POLECAMY
We środę, 4 lipca 1928 roku nad Białymstokiem przeszedł huragan, podobnego któremu nie przypominali sobie nawet najstarsi obywatele.
Zupełnie niespodziewanie niebo całe zaciągnęło czerwono-brązowymi chmurami i podniosła się niezwykle gwałtowna wichura, granicząca z trąbą powietrzną. W przeciągu kilku minut miasto ogarnął zupełny mrok. Ulice opustoszały. Szalejąca wichura, ulewa kurzu, piasku i deszczu, prawie nocny mrok i uderzenia piorunów ogromnie podziałały na nerwostan białostoczan. Huragan wyrządził w mieście i poza nim duże szkody. Powyrywał płoty i parkany, wzniósł kawały papy i blachy, dachówki, a nawet i całe dachy z niektórych domów. W parku i lesie miejskim powyrywał z korzeniami wieloletnie drzewa, powalił słupy elektryczne i telefoniczne. Zarejestrowano kilka nieszczęśliwych wypadków. Katastrofalny cyklon, jak donosiła prasa, przeszedł nad całą Europą Środkową. Wiele polskich miast poniosło milionowe straty. Jak donosili przedwojenni dziennikarze, straszliwa burza nosiła nazwę cieplnej (termicznej) i była wywołana różnicą temperatur, która nagromadziła w powietrzu wielkie ilości elektryczności.
Judyta Kokoszkiewicz
24@bialystokonline.pl
Kryminalne 18:50
Aktualności 16:50
Sport 16:30
Kultura i Rozrywka 15:00
Aktualności 14:50
Kulinaria 13:30
Sport 12:58
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji