POLECAMY
Jagiellonia Białystok w wielkim stylu awansowała do 1/8 finału STS Pucharu Polski. Żółto-Czerwoni całkowicie zdominowali wyjazdowe starcie z Lechią Gdańsk, urządzając sobie prawdziwy strzelecki festiwal. Duma Podlasia wygrała delegacyjny mecz aż 6:0.
Prelec rozwiązał worek z golami Trener Lechii na pucharowy mecz z Jagiellonią wystawił niemal najsilniejszy, galowy skład, ale i Adrian Siemieniec nie zamierzał w środę ryzykować i posłał do boju bardzo silną jedenastkę z Jesusem Imazem, Tarasem Romanczukiem czy Nikiem Prelcem na czele. Walkę o 1/8 finału STS Pucharu Polski lepiej rozpoczęli faworyzowani Białostoczanie, którzy szybko dwukrotnie zmusili Szymona Weiraucha do interwencji, a następnie Żółto-Czerwoni w dalszym ciągu znajdowali się pod polem karnym gospodarzy i trwało to dobrych 7 czy 8 minut. Potem z kontrą wyszli piłkarze Lechii, lecz Igor Bambecki źle przyłożył nogę do futbolówki zagranej przez Camilo Menę i ta powędrowała wyraźnie obok bramki. W kolejnej fazie pierwszej połowy widzieliśmy bardzo niecelny strzał Klynge z dobrej pozycji, zablokowaną próbę Ćirkovicia z 17. metrów, celną główkę Konstantopoulosa, z którą poradził sobie jednak golkiper gospodarzy i jeszcze kilka innych strzałów Białostoczan, które w większości były blokowane. Jaga atakowała, Jaga przeważała, ale drużyna z Białegostoku nie potrafiła swej wyższości zamienić na konkret w postaci gola. Żółto-Czerwoni bili więc głową w mur. Romanczuk uderzył głową celnie, jednak górą okazał się bramkarz Lechii, Prelec trafił w jednego z rywali, a Konstantopoulos posłał futbolówkę wysoko w trybuny. W 34. minucie wspomniany mur Gdańszczan wreszcie jednak runął. Jagiellonia dopięła w końcu swego, ale nie zrobiła tego po składnej akcji. Jak więc padł gol na 1:0? Nik Prelec, trochę jak na podwórku, poprzepychał się z rywalami w polu karnym, a następnie, nie patrząc na bramkę, kopnął piłkę przed siebie, a ta przeleciała przez gąszcz nóg i znalazła się w siatce. Na tym Duma Podlasia nie poprzestała. Najpierw bliski gola był Taras Romanczuk, który po rzucie rożnym główkował minimalnie niecelnie, a potem lewą nogą po dalszym słupku przymierzył Ousmane Sow i zrobił to on bardzo konkretnie, w efekcie czego od 40. minuty Żółto-Czerwoni wygrywali już w Gdańsku 2:0. Jaga odblokowała się na dobre? Druga część spotkania rozpoczęła się identycznie jak pierwsza, czyli od ataków Jagiellonii. Najpierw do wielkiego wysiłku Weiraucha zmusił Ćirković, za moment obok bramki główkował Prelec, a w 50. minucie bliski szczęścia był Klynge. Żółto-Czerwoni wyszli więc z szatni z chęcią zdobywania kolejnych goli i taka postawa szybko została nagrodzona. Wynik starcia na 3:0 podwyższył Sow, który skorzystał z centry Klynge z rzutu rożnego i w tym momencie wiadomo było, że to Jaga zamelduje się w 1/8 finału STS Pucharu Polski. Czy trzeci gol ostudził zapędy gości? Otóż nie. Duma Podlasia nadal była głodna, przez co w szesnastce gospodarzy cały czas działo się naprawdę wiele. W 54. minucie stadionowy zegar wskazywał już rezultat 0:4, a wszystko dlatego, że na listę strzelców wpisał się jeszcze Jesus Imaz, który celnie przymierzył z okolic 13. metra. Po tym trafieniu na chwilę przebudziła się Lechia, obijając słupek, ale właśnie - na chwilę, bo już za moment Ousmane Sow kapitalnie posłał piłkę w samo okienko bramki Lechii i Jaga wygrywała na Polsat Plus Arenie aż 5:0, a skrzydłowy Jagi miał na koncie hat-tricka. Ostatnie pół godziny to wciąż ten sam obraz boiskowych wydarzeń. Podopieczni Adriana Siemieńca byli w środowy wieczór tak natchnieni, że ani myśleli zaciągać ręczny. No okej, w ostatnim kwadransie Żółto-Czerwoni już zwolnili, ale zanim to się stało, wynik potyczki na 6:0 ustalił wprowadzony w drugiej połowie Rallis. Czy po takim triumfie można odtrąbić, że kryzys jest już za Jagiellonią? Być może, ale konkretną odpowiedź na to pytanie da dopiero sobotni mecz z Wieczystą w Krakowie. Lechia Gdańsk - Jagiellonia Białystok 0:6 (0:2) Bramki: Nik Prelec 34, Ousmane Sow 40, 50, 61, Jesus Imaz 54, Dimitris Rallis 68 Lechia Gdańsk: Axel Holewiński - Samuel Kopásek, Wojciech Madej, Danyło Beskorowajnyj, Danyło Małow - Javier Mena (59' Kevin Dodaj), Christo Iwanow (73' Bartosz Szczepankiewicz), Tomasz Wójtowicz (79' Michał Głogowski), Igor Bambecki - Vladislav Blanuta (73' Bakary Sonko), Artur Szach (59' Jakub Adkonis) Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Rodrigo Conceicao (71' Bernardo Vital), Apostolos Konstantopoulos, Yuki Kobayashi, Guilherme Montoia - Ousmane Sow (65' Kamil Jóźwiak), Jesus Imaz (65' Sergio Lozano), Taras Romanczuk (57' Eryk Kozłowski), Anders Klynge, Aleksandar Ćirković - Nik Prelec (57' Dimitris Rallis) Żółte kartki: Samuel Kopasek (Lechia Gdańsk) i Aleksandar Ćirković (Jagiellonia Białystok).
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 22:31
Ciekawostki 18:00
Drogówka 17:30
Biznes 17:00
Sport 16:34
Aktualności 16:00
Aktualności 15:30
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji