POLECAMY
Około 20 kotów przy ul. Wodociągowej w Łapach ma przeżyć dzięki pieniądzom 83-letniej emerytki i pomocy ludzi dobrej woli. Wolontariuszka, która próbowała zainteresować sprawą gminę, twierdzi, że nie dostała karmy dla tej kolonii. Burmistrz odpowiada, że urzędnicy zastali na miejscu tylko dwa koty i nie zauważyli śladów dokarmiania. Sprawdziliśmy, skąd te rozbieżności.
- W tej chwili mam pod opieką jednego kota przy ul. 11 Listopada. Otrzymuję 1,5 kg karmy miesięcznie. Stado przy ul. Wodociągowej nie cierpi głodu wyłącznie dzięki prywatnym środkom finansowym 83-letniej emerytki z Łap, wsparciu fundacji i zbiórkom karmy organizowanym przez dobrych ludzi – napisała do naszej redakcji czytelniczka. To fragment listu, który skłonił nas do przyjrzenia się sytuacji kotów przy ul. Wodociągowej. Z dokumentów i odpowiedzi burmistrza wynika, że gmina wydaje pieniądze na opiekę nad wolno żyjącymi zwierzętami. Nie wiadomo jednak, ile z tej pomocy trafiło do konkretnej kolonii. 23 koty po zabiegach, sześć kociąt w nowych domach Sławomira zainteresowała się kolonią jesienią 2025 roku. Według jej relacji żyło tam wtedy około 30 kotów. Zgłosiła się do gminy z prośbą o pomoc w organizacji kastracji, ale po około trzech tygodniach miała usłyszeć, że samorząd nie zajmuje się takimi zabiegami. Wzięła sprawy w swoje ręce. Odławiała koty, organizowała transport do lecznicy i szukała domów dla młodych zwierząt. Jak podaje, w 2025 roku zabiegi przeszły 23 koty, a sześć kociąt zostało adoptowanych. W tym roku wykastrowano lub wysterylizowano kolejną kotkę i dwa młode koty. One również znalazły domy. Za zabiegi, odrobaczanie, odpchlenie i testy zapłaciła Fundacja Kotkowo w Białymstoku. Gmina miała przekazać 200 zł na szczepienie dwóch kociąt. Dziś przy ul. Wodociągowej ma żyć około 20 kotów. Dokarmia je przede wszystkim Bożena, 83-letnia mieszkanka Łap, która wykłada jedzenie na działce należącej do jej córki. Według Sławomiry bez prywatnych pieniędzy, zbiórek karmy i wsparcia innych osób zwierzęta nie miałyby zapewnionego pożywienia. Porozumienie z gminą nie objęło całej kolonii 25 lutego 2026 roku Sławomira podpisała z gminą porozumienie dotyczące dokarmiania kotów w kilku miejscach. Miała otrzymywać 7,5 kg karmy miesięcznie. W kwietniu porozumienie rozwiązano za zgodą obu stron, a nowe obejmowało już tylko jedną lokalizację i 1,5 kg karmy miesięcznie. Burmistrz Krzysztof Gołaszewski wyjaśnia, że wolontariuszka poinformowała urząd, iż nie dokarmia kotów we wszystkich wskazanych miejscach. W marcowym piśmie miała też wskazać inną osobę jako opiekuna kotów przy ul. Wodociągowej, Sikorskiego i Słonecznej. Sławomira twierdzi jednak, że w lutym złożyła wniosek o karmę dla kolonii przy Wodociągowej i jej nie otrzymała. Burmistrz podaje, że podczas oględzin pracownicy urzędu zauważyli przy ul. Wodociągowej dwa koty i nie stwierdzili śladów dokarmiania. Do urzędu miały też wpłynąć skargi mieszkańców na uciążliwości związane z karmieniem zwierząt. Nie podano jednak, kiedy odbyły się oględziny ani czy urząd wrócił na miejsce, by ponownie sprawdzić sytuację. Nie ma też danych, które pozwoliłyby ustalić, ile karmy rzeczywiście trafiło do kotów z tej kolonii. Gmina wydała pieniądze, ale nie zna skali pomocy dla tej kolonii W 2026 roku gmina sfinansowała kastrację lub sterylizację 36 kotów. Koszt wyniósł 8440 zł brutto. Kolejne 11,5 tys. zł przeznaczono na zadania związane z takimi zabiegami, realizowane przez Fundację SOS Dalmatyńczyki i Stowarzyszenie „Inicjatywa” w Łapach. Samorząd finansuje również leczenie rannych kotów. Na karmę wydano 1886,50 zł z zaplanowanych 2500 zł. Urząd nie podał, ile karmy przekazał do poszczególnych lokalizacji. Nie ma też osobnych danych o liczbie zabiegów wykonanych w kolonii przy ul. Wodociągowej. Gmina proponowała utworzenie punktu dokarmiania na swojej działce. Pomysł upadł, ponieważ żaden ze zgłaszających się wolontariuszy nie zadeklarował opieki nad takim miejscem. Pojawiły się też obawy, że koty nie przeniosą się z ogródków działkowych. Są również działkowcy, którzy nie chcą, by zwierzęta były karmione na ich terenie. Ewa, użytkowniczka jednej z działek, mówi: - Mam tu działkę i naprawdę nie chcę, żeby koty załatwiały mi się w warzywa. Jestem przeciwna dokarmianiu ich na terenie ogrodów działkowych. 28 sierpnia Rada Miejska w Łapach uznała za bezzasadną skargę dotyczącą działań burmistrza w sprawie pomocy kotom. W uzasadnieniu wskazano między innymi na gminny program opieki nad zwierzętami i prawa właścicieli nieruchomości. Uchwała rady rozstrzygnęła sprawę skargi, ale nie wyjaśnia, ile pomocy trafiło do kotów przy ul. Wodociągowej. Gmina podaje łączną kwotę wydatków na karmę i zabiegi, lecz nie wskazazuje, jaka część pomocy objęła te konkretne koty. Według wolontariuszki ich codzienne utrzymanie nadal zależy przede wszystkim od prywatnych pieniędzy i zaangażowania.
Katarzyna Kozioł
24@bialystokonline.pl
Aktualności 10:00
Nauka 09:30
Aktualności 08:10
Kultura i Rozrywka 08:10
Sport 08:02
Aktualności 08:00
Sport 2026.10.25 16:55
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji