Białystok Online

Kultura i Rozrywka

Zamiast selfie – kolejki i drewniane domy. Dawny Białystok na tysiącach klisz

2026.06.03 13:50
Zamiast selfie – kolejki i drewniane domy. Dawny Białystok na tysiącach klisz
Fot: Redakcja

Ponad sześć tysięcy negatywów Janusza Kalinowskiego, dokumentujących niezwykłą metamorfozę Białegostoku z przełomu lat 70. i 80. XX wieku, przejdzie cyfrową rewolucję. Projekt „Miastowieś Białystok” ocala od zapomnienia unikalny, codzienny koloryt miasta, którego w dużej mierze już nie ma.

Gdy pod koniec lat 70. uczeń białostockiego IV Liceum Ogólnokształcącego zakładał na szyję aparat, nie myślał o historii, socjologii ani o ministerialnych dotacjach. Chodził po prostu na spacery. Czterdzieści lat później te same spacerowe kadry stały się historycznym skarbem, na którego ocalenie Ministerstwo Kultury przeznaczyło ponad 182 tysiące złotych.

Projekt „MiastoWieś Białystok. Digitalizacja i upowszechnienie negatywów Janusza Kalinowskiego z przełomu lat 70. i 80. XX wieku” to fascynująca podróż do czasów, gdy parterowa, drewniana zabudowa stolicy Podlasia zaczęła przegrywać starcie z wielkopłytowym monumentalizmem.

Miasto ujednolicone, miasto utracone

Dzisiejsza przestrzeń miejska, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie, cierpi na syndrom powtarzalności. Te same sieciówki, podobne samochody, ujednolicona moda. Tymczasem kadry Kalinowskiego przenoszą nas do ery unikalnego, lokalnego autentyzmu.

– Warto wydawać na to pieniądze, by został ślad po tym, czego tak naprawdę w przestrzeni miejskiej już nie ma – zauważa zastępca prezydenta Miasta Białystok, Rafał Rudnicki. – Gdy zobaczymy zdjęcia pana Janusza z lat 70. i 80., okaże się, że przez te 40 czy 50 lat zaszły takie zmiany, że czasami trudno rozpoznać dane miejsce. Białystok był kiedyś miastem drewnianej zabudowy, często parterowym, przy której wyrastały jedenastokondygnacyjne wieżowce i blokowiska. Tutaj mamy jednak wyjątkowy białostocki koloryt i warto go zachować dla kolejnych pokoleń.

Sam autor zdjęć, Janusz Kalinowski, nie kryje zaskoczenia faktem, jak wielki skok cywilizacyjny dokonał się od momentu, gdy jako nastolatek naciskał spust migawki.

– Zdjęcia, które robiłem ponad 40 lat temu, gdy miałem wtedy kilkanaście lat, przetrwały próbę czasu – mówi Janusz Kalinowski. – Nawet samo porównanie tego, jak wyglądało życie 40 lat temu i jak wygląda dziś, jest dla mnie szokujące. Nastąpił ogromny przeskok cywilizacyjny. Bardzo się cieszę, że zdjęcia zostaną zarchiwizowane. Nie przypuszczałem, że coś takiego nastąpi, a jednak. To naprawdę miła niespodzianka.

Detektywistyczna historia ukrytego autora

Droga do odkrycia tej gigantycznej kolekcji – szacowanej na ponad sześć tysięcy klatek – przypomina scenariusz dobrego filmu dokumentalnego. Wszystko zaczęło się bowiem bez wiedzy samego fotografa.

– Pierwsza część zdjęć nie trafiła do nas od pana Janusza – zdradza Mariusz Bieciuk, koordynator projektu. – Otrzymaliśmy ją kilka lat temu od pana Andrzeja Trzcińskiego, prywatnego kolekcjonera fotografii i białostockich archiwaliów. Przekazał nam album zawierający około tysiąca klatek negatywów. Dzięki społeczności skupionej wokół naszego archiwum oraz jednemu z autoportretów udało się ustalić autora fotografii. Ktoś rozpoznał pana Janusza i przekazał nam tę informację. Skontaktowałem się z nim i okazało się, że posiada znacznie większy zbiór.

