Białystok Online

Aktualności

"Myślałam, że mnie to nie dotyczy". Różowy październik przypomina o badaniach

2026.10.05 10:00
"Myślałam, że mnie to nie dotyczy".  Różowy październik przypomina o badaniach
Fot: pixabay

Październik znów zrobił się różowy. Wystawy, wstążki, kampanie i przypomnienia o profilaktyce raka piersi mają jeden cel: żebyśmy nie odkładały badań na "kiedyś". Bo czasem kilka minut spędzonych w gabinecie oznacza znacznie więcej - spokój, szybszą diagnozę, a czasem po prostu kolejne lata życia.

Różowy październik, czyli Breast Cancer Awareness Month, to obchodzona na całym świecie kampania przypominająca o raku piersi, znaczeniu wczesnego wykrywania choroby i dostępie do diagnostyki oraz leczenia. Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że rak piersi jest najczęściej diagnozowanym nowotworem u kobiet na świecie. Październik ma więc nie tylko przypominać, ale przede wszystkim skłaniać do działania. Bo łatwo powiedzieć: "zbadam się". Trudniej znaleźć termin, zadzwonić, zapisać się, pojechać. Zawsze przecież jest coś pilniejszego. Praca, dzieci, rodzice, zakupy, dom. Własne zdrowie często ląduje na końcu listy. Dopóki nie wydarzy się coś, co tę listę przewróci do góry nogami.

Dorota pamięta dokładnie moment, w którym zwykła kontrola przestała być zwykłą kontrolą.

- Mój różowy październik zaczął się w sierpniu 2022 roku, to wtedy po kontrolnej mammografii dowiedziałam się, że mam nowotwór piersi. Jedno badanie zmieniło moje życie w czekanie - na wyniki biopsji, na pierwszą operację, potem drugą, kolejne wyniki, konsylia. W kalendarzu zamiast spotkań zawodowych, wizyt u fryzjera czy kosmetyczki wpisywałam terminy chemioterapii i spotkań z onkologiem. To był trudny czas, bez włosów, rzęs czy brwi, z lękiem i niepewnością. Nauczyłam się prosić o pomoc i ją przyjmować - opowiada. Na szczęście jej historia miała swój pozytywne zakończenie, a wszystko właśnie dzięki profilaktycznym badaniom.

"Przyjeżdża mammobus i zawsze robię badania"

W profilaktyce nie chodzi o to, żeby żyć w strachu. Chodzi o to, żeby nie oddawać przypadkowi czegoś, na co mamy wpływ. Marianna ma 75 lat. Od lat korzysta z badań, także wtedy, gdy mammobus przyjeżdża w jej okolicę. Piętnaście lat temu właśnie kontrolne badanie uruchomiło całą lawinę zdarzeń.

- Przyjeżdża do nas mammobus i zawsze robię badania. 15 lat temu jakieś pół roku po badaniu, już nie pamiętam dobrze, zadzwonili, że jest guz. Pojechałam do szpitala, zrobili biopsję. Nowotwór. Wycięli wszystko i teraz jestem zdrowa - relacjonuje. I właśnie to zdanie "i teraz jestem zdrowa" brzmi jak najlepszy możliwy finał tej historii. Ale zanim pojawił się ten finał, była mammografia, telefon, biopsja, diagnoza i leczenie.

Dlatego Katarzyna nie chce słyszeć o odkładaniu badań. - Mam w rodzinie dość sporą historię nowotworów, więc nie odpuszczam żadnych badań przesiewowych. W tym mammografii. Trzeba się badać, bo wcześnie wykryty nowotwór ma ogromną szansę na wyleczenie. A takie badanie to tylko kilka minut. Cóż to jest w obliczu wielu lat życia, które możemy sobie w ten sposób zapewnić? - .

"Zawsze podchodziłam do tego na luzie"

Ewa przyznaje, że "zawsze podchodziła do takich badań trochę na luzie". Dziś jest zupełnie inaczej i wie, że profilaktyka, to podstawa.

- Zawsze mylślałam, że po co się stresować. Wszystko zmieniło się, kiedy zachorowała moja bliska przyjaciółka. Okazało się, że zmiana została wykryta wcześnie i dzięki temu miała szansę na skuteczne leczenie. Pomyślałam wtedy, że gdyby nie to badanie, być może dziś nie miałabym jej obok siebie. To naprawdę mną wstrząsnęło. Od tamtej pory sama pilnuję badań i powtarzam innym kobietom: nie czekajcie. Naprawdę nie warto.

Czasem potrzebujemy takiego momentu. Nie własnej diagnozy, ale historii kogoś bliskiego, żeby zrozumieć, że "mnie to nie dotyczy" nie jest żadną gwarancją.

Ania też nie ukrywa, że sama raczej długo by się na badania nie wybrała. Siostra jednak ją namówiła i zgodziła się razem pójść. - Trochę marudziłam, trochę żartowałam, że przecież nic mi nie jest. A potem podczas badania znaleziono zmianę. Na szczęście okazała się niegroźna. Ale pamiętam ten moment, kiedy usłyszałam, że trzeba to sprawdzić dokładniej. Nagle przestało być zabawnie. Do dziś myślę, co by było, gdybym posłuchała samej siebie i dalej odkładała badanie. Może nic. A może byłoby zupełnie inaczej. Dlatego teraz sama pilnuję terminów i namawiam inne kobiety, żeby nie czekały, aż ktoś będzie musiał je na badanie zaciągać.

Nie czekaj na strach

W Polsce program profilaktyki raka piersi finansowany przez NFZ obejmuje kobiety w wieku 45–74 lat, spełniające określone kryteria dotyczące wcześniejszych mammografii i leczenia. Z badania można korzystać także w mammobusach, których harmonogramy są publikowane przez oddziały wojewódzkie NFZ. Ale różowy październik to coś więcej niż informacja o tym, kto może skorzystać z programu. To dobry moment, żeby zatrzymać się na chwilę i pomyśleć: kiedy ostatnio zrobiłam coś naprawdę ważnego dla swojego zdrowia? Nie każda zmiana oznacza raka. Nie każda historia kończy się operacją, chemioterapią czy długim leczeniem. I właśnie dlatego nie warto żyć w lęku. Warto się badać.

Bo Dorota nie wiedziała, co pokaże kontrolna mammografia. Marianna nie wiedziała, że telefon po badaniu przyniesie taką wiadomość. Katarzyna wie, że rodzinne doświadczenia są dla niej dodatkowym powodem, by nie odpuszczać. Ewa zobaczyła, jak wiele może znaczyć wczesne wykrycie choroby. Ania przekonała się, że nawet pozornie niegroźna kontrola może przynieść informację, której wcześniej nie brała pod uwagę. I może właśnie o to chodzi w różowym październiku. Nie o różowe wstążki, zdjęcia i hasła. Nie o straszenie rakiem. Chodzi o to, żebyśmy pamiętały o sobie, zanim zmusi nas do tego choroba. Kilka minut badania może wydawać się drobiazgiem. Wobec całego życia - jest naprawdę niewielką ceną.

JK

JK

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas