1103 osób online

Bez niespodzianki i bez punktów. Zasłużona porażka Jagi w Bełchatowie

2020.12.13 19:39
Jagiellonia nie istniała w ataku, a do tego była bezradna w obronie, dlatego w starciu z Rakowem o punktach na konto Dumy Podlasia nie mogło być mowy. Drużyna z Częstochowy zwyciężyła 3:2, choć tak naprawdę rywale powinni wygrać zdecydowanie wyżej.
Bez niespodzianki i bez punktów. Zasłużona porażka Jagi w Bełchatowie
Fot: Grzegorz Chuczun

Runje? Nieobecny

Gdy w poprzedniej kolejce do składu Jagiellonii zawitał Ivan Runje, wydawało się, że sytuacja w linii defensywnej białostockiego zespołu powoli się stabilizuje i Bogdan Zając nie będzie musiał w najbliższym czasie wracać do eksperymentów z ustawianiem na środku obrony Bodvara Bodvarssona. Niestety nic z tych rzeczy. Podczas wyjazdowego starcia z wiceliderem Islandczyk znów pojawił się na pozycji stopera, bo w meczowej kadrze Chorwata ponownie zabrakło.

No i Raków, widząc luki w tyłach Dumy Podlasia, natychmiast przystąpił do ataku. Już w 1. minucie, po dośrodkowaniu z lewej strony, przed znakomitą szansą na zdobycie gola stanął Tijanić, ale na szczęście gracz gospodarzy fatalnie się pomylił i z bliska uderzył obok słupka. Jaga odpowiedziała strzałem Pospisila, który został wyblokowany, w efekcie czego piłka wyszła na rzut rożny.

W dalszej fazie spotkania lepiej futbolówką operowali zawodnicy Rakowa. Defensywni piłkarze Jagiellonii mieli zatem co robić, aczkolwiek podopieczni Marka Papszuna długo nie potrafili stworzyć sobie sytuacji podobnej do tej z pierwszych sekund spotkania. Długo, czyli do minuty numer 17, kiedy to po główce Tudora niepewnie interweniował Steinbors. Na piąstkowaniu bramkarza Jagiellonii akcja ta nie dobiegła jednak końca. Tudor ponownie zgarnął bowiem piłkę, dograł ją na 6. metr do Niewulisa, a były zawodnik białostockiego klubu wybornej szansy nie zmarnował i Raków wygrywał 1:0.

Co działo się później? Gra na moment przeniosła się do środkowej strefy boiska, lecz cały czas więcej jakości było po stronie gospodarzy, którzy to jeszcze przed przerwą omal nie podwyższyli swojego prowadzenia. A w zasadzie to podwyższyli, ale tylko na chwilę, bo gol Sapały, który to dobił uderzenie głową Tudora w słupek, po weryfikacji VAR nie został uznany z powodu pozycji spalonej.

Warto dodać, że w doliczonym czasie Sapała ponownie był bliski wpisania się na listę strzelców. Na szczęście futbolówka po uderzeniu 25-latka kończącego ładną akcję swego zespołu nie powędrowała w światło bramki.

Kontaktowe gole niczego nie zmieniły

Nie udało się wiceliderowi zdobyć gola na 2:0 przed przerwą, udało się zaraz po niej. Bodvarsson w juniorski sposób sfaulował bowiem w polu karnym Tijanicia, a ponieważ Schwarz bardzo dobrze wykonał jedenastkę, w 52. minucie wydawało się, że jest po meczu.

Jagiellonia nie istniała w ofensywie, rozdawała prezenty w obronie, a do tego gospodarze nie chcieli poprzestać na aktualnym wyniku i cały czas szukali następnych trafień. Doskonałą okazję do dobicia Dumy Podlasia miał m.in. Gutkovskis, ale w sytuacji sam na sam idealną interwencję nogami wykonał łotewski golkiper Jagiellonii i bramki na 3:0 nie było.

Pojawił się za to gol na 2:1. Jak to się stało, że bezzębna w ataku Jaga zdołała zapakować futbolówkę do siatki? Z rzutu wolnego w poprzeczkę trafił Puljić, a następnie asystę głową zaliczył Imaz. Hiszpan dograł piłkę do Makuszewskiego, a ten z bliska, ku zdziwieniu wszystkich obserwatorów widowiska, zmniejszył straty i wlał nadzieję w serca białostockich kibiców.

Żółto-Czerwoni w tym momencie ewidentnie złapali wiatr w żagle, bo zaraz po wznowieniu rywalizacji świetny strzał z dystansu, po którym stojący między słupkami Pindroch musiał wykazać się sporymi umiejętnościami, ponownie oddał Puljić. Niestety zapał gości szybko został zgaszony. Wszystko dlatego, że Makuszewski dopuścił się przewinienia w szesnastce, a już drugi w tym spotkaniu rzut karny na bramkę zamienił Schwarz.

W samej końcówce Żółto-Czerwoni ponownie złapali kontakt z przeciwnikiem, gdyż na 2:3 trafił Imaz, lecz był to gol jedynie na otarcie łez. Czasu na doprowadzenie do remisu zabrakło.

Raków Częstochowa - Jagiellonia Białystok 3:2 (1:0)
Bramki: Andrzej Niewulis 17, Petr Schwarz 52k, 76k - Maciej Makuszewski 69, Jesus Imaz 90+3

Raków Częstochowa: Branislav Pindroch - Kamil Piątkowski, Andrzej Niewulis, Petr Schwarz - Fran Tudor, Igor Sapała, Marko Poletanović, David Tijanić (84' Ivi Lopez), Marcin Cebula (89' Piotr Malinowski), Patryk Kun - Vladislavs Gutkovskis

Jagiellonia Białystok: Pavels Steinbors - Paweł Olszewski, Bogdan Tiru, Bodvar Bodvarsson (55' Maciej Makuszewski), Bartłomiej Wdowik (46' Ariel Borysiuk) - Tomas Prikryl, Martin Pospisil (88' Fernan Ferreiroa), Taras Romanczuk, Jesus Imaz, Fedor Cernych (83' Kamil Wojtkowski) - Jakov Puljić (83' Kris Twardek)

Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl

Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2023 CMG, Białystok
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39
zamknij X
TA STRONA UŻYWA COOKIES. Dowiedz się więcej o celu ich używania i polityce cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.