POLECAMY
W zaległym spotkaniu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia pokonała na wyjeździe Raków Częstochowa 2:0. Po tym zwycięstwie Żółto-Czerwoni umocnili się na 2. miejscu w tabeli, które daje grę w eliminacjach do Ligi Mistrzów.
Samuraj zapewnił prowadzenie Mówi się, że zwycięskiego składu się nie zmienia i najwidoczniej Adrian Siemieniec również lubi wyznawać tę zasadę, bo szkoleniowiec Dumy Podlasia nie zdecydował się w środę (13.05) na żadne kadrowe roszady w porównaniu do sobotniego (9.05) starcia z Pogonią. Pierwsze sekundy spotkania należały do Rakowa, który odważniej zapędzał się w pole karne Białostoczan, jednak to Żółto-Czerwoni szybciej oddali groźny strzał. Już w 4. minucie po składnej akcji do uderzenia zza szesnastki doszedł Taras Romanczuk i choć kapitan Jagi przymierzył bardzo dobrze, to jednak Trelowski zdołał sparować piłkę do boku, przez co Duma Podlasia musiała zadowolić się kornerem. Za moment odpowiedzieli gospodarze, bo szczęścia z dystansu szukał Marko Bulat, ale Sławomir Abramowicz interweniować nie musiał, gdyż próba Chorwata została wyblokowana. Nie minęło 10 minut zmagań, a trener Dawid Kroczek został zmuszony do przeprowadzenia pierwszej zmiany. Wszystko dlatego, że urazu mięśniowego doznał Lamine Diaby-Fadiga, którego na boisku zastąpił Tomasz Pieńko. Co działo się później? Celnie, aczkolwiek wprost w bramkarza, przymierzył Alex Pozo, po czym zza pola karnego ponad poprzeczką huknął Bulat. Następnie w światło bramki głową trafił Makuch, lecz mocy w tym strzale nie było, a za moment ten sam zawodnik uderzył jeszcze raz, tym razem nogą, ale futbolówka przeleciała kilka metrów obok lewego słupka Dumy Podlasia. W kolejnej fazie meczu i jedni i drudzy mieli swoje okazje, aczkolwiek takich klarownych ewidentnie brakowało. Nieco częściej zagrożenie stwarzali gospodarze, choć defensywa Dumy Podlasia prezentowała się bez zarzutów, dlatego po dwóch kwadransach rywalizacji na tablicy wyników wciąż utrzymywał się bezbramkowy remis. W 34. minucie rezultat już się jednak zmienił, a wszystko za sprawą rzutu rożnego wykonywanego przez Lozano i znakomitej główki w wykonaniu Kobayashiego, który zdobywając swojego pierwszego gola w barwach Jagiellonii, otworzył wynik środowego hitu. Pod koniec pierwszej połowy na bramkę uderzali jeszcze Makuch, Brunes oraz Imaz, lecz nie były to próby, które odmieniłyby oblicze meczu. Obrona Częstochowy, ale w wykonaniu Białostoczan Druga część spotkania rozpoczęła się od mocnego akcentu Rakowa. Najpierw świetnie w szesnastkę wbiegł Makuch, ale Abramowicz z jego strzałem sobie poradził, a po chwili z woleja uderzał Brunes, lecz jego próba została zablokowana. Na tym jednak nie koniec. Już w 49. minucie doskonałej okazji nie wykorzystał Svarnas, a za moment gospodarze oddali jeszcze trzy kolejne strzały, ale wszystkie zostały zastopowane przez zawodników Dumy Podlasia. W kolejnych minutach napór podopiecznych Dawida Kroczka trwał. Po centrze z rzutu rożnego i pustym przelocie Abramowicza z metra piłkę ponad poprzeczką przeniósł Oskar Repka, a w 62. minucie w końcu w ofensywie zobaczyliśmy Jagiellonię. Białostoczanie wyszli z bardzo groźną kontrą, którą na gola mógł zamienić Kajetan Szmyt. Niestety skrzydłowy Dumy Podlasia z 12 metrów uderzył tam, gdzie było najwięcej piłkarzy Rakowa i do podwyższenia wyniku nie doszło. Zaledwie 60 sekund później przyjezdni wypracowali sobie następną wyborną okazję, ale tym razem zawiódł Jesus Imaz, który kopnął piłkę zza szesnastki technicznie, lecz minimalnie niecelnie, dlatego zabójczej odpowiedzi Jagi na świetny fragment Rakowa nie mieliśmy. W kolejnej fazie meczu gra przeniosła się do środkowej strefy boiska, choć ekipa z Częstochowy wciąż nie odpuszczała i od czasu do czasu szukała gola wyrównującego stan potyczki. W 76. minucie obok bramki z dystansu uderzył Leonardo Rocha, potem gospodarze mieli jeszcze inne próby strzeleckie, jednak to Żółto-Czerwoni zapakowali futbolówkę do siatki. Konkretnie uczynił to Kajetan Szmyt, który po podaniu Nahuela celnie przymierzył z kilku metrów. Po tym trafieniu Raków już się nie podniósł. Podopieczni Siemieńca pokonali więc groźnego rywala w walce o czołowe lokaty w tabeli 2:0, a to oznacza, że już tylko Jagiellonia może pozbawić Lecha mistrzowskiego tytułu. W tej chwili 2. w stawce Duma Podlasia traci do Kolejorza cztery punkty. Do zakończenia sezonu pozostały jeszcze dwie kolejki. Raków Częstochowa - Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1) Bramki: Yuki Kobayashi 34, Kajetan Szmyt 82 Raków Częstochowa: Kacper Trelowski - Michael Ameyaw (67' Ivi Lopez), Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas, Adriano Amorim - Lamine Diaby-Fadiga (11' Tomasz Pieńko), Oskar Repka, Marko Bulat (79' Władysław Koczerhin), Patryk Makuch (67' Leonardo Rocha) - Jonatan Braut Brunes Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital (56' Apostolos Konstantopoulos), Yuki Kobayashi, Guilherme Montoia - Alejandro Pozo (79' Eryk Kozłowski), Taras Romanczuk, Sergio Lozano (56' Bartosz Mazurek), Jesus Imaz (79' Nahuel Leiva), Kajetan Szmyt (89' Bartłomiej Wdowik) - Afimico Pululu Żółte kartki: Oskar Repka (Raków Częstochowa) oraz Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Apostolos Konstantopoulos, i Taras Romanczuk (Jagiellonia Białystok).
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 22:38
Turystyka 22:26
Aktualności 16:00
Biznes 14:00
Sport 13:38
Aktualności 13:00
Kultura i Rozrywka 12:30
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji