POLECAMY
Żółto-Czerwoni pokonali w 7. kolejce PKO BP Ekstraklasy Śląsk Wrocław, ale końcówka meczu była bardzo nerwowa. W niedzielny (6.09) wieczór gole na Chorten Arenie strzelali Kajetan Szmyt, Ousmane Sow oraz Piotr Samiec-Talar.
Do przerwy zasłużone 2:0 W sobotę (5.09) swoje spotkanie zwyciężyła Legia, a w niedzielę triumfował również Górnik Zabrze, z którego kilka godzin później przykład wziął także poznański Lech. Jagiellonia, nie chcąc stracić kontaktu z czołówką tabeli, musiała zatem swój domowy mecz ze Śląskiem Wrocław wygrać. Żółto-Czerwoni potyczkę zaliczaną do 7. kolejki rozpoczęli bez Kobayashiego (znalazł się poza kadrą) oraz Agbonifo i Imaza (zasiedli na ławce rezerwowych) i Śląsk szybko te absencje chciał wykorzystać. To właśnie bowiem goście już po kilkudziesięciu sekundach gry oddali pierwszy strzał - niecelnie uderzył Marc Llinares - ale za moment odpowiedziała też Duma Podlasia. Niestety wolej Szmyta został zablokowany i bramkarz Śląska interweniować nie musiał. Kolejna groźna akcja znów była autorstwa gospodarzy. Nik Prelec huknął lewą nogą po dalszym słupku bardzo mocno, ale napastnikowi Jagi zabrakło nieco precyzji i futbolówka minęła "aluminium" o blisko metr. W 19. minucie to Śląsk miał z kolei szansę postraszyć w ofensywie, ponieważ Wrocławianie wywalczyli rzut rożny, jednak ostatecznie korzyść z tego stałego fragmentu mieli podopieczni Adriana Siemieńca. Jagiellończycy odzyskali bowiem futbolówkę, a Sergio Lozano świetnym, natychmiastowym i prostopadłym podaniem uruchomił Kajetana Szmyta. Skrzydłowy Dumy Podlasia pokonał z piłką kilkadziesiąt metrów i będąc oko w oko z Karolem Niemczyckim, zapakował futbolówkę do siatki, wykonując efektowną podcinkę. Białostoccy kibice unieśli więc ręce w geście radości, a po chwili ich serca znów zabiły szybciej, gdyż po doskonałym zagraniu Sowa "zewniakiem" bliski zdobycia gola był Nik Prelec. Niestety do podwyższenia rezultatu nie doszło, bo Słoweniec z kilku metrów posłał piłkę obok bramki. Co działo się później? W 25. minucie dyspozycję Abramowicza sprawdził Alex Timossi Andersson, ale golkiper Jagi zaskoczyć się nie dał, a następnie kapitalnie po dalszym rogu przymierzył wrocławski Dembele. Na szczęście jeszcze lepiej spisał się bramkarz Dumy Podlasia, który wyciągnął się jak struna i zbił futbolówkę na rzut rożny. W ostatnim kwadransie pierwszej połowy niecelnie huknął jeszcze Romanczuk, bardzo dobrze z rzutu wolnego uderzył Samiec-Talar, ale znów bezbłędnie zachował się Abramowicz, a potem potężną bombę posłał Klynge, a gości przed utratą gola uratowała poprzeczka. Jeszcze przed zejściem do szatni Jaga dopięła jednak swego i w połowie rywalizacji miała dwubramkowe prowadzenie, a wszystko dlatego, że w 42. minucie golkipera Śląska pokonał Ousmane Sow. Piłka przed tym, jak wpadła do siatki, odbiła się od słupka. Nerwówka na własne życzenie Druga część starcia już tak ciekawa i intensywna nie była. Nasycona strzeleniem dwóch goli Duma Podlasia nie grała tak ofensywnie, jak wcześniej, natomiast Śląsk nie miał pomysłu na sforsowanie szyków obronnych rywala i mecz wyraźnie stracił na atrakcyjności. Tak na dobrą sprawę przez ponad 20 minut drugiej połowy na murawie Chorten Areny nie działo się kompletnie nic i dopiero nierozważne zachowanie Montoii sprawiło, że tempo spotkania znów wzrosło. Portugalczyk popełnił bowiem na 15. metrze faul, w efekcie czego sędzia - po wideoweryfikacji - podyktował na korzyść gości rzut karny. A ponieważ Samiec-Talar pewnie wykorzystał jedenastkę, Śląsk znów uwierzył, że może z Białegostoku wywieźć jakieś punkty. Jak więc wyglądał ostatni fragment meczu? Bardzo niecelny strzał oddał Anderson, następnie z bliska groźnie uderzył Camoes, ale świetnie piłkę zbił Abramowicz, a później przyjezdni jeszcze kilkukrotnie zagrozili bramce Jagiellonii. Na szczęście leniwa postawa Białostoczan w drugiej połowie ostatecznie negatywnych konsekwencji nie miała, gdyż Śląsk drugi raz sposobu na defensywę Dumy Podlasia nie znalazł. Żółto-Czerwoni wygrali więc mecz 2:1, ale trener Adrian Siemieniec będzie miał z pewnością dużo pretensji do swoich podopiecznych za grę po przerwie. Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław 2:1 (2:0) Bramki: Kajetan Szmyt 19, Ousmane Sow 41 - Piotr Samiec-Talar 81k Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Guilherme Montoia, Cezary Polak (70' Bartłomiej Wdowik) - Ousmane Sow (51' Rodrigo Conceicao), Taras Romanczuk, Sergio Lozano (71' Jesus Imaz), Anders Klynge (90' Eryk Kozłowski), Kajetan Szmyt - Nik Prelec (90' Apostolos Konstantopoulos) Śląsk Wrocław: Karol Niemczycki - Alex Timossi Andersson, Jehor Macenko, Lamine Ba, Mariusz Malec, Marc Llinares - Piotr Samiec-Talar (87' Adrian Żulewski), Grzegorz Tomasiewicz (46' Karol Linetty), Eniss Shabani (70' Jorge Yriarte), Malaly Dembele (60' Ieltsin Camoes) - Przemysław Banaszak (46' Luka Marjanac) Żółte kartki: Guilherme Montoia (Jagiellonia Białystok) oraz Timossi Andersson (Śląsk Wrocław).
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 2026.09.06 22:34
Sport 2026.09.06 14:00
Sport 2026.09.06 11:18
Sport 2026.09.05 13:53
Aktualności 2026.09.05 10:30
Aktualności 2026.09.04 17:30
Sport 2026.09.04 17:00
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji