dni zaczynają się największe pod względem liczebności od 40 lat ćwiczenia Zapad 2021 - mówił premier przewidując, że mogą wiązać się one z prowokacjami, gdyż już dziś słychać wybuchy na poligonach położonych nieopodal granicy.

Tłumacząc zasadność wprowadzenia stanu wyjątkowego Mateusz Morawiecki zapowiedział, że przedsiębiorcy, głównie z branży turystycznej, będą mieli zrekompensowane swoje straty wynikłe z tej sytuacji. Przy okazji zaapelował do wszystkich sił politycznych o mówienie jednym głosem ws. ochrony granicy.

Od dnia wprowadzenia stanu wyjątkowego zanotowano 457 prób nielegalnego przekroczenia granicy. W 443 przypadkach to uniemożliwiono, zatrzymano 13 osób. Ostatniej doby 152 razy usiłowano przedostać się do Polski. Jednej osobie - obywatelce Konga - udało się to zrobić, zatrzymano ją ranną.

- Stan wyjątkowy bardzo skutecznie uniemożliwia wyłapywanie osób związanych ze zorganizowanymi grupami przestępczymi, które docierają do miejscowości przygranicznych, czekają na imigrantów licząc, że przekroczą skutecznie granicę, czekają, by odebrać ich, przewieźć w głąb Polski - mówił minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński.

Jak podaje minister, zatrzymano już 66 osób (w ostatnich dniach 8), które trudnią się tym procederem. W większości są to obywatele państw postsowieckich.

Służby polskie mają coraz więcej dowodów na to, jak organizuje się przerzucanie migrantów. Kamiński poinformował, że strażnicy graniczni prowadzą cały czas rozmowy z osobami zatrzymanymi. Są to w większości obywatele Iraku, którzy dotarli z Bagdadu do Mińska. Przebywają oni 2-3 dni w Mińsku, następnie transportowani są na granicę: litewską, łotewską albo polską. Migranci płacą za to przeciętnie 5,5 tys. dolarów od osoby, zaś od rodziny 15-20 tys., a nawet 40 tys. dolarów. Grupy przestępcze mają przerzucić ich do Niemiec lub Francji.

- Polska nie jest ich celem - mówi komendant straży granicznej Tomasz Praga. - Oni nie wiedzą, że są wykorzystywani, że są sterowani.

Dodał też, że mieszkańcy miejscowości przygranicznych identyfikują na swoim terenie nieznane osoby, które miałyby przerzucać migrantów. Wprowadzenie stanu wyjątkowego, pozwala na ich wyłapywanie.

W ciągu ostatnich kilku tygodni na polsko-białoruskiej granicy doszło do około 4 tys. prób nielegalnego przedostania się na terytorium RP.

Ewelina Sadowska-Dubicka
ewelina.s@bialystokonline.pl
921 osób online
Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2024 BiałystokOnline Sp. z o.o.
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39