Tytułowa „MiastoWieś” to bezpośrednie nawiązanie do tożsamości Białegostoku, którego współczesne osiedla rodziły się na terenach dawnych, podmiejskich wsi. Kalinowski uchwycił ten moment graniczny – moment, w którym wiejska codzienność mieszała się z nowo budowanymi arteriami i wieżowcami Słonecznego Stoku czy Piasków. Co ciekawe, robił to w czasach, gdy fotografowanie na ulicy mogło budzić podejrzliwość władz.

– W tamtych czasach fotografowanie nie było tak proste jak dziś. Były inne realia polityczne i nie wszyscy przychylnie patrzyli na osoby robiące zdjęcia w przestrzeni publicznej – przypomina prezydent Rafał Rudnicki, dodając, że archiwa oficjalnych, PRL-owskich redakcji prasowych w większości zaginęły lub uległy rozproszeniu. To czyni amatorskie zbiory Kalinowskiego bezcennym i unikalnym źródłem wiedzy.

Od negatywu do Mediateki

Dla Białostockiego Ośrodka Kultury opieka nad kolekcją to realizacja misji budowania lokalnej tożsamości. Fotografie, poza oczywistą wartością sentymentalną, posiadają wysokie walory artystyczne i dokumentalne.

– Myślę, że te fotografie są niezwykle atrakcyjnym materiałem do oglądania zarówno dla fotografów, którzy dokumentują współczesny Białystok, jak i dla historyków miasta, socjologów czy archiwistów społecznych – podkreśla Martyna Faustyna Zaniewska, dyrektor Białostockiego Ośrodka Kultury. – Będziemy mogli poprzez tę kolekcję, udostępnianą w naszej Mediatece CLZ, a także poprzez wystawy i album, przybliżyć mieszkańcom, szczególnie młodszym, historyczne fotografie pokazujące, jak jeszcze całkiem niedawno wyglądał Białystok.

Projekt zaplanowano na dwa lata. Poza digitalizacją i udostępnieniem zdjęć w sieci (za pośrednictwem strony Centrum Archiwistyki Społecznej), organizatorzy planują wydanie papierowego albumu oraz warsztaty reporterskie dla młodzieży, które poprowadzi dokumentalista Marcin Pawlukiewicz.

Selfie to za mało

Dlaczego ta historyczna lekcja jest tak ważna dla współczesnych nastolatków? Organizatorzy chcą rzucić młodym ludziom wyzwanie i pokazać, że smartfon w ich kieszeni może mieć taką samą moc, jaką miał analogowy aparat Janusza Kalinowskiego w latach 70.

– Chcemy pokazać młodym ludziom, że fotografia może służyć nie tylko do robienia selfie, ale również do dokumentowania rzeczywistości – podsumowuje Mariusz Bieciuk. – Białystok nadal się zmienia. Zmienia się zabudowa miasta, zmieniają się mieszkańcy, zmieniamy się my sami. Warto to dokumentować.

A sam autor, zapytany o swoje młodzieńcze motywacje i ewentualną współpracę z dawną prasą, odpowiada z rozbrajającą, artystyczną szczerością:

– Chodziłem na spacery z aparatem, robiłem zdjęcia, wywoływałem filmy, wykonywałem odbitki. Robiłem to głównie dla siebie. Nie fotografowałem z myślą o publikacjach czy współpracy z prasą. Po prostu sprawiało mi to przyjemność.

Ocalone kadry Janusza Kalinowskiego to nie tylko sentymentalna podróż w przeszłość, ale też ważne memento dla współczesnych mieszkańców. Pokazują, że historia dzieje się na naszych oczach, a dzisiejsza codzienność już jutro stanie się bezcennym archiwum. Warto więc brać przykład z nastoletniego pasjonata sprzed lat i uważnie dokumentować świat, który nieustannie ucieka nam sprzed obiektywu.

Białystok Online objęło projekt „Miastowieś Białystok. Digitalizacja i upowszechnienie negatywów Janusza Kalinowskiego z przełomu lat 70. i 80. XX wieku” patronatem medialnym.

Katarzyna Kozioł

Katarzyna Kozioł

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas