Białystok Online

Sport

Cudowny gol Kobayashiego nic nie dał. W hicie Lech - Jaga górą Kolejorz

2026.09.03 22:40
Cudowny gol Kobayashiego nic nie dał. W hicie Lech - Jaga górą Kolejorz
Fot: Jagiellonia Białystok

W pierwszej połowie lepsza była Duma Podlasia, zaś po przerwie hit toczony był pod dyktando Kolejorza. Ostatecznie Lech dopiął swego i pokonał Jagę 2:1. Druga bramka na konto gospodarzy w samej końcówce spotkania padła po błędzie Sławomira Abramowicza.

Piękny gol i okropne nudy

Bez Imaza i Agbonifo w meczowej kadrze i z Kajetanem Szmytem oraz Andersem Klynge na ławce rezerwowych rozpoczęła Duma Podlasia zaległe, wyjazdowe starcie z Lechem Poznań.

Czwartkowy pojedynek wystartował punktualnie o godz. 20.30, ale po chwili gra na kilka minut została przerwana z powodu zadymienia stadionu. Gdy Szymon Marciniak dał już znak, że można wrócić do piłkarskiej rywalizacji, futbolówka przez pewien czas krążyła głównie w środkowej strefie boiska. Groźniej zrobiło się dopiero w 12. minucie, gdy składną akcję Jagiellonii niecelnym wolejem z 8. metra zakończył Ousmane Sow.

Później, mimo że mieliśmy do czynienia z hitem, z murawy znów wiało nudą, a marazm przerwała bomba Sergio Lozano z dystansu zaprezentowana przez pomocnika Dumy Podlasia w 29. minucie starcia. Niestety Hiszpan minimalnie się pomylił.

W dalszej fazie pierwszej połowy wprost w stojącego między słupkami Lisa uderzył Ousmane Sow, po czym odpowiedział w końcu i Lech. Zza szesnastki przymierzył Allahyar Sayyadmanesh, lecz płaska próba Irańczyka okazała się niecelna.

Tuż przed przerwą widzieliśmy jeszcze zablokowany strzał Pablo Rodrigueza i poprawkę tego samego zawodnika głową, która… przyniosła Lechowi gola. Trzeba zaznaczyć, że zupełnie niespodziewanego gola, bo przez ponad 40 minut gry nic takiego scenariusza nie zapowiadało.

Na szczęście do szatni oba zespoły zeszły przy stanie 1:1. Bohaterem Jagi został białostocki samuraj, czyli Yuki Kobayashi, który kompletnie niepilnowany huknął z ponad 20 metrów tak, że ręce same składały się do oklasków.

Mistrz Polski przycisnął i goście wracają bez punktów

Druga połowa rozpoczęła się od bardzo groźnej próby Kozłowskiego z dystansu. Piłka po strzale białostockiego młodzieżowca odbiła się od Mateusza Skrzypczaka i minęła prawy słupek Kolejorza o zaledwie kilkanaście centymetrów. Potem widzieliśmy bezbarwną odpowiedź Sayyadmanesha i lepsze uderzenie Palmy, ale było one w środek bramki, dlatego Sławomir Abramowicz problemów z interwencją nie miał.

Lech jednak przycisnął. W 51. minucie gospodarze doszli bowiem do kolejnego uderzenia, po czym podopieczni Nielsa Frederiksena w krótkim odstępie czasu przeprowadzili następne ofensywne akcje. Najlepszą zmarnował Luis Palma, który fatalnie przestrzelił z okolic 8. metra.

Na szczęście Żółto-Czerwoni przetrwali trudny okres i gra została oddalona od bramki Białostoczan, choć była to jedynie cisza przed burzą, ponieważ od 74. minuty Lech powinien prowadzić przy Bułgarskiej 2:1. Ostatecznie drugi gol na konto gospodarzy nie padł, bo kapitalną interwencję w sytuacji sam na sam z Walemarkiem zanotował Abramowicz. Telewizyjne powtórki po pewnym czasie pokazały jednak, że Szymon Marciniak i tak gola zapewne by nie uznał, gdyż zawodnik Kolejorza był na minimalnym spalonym.

Ostatni kwadrans to już kolejne próby z obu stron i brak konkretów w postaci stuprocentowych okazji. Dopiero w 87. minucie zrobiło się ciekawiej, gdy po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym piłka przekroczyła linię bramkową Dumy Podlasia. Sędzia spotkania, mimo euforii trybun, początkowo nie uznał gola, lecz po wideoweryfikacji Szymon Marciniak zmienił swą decyzję i Lech znalazł się na prowadzeniu. Winę za stratę bramki, która zadecydowała o wyniku, ponosi Sławomir Abramowicz, który niczym dziecko dał się przepchnąć Wojciechowi Mońce.

Zatem w hicie Lech - Jaga rezultat 2:1.

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 2:1 (1:1)
Bramki: Pablo Rodriguez 43, Robert Gumny 87 - Yuki Kobayashi 45

Lech Poznań: Mateusz Lis - Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak, Wojciech Mońka, Wojciech Mońka, Michał Gurgul - Patrik Wålemark (83' Robert Gumny), Radosław Murawski, Gustav Berggren (63' Filip Jagiełło), Pablo Rodríguez (73' Mikael Ishak), Luis Palma (72' Leo Bengtsson) - Allahyar Sayyadmanesh (64' Yannick Agnero)

Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi (46' Guilherme Montoia), Cezary Polak - Ousmane Sow (59' Kajetan Szmyt), Taras Romanczuk, Sergio Lozano (59' Anders Klynge), Eryk Kozłowski (68' Hampus Finndell), Rodrigo Conceicao - Nik Prelec (82' Youssuf Sylla)

Żółte kartki: Patrik Walemark (Lech Poznań) oraz Rodrigo Conceicao i Hampus Finndell (Jagiellonia Białystok).

Rafał Żuk

Rafał Żuk

rafal.zuk@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas