Białystok Online

Kultura i Rozrywka

Krystyna na Teneryfie, demony i rodzinne problemy. Rozmowa z Sylwią Dec

2026.10.09 11:00
Krystyna na Teneryfie, demony i rodzinne problemy. Rozmowa z Sylwią Dec
Fot: Diana Rusiłowicz

Białostocka pisarka Sylwia Dec powraca z drugą częścią historii o emerytowanej południcy. Tym razem Krystyna trafia na Teneryfę, gdzie poza rodzinnymi perypetiami czekają na nią również demony i bogowie związani z mitologią dawnych mieszkańców wyspy. Z autorką „Krystyno, na litość boską!” rozmawiamy o tym, skąd wzięła się Krystyna, dlaczego właśnie Teneryfa stała się miejscem jej kolejnej przygody i co fantastyka pozwala powiedzieć o całkiem zwyczajnych problemach.

Sylwia Dec jest autorką dwóch serii. Czytelnicy znają ją między innymi z cyklu o wiedźmie balkonowej Anielce oraz historii o Krystynie – południcy, która przeszła na demoniczną emeryturę. W pierwszej części „Krystyno, uspokój się!” bohaterka próbowała odnaleźć sens życia w sanatorium dla upiorów i demonów. W drugim tomie jej życie znów mocno się komplikuje. Krystyna razem z partnerem Michałem i jego nastoletnią córką Glorią trafia na Teneryfę.

„Krystyno, na litość boską!” to jednak nie tylko fantastyczna opowieść o słowiańskich demonach. Pod tą warstwą autorka przygląda się zmianom, dojrzewaniu do nowych ról, relacjom i temu, jak odnaleźć się w sytuacji, gdy dotychczasowe życie zaczyna wyglądać zupełnie inaczej.

Rozmowa z Sylwią Dec

Dla tych, którzy cię jeszcze nie znają – co opowiedziałabyś o sobie jako autorce?

Jestem osobą, która pisze śmieszne książki o poważnych sprawach. Do tej pory napisałam dwie serie. Jedna to przygody wiedźmy balkonowej Anielki Jasnej i jej gadającego kota Grażyny, który miał być bohaterem drugoplanowym, ale jak to kot – skradł wszelkie show.

Druga seria to historia o emerytowanej południcy Krystynie, która w pierwszej części próbowała znaleźć sens życia w sanatorium dla upiorów i demonów. W drugiej zaś rusza na wielkie kanaryjskie all inclusive.

„Krystyno, na litość boską!” to drugi tom. Czy można zacząć tę historię właśnie od niego, czy trzeba najpierw sięgnąć po pierwszą część?

Tak, jak najbardziej. Można zacząć przygodę z Krystyną od wakacyjnych perypetii sfrustrowanej południcy na Kanarach. Z Krystyną jest tak, że tworzę kolejne odsłony historii jako integralne całości. Można więc spokojnie czytać je w kolejności chronologicznej, ale można też zacząć od zastrzyku słońca w sam raz na początek jesieni.

Skąd pomysł na Krystynę – południcę na emeryturze?

To jest bardzo dobre pytanie, bo do końca nie pamiętam, skąd przyszedł pomysł na Krystynę jako taką – południcę, która dużo pyskuje, jest ironiczna i ma bardzo dobre serce, ale schowane pod dużą warstwą ironii. Pamiętam za to bardzo dobrze, skąd pomysł na tematykę, wokół której Krystyna się kręci. Historia Anielki i Wiedźmy Balkonowej jest dla mnie historią o odkrywaniu swoich mocy, o dorastaniu do pewnych rzeczy i o stawianiu na swoim. Historia Krystyny jest natomiast opowieścią o czymś zupełnie odwrotnym.

Krystyna jest emerytowaną południcą, cztery tysiące lat plus. Widziała wszystko, przeżyła wszystko, lubi imprezy i intensywne życie, ale pewnego razu odkrywa, że to już jej nie wystarcza. Na niektóre rzeczy nie ma siły, na niektóre nie ma ochoty i próbuje odnaleźć się w rzeczywistości, w której pewne rzeczy się kończą. Takim przysłowiowym gwoździem do trumny jest dla niej przejście na demoniczną emeryturę. Zderzona z brakiem zajęcia, zaczyna odkrywać i zastanawiać się, co właściwie jest sensem jej życia.

Tak jak Aniela jest historią o dojrzewaniu i odkrywaniu swoich sił, tak Krystyna jest historią o akceptowaniu przemijania, o tym, że pewne rzeczy się zmieniają, o akceptowaniu swojej dojrzałości i przygotowaniu na starość. To także odkrywanie, że nawet w tej jesieni życia ono może mieć swoje barwy, tylko już zupełnie inne niż w młodości.

Pomysł na Krystynę wziął mi się z konkretnego momentu życiowego, kiedy skończyłam te mityczne 35 lat i zdałam sobie sprawę, że to już nie jest tak, kiedy miałam 20 czy 25 lat i wydawało mi się, że przede mną jest całe życie, niepoliczalna ilość lat. W wieku 35 lat dokonałam rachunków i zdałam sobie sprawę, że jednak przy dobrych wiatrach zostaje mi 35, może 40 czy 45 lat. To już są konkretne ilości lat, a nie jest to mityczne „całe życie przed tobą”.

Trochę o tym opowiadam ze śmiechem, ale to był też moment poważnych odkryć i dochodzenia do wniosku, że jeśli coś chcę zrobić ze swoim życiem, to jest właśnie teraz. I chyba ten moment doprowadził mnie do tego, że zapragnęłam napisać historię o bohaterce z tej drugiej strony. O bohaterce, która już ma wszystko, która przeszła swoją drogę, nauczyła się stawiać na swoim, a teraz odkrywa, że jej świat i życie zmierzają w innym kierunku – w kierunku odpoczynku i spokoju. I w tym próbuje się odnaleźć.

Tym razem Krystyna trafia na Teneryfę. Dlaczego właśnie tam?

Z Teneryfą to też była śmieszna historia, bo nie miałam w swoim bingo napisania książki o Teneryfie. Natomiast zdarzyło się tak, że kiedy mieliśmy pandemię i lockdown, zaczęłam podróżować na Wyspy Kanaryjskie. Na początku miało to być stricte turystycznie – po prostu wyjazd gdzieś, gdzie można wyjść na ulicę i w styczniu świeci slońce.

Natomiast z tego pierwszego wyjazdu, cztery czy pięć lat temu, pamiętam swoje zaskoczenie. Żyłam w przekonaniu, że Wyspy Kanaryjskie są jedną wielką imprezownią, jednym wielkim kurortem. Kiedy pojechałam na Teneryfę, okazało się, że owszem, są tam zakątki turystyczne, imprezowe i tak dalej, ale poza tym cała wyspa jest niesamowita, bo łączy w sobie bardzo różne ekosystemy. Są tam chłodne lasy, pustynne krajobrazy wokół wulkanu Teide, plaże, tajemnicze jaskinie – wszystko w jednej wielkiej pigułce na jednej wyspie.

Zaczęliśmy więc wracać na Wyspy Kanaryjskie. W pewnym momencie zadałam sobie pytanie: skoro Wyspy Kanaryjskie należą teraz do Hiszpanii, to co było tam przed Hiszpanami? Zaczęłam drążyć. Okazało się, że przed Hiszpanami żył tam naród związany bardziej z ludami Sahary i Afryki Północnej, z Berberami. Byli to Guanczowie. Przy którejś podróży dogrzebałam się do ich mitów i wierzeń. A jako, że też jestem opowiadaczką, bardzo mnie to zainteresowało. Lubię odkrywać mity, historie i opowieści narodów, które żyły w Europie, a które są już zapomniane. Paradoksalnie kręci mnie to o wiele bardziej niż podróże na drugi koniec świata i odkrywanie opowieści w Azji. Moje serce wyrywa się do poznawania takich bardzo nieoczywistych zakątków bliżej nas. I tak trafiłam na system mitologii ludów kanaryjskich.

W pewnym momencie musiało mi się to połączyć: Krystyna, słowiański, sfrustrowany demon w wiecznym poszukiwaniu siebie i sensu życia, spotka również w niektórych aspektach sfrustrowane kanaryjskie demony podczas swojej wielkiej podróży, która zatrzęsie jej życiem.



Krystyna na Teneryfie, demony i rodzinne problemy. Rozmowa z Sylwią Dec


W twojej historii pojawia się Gloria. Jak jej obecność wpływa na Krystynę?

Gloria jest nastolatką, jak to nastolatka – jest zbuntowana. Jej „błąd” polega na tym, że po prostu jest inna niż Krystyna. A Krystyna z kolei jest dość mocno związana z powiedzeniami typu „kiedyś to było” i „ta dzisiejsza młodzież”. Śmieję się, że Gloria, córka partnera Krystyny z poprzedniego związku, Michała, jest osobą, która swoją obecnością każe Krystynie zmierzyć się z pewnymi rzeczami. Jest dla niej też przeciwwagą. Na początku jest takim trochę jej wrzodem na tyłku, ale myślę, że nie zdradzę zbyt wiele, jeśli powiem, że na końcu jednak znajdują drogę do siebie.

To jest też to, co bardzo mnie kręci w historiach i w pisaniu książek. Jestem bardzo związana z fantastyką, natomiast najbardziej interesuje mnie w niej możliwość mówienia o naszych codziennych sprawach. Stąd pomysł, żeby jednym z problemów południcy Krystyny było nie tylko uganianie się za demonami sprzed wieków na Wyspach Kanaryjskich, ale także bardzo życiowy, bardzo ludzki kontakt z córką partnera z poprzedniego związku i próba złożenia rodziny.

Każdy ma swoje problemy, ale wszyscy muszą się jednak zmieścić w jednej przestrzeni. Życiowe.

Pod warstwą fantastyki poruszasz temat zmian i odnajdywania się w nowych rolach. Dlaczego właśnie te tematy?

Wydaje mi się, że to jest coś, co przydarza nam się cały czas. Nawet jeśli dochodzimy do momentu w życiu, kiedy mamy wszystko i jesteśmy już dojrzali, okazuje się na przykład, że przychodzi menopauza, starość albo emerytura i trzeba pewne rzeczy poukładać na nowo. Jest takie dość trywialne powiedzenie: „stała jest tylko zmiana”, ale mam wrażenie, że jest ono bardzo prawdziwe. Chyba to mnie pociągnęło w stronę pracy z tym tematem.

Mam też poczucie, że potrzebujemy historii, bo one w jakiś sposób pomagają nam oswajać zmiany i mierzyć się z nimi, ale też spojrzeć na nie czasem w bardziej humorystyczny sposób. Bo życie nie zawsze jest tragedią.



Krystyna na Teneryfie, demony i rodzinne problemy. Rozmowa z Sylwią Dec


Co chciałabyś, żeby czytelnik zapamiętał po spotkaniu z Krystyną?

Podoba mi się te pytanie. Chciałabym przede wszystkim, żeby czytelnik zapamiętał, że wszystko ma swój czas. Pewne zmiany przychodzą i z jednej strony są nieuniknione, ale z drugiej zawsze możemy znaleźć sposób na to, żeby się z nimi pogodzić, żeby sobie z nimi poradzić i ułożyć swoją przestrzeń na nowo.

Myślę też, że tym, co jest dla mnie cenne w historii Krystyny, jest nauka odpuszczania. Nawet jeśli nasze życie jest w pewnym momencie superintensywne i robimy mnóstwo rzeczy, czasem może przyjść czas na odpoczynek. I to jest naturalne, i to jest normalne.

Będzie kolejna część?

Mam taką nadzieję.

Co dalej? Czy możesz już coś zdradzić?

Na ten moment mogę zdradzić, że wskakuję z powrotem w uniwersum Anielki, bo zostawiliśmy ją w drugiej części i trzeba tam zrobić porządek. To jest ten moment, kiedy będę spędzała czas na balkonie.

Ale mam już pomysł na kolejne przygody Krystyny. Zawsze się uśmiecham, kiedy o tym mówię, bo kiedy wymyślałam Krystynę, miałam w głowie, że będzie jednotomówką. Krystyna powstała chwilę po tym, jak wymyśliłam Anielkę. Miałam początek i koniec – i tyle.

Dużo mówiłam: „Nie, nie, Krystyna, to będzie jednotomówka”. I czuję się bardzo śmiesznie, mówiąc teraz, że w zasadzie mam już pomysł na trzecią część tej jednotomówki.

Dziękuję za rozmowę.

Zainteresowała Cię historia Krystyny? Weź udział w konkursie: Krystyno, na litość boską! – wygraj egzemplarz książki



Krystyna na Teneryfie, demony i rodzinne problemy. Rozmowa z Sylwią Dec

Diana Rusiłowicz

Diana Rusiłowicz

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas