Michał Probierz: Nie jest tak, że jestem trenerem, który tylko krzyczy i wyzywa piłkarzy

2023.09.20 13:53
Za nami pierwsza konferencja prasowa reprezentacji Polski z udziałem selekcjonera Michała Probierza. Były szkoleniowiec Jagiellonii w jej trakcie stanowczo zaznaczył, że o takim, a nie innym wyborze prezesa Cezarego Kuleszy, nie zadecydowały kwestie znajomości.
Michał Probierz: Nie jest tak, że jestem trenerem, który tylko krzyczy i wyzywa piłkarzy
Fot: Polski Związek Piłki Nożnej

Wybór selekcjonera jest kontrowersyjny, ale ciekawy

Michał Probierz został w środę selekcjonerem reprezentacji Polski, a w sieci zawrzało. Kibice z takiego ruchu Cezarego Kuleszy nie są bowiem zadowoleni i zarzucają prezesowi PZPN-u "kolesiostwo". Spora część fanów jest zdania, że Probierz posadę otrzymał po prostu z powodu znajomości, a biało-czerwona drużyna wpadła w tym momencie z deszczu pod rynnę. Cezary Kulesza zagrał więc va banque, bo w przypadku, gdy Michał Probierz nie sprawdzi się w roli selekcjonera, to postać prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej potężnie straci w oczach kibiców, a przecież już teraz - z powodu różnego rodzaju "aferek" - były szef Dumy Podlasia nie ma wśród piłkarskich sympatyków zbyt dużego poparcia.

W każdym razie o tym, czy Michał Probierz poradzi sobie w roli selekcjonera głównej kadry, przekonamy się dopiero za jakiś czas. Teraz pewne jest tylko to, że podczas różnego rodzaju konferencji prasowych będzie ciekawie.

Wszyscy pamiętają przecież, że Michał Probierz, gdy pracował w Jagiellonii, nigdy nie gryzł się w język. Otwarcie wyrażał swoje niezadowolenie z powodu braku w stolicy Podlasia lotniska, a po meczu z Legią w 2015 r. - kiedy to sędzia Paweł Gil w doliczonym czasie podyktował na korzyść warszawskiego zespołu kontrowersyjny rzut karny, w efekcie czego Jaga przegrała to spotkanie 0:1 - oznajmił, że po powrocie do domu pier*** sobie whisky, bo tylko to mu zostało. W jednym z wywiadów stwierdził też, że trener jest trochę jak, tu delikatnie wypowiedź złagodzimy, kobieta lekkich obyczajów - idzie tam, gdzie go chcą i nie wybiera sobie miejsca pracy.

Również później, np. za czasów prowadzenia Cracovii, urodzony w Bytomiu szkoleniowiec był postacią bardzo barwną. Probierz na jedną z konferencji prasowych przyniósł doniczkę, do której wsypał ziemię i ziarna, a następnie wszystko podlał wodą, a po chwili dodał: "Zobaczymy, może za 5 minut coś wyrośnie. Nie rośnie. To pokazuje naszą cierpliwości do pracy trenerów. 20 lat temu, jak wróciłem, byłem pierwszym, który mówił o szkoleniu i robili ze mnie cały czas debila.".

"Kolesiostwo"? Michał Probierz mówi stanowcze nie

W środę w samo południe Michał Probierz wziął już udział w pierwszej konferencji prasowej jako selekcjoner reprezentacji Polski, ale akurat na niej 50-letni trener był jeszcze spokojny.

- Chciałbym przedstawić pierwszego selekcjonera naszej reprezentacji w piłce nożnej. Zostaje nim Michał Probierz. Michale, chciałbym wręczyć ci koszulkę, która będzie cię prowadzić do samych sukcesów i życzę wszystkiego najlepszego. Życzę, by ten cel, o którym wszyscy myślimy, czyli awans na mistrzostwa Europy, został osiągnięty - takimi słowami nowego selekcjonera przywitał Cezary Kulesza, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Jednocześnie zaznaczono, że kontrakt z Probierzem został zawarty na czas trwania eliminacji do mistrzostw Europy oraz eliminacji do mistrzostw świata w 2026 r., a sam selekcjoner swoją wypowiedź rozpoczął od bardzo ważnej prośby.

- Na sam początek mam apel, gdyż rzadko się zdarza, by na samym starcie pracy słyszeć na swój temat tyle negatywnych rzeczy. Generalnie atmosfera wokół kadry nie jest zbyt dobra, a moim celem jest to, by dać sobie możliwość spokojnej pracy, by zawodnicy zostali odbudowani. Chciałbym, aby ci zawodnicy z wielką przyjemnością przyjeżdżali na reprezentację i abyśmy wszyscy dążyli do tegu, aby osiągnąć cel, czyli awans na mistrzostwa Europy. Zdaję sobie sprawę, że w wielu przypadkach byłem osobą kontrowersyjną, a ten wybór prezesa dla wielu osób nie był oczywisty. Chciałbym jednak podziękować prezesowi i zarządowi za poparcie, bo to jest dla mnie istotne, że ci ludzie we mnie wierzą. Pragnę zaznaczyć, że ja 20 lat pracowałem na to stanowisko, mam na swoim koncie w roli trenera prawie 500 meczów na poziomie Ekstraklasy. Wielu zawodników, którzy są dzisiaj w reprezentacji, prowadziłem. Nie jest więc tak, że jestem przypadkowym trenerem, który sezon czy dwa prowadził zespoły, tylko robiłem to prawie 20 lat bez przerwy. Proszę więc wszystkich kibiców o wstrzymanie, o ocenę dopiero po tym, co będzie, a nie od razu na starcie pracy. Bardzo chciałbym, abyśmy razem osiągnęli cel i żebyśmy razem dążyli do odbudowy tej reprezentacji - oznajmił Michał Probierz.

50-latek poinformował również, że jego misją jest m.in. ocieplenie wizerunku kadry.

- Chcemy otworzyć się na media, na ludzi i chcemy przywrócić te vlogi, które były kiedyś na kanale youtubowym, by wszyscy mieli możliwość ocenienia, bo to nie jest tak, że ja jestem trenerem, który tylko krzyczy i wyzywa piłkarzy, a taki jest odbiór mojej osoby. Chciałbym, aby tego obiektywizmu było więcej. Bo jeżeli ktoś jeszcze nie zaczął, a już jest krytykowany, że to nie wyjdzie, to jest to przykre. Trzeba pamiętać, że każdy szkoleniowiec ma też ludzkie odruchy, mamy je wszyscy. Jest wielu zawodników, nawet w samej reprezentacji, którzy powysyłali smsy, że się cieszą. Chcemy właśnie w takim kierunku iść. Chcemy jako kadra być lubiani, otwarci. Nie zgodzę się też z opiniami, że o tym, iż zostałem selekcjonerem, zadecydowało "kolesiostwo". Uważam, że na tę posadę zasługuję, sądzę, że lata pracy to potwierdzają - stwierdził nowy selekcjoner reprezentacji Polski.

Kadra jest otwarta dla każdego, wszyscy mają czystą kartkę

Były opiekun m.in. Jagiellonii, który na co dzień mieszka w stolicy Podlasia, w rozmowie z dziennikarzami zaznaczył, że nie zgadza się z powszechną opinią odnośnie pustki w kwestii swoich osiągnięć.

- Gdzieś tam się mówi, że ja nie osiągnąłem sukcesów. Chciałbym jednak zaznaczyć, że ja nie prowadziłem ani Legii, ani Lecha, a z zespołami, które były w środku tabeli czy na dole tabeli, to osiągnąłem puchary, superpuchary, odrobiłem -10 punktów, -5 punktów, ale nie chcę mówić tylko o mnie, bo najważniejsze jest dobro reprezentacji - oznajmił Probierz.

A jak przedstawia się kwestia powołań?

- Nie ma zawodnika, który nie ma szansy dostania się do reprezentacji, nie ma zawodnika, który nie może tu grać. Wszyscy piłkarze, którzy prezentować będą dobrą formę, będą grać, mają szansę dostania się do kadry. Nie zależało mi na sztabie szkoleniowym, który tylko przytakuje, tylko zależało mi na ludziach, którzy mają swoje zdanie, którzy powiedzą, co ich boli, również w kwestii powołań, dlatego nie chciałbym teraz mówić o tych powołaniach, zanim nie spotkam się ze sztabem. Jutro wybieram się na Legię, a w weekend udam się do Włoch. Chcę zobaczyć 3 spotkania, gdzie zagrają Łęgowski, Dawidowicz i Wieteska - zdradził Michał Probierz.

W walce o stanowisko selekcjonera były w zasadzie tylko dwie osoby. Co zatem zadecydowało o tym, że to Michał Probierz, a nie Marek Papszun, otrzymał ważną i prestiżową posadę?

- Od razu po rozwiązaniu umowy z Fernando Santosem ruszyłem do rozmów z trenerami, od razu ruszyłem do rozmów z Michałem Probierzem i Markiem Papszunem. Kluczem dla mnie było to, aby każdy z trenerów przedstawił swój sztab szkoleniowy oraz poprosiłem, aby każdy z nich podał mi listę zawodników, których powołałby do reprezentacji, gdyby mógł to zrobić dzisiaj. Nie chciałbym wracać tutaj do osiągnięć Marka Papszuna czy Michała Probierza, bo wszyscy je doskonale znamy, ale dla mnie kluczem też było doświadczenie. Tutaj trzeba rozróżnić, że selekcjoner i trener to są dwie różne funkcje. Michał już nabrał doświadczenia jako selekcjoner, prowadząc U-21, więc nie musi on już od początku uczyć się prowadzenia reprezentacji Polski. Wiele czynników zadecydowało o takim wyborze. Rozmawiałem również z zarządem i znałem jego opinię, ale decyzja o wyborze selekcjonera była moja, bo mam takie uprawnienia, że pierwszego selekcjonera wybiera prezes. Zaznaczam to, bo nie uciekam od odpowiedzialność już tak na przyszłość. Nie będę ukrywał, że z Michałem znamy się od bardzo dawna. Michał pracował w Jagiellonii 6 czy 7 lat, ale ja bym odróżnił znajomość i przyjaźń od bycia selekcjonerem. Ja tych aspektów nie brałem pod uwagę, pod uwagę brałem coś innego, o czym już mówiłem. Nie daje się funkcji selekcjonera komuś, kogo tylko się dobrze zna - powiedział Cezary Kulesza.

Michał Probierz podpisał umowę ważną do 2026 r., co każe sądzić, że otrzymał on duży kredyt zaufania. 50-latek zaznaczył jednak, że w pracy trenera niczego nie można być pewnym.

- Życie trenera jest takie, że jedną ręką podpisuje się kontrakt, a w drugiej trzyma walizkę. To jest nasze normalne życie, ale w kwestii reprezentacji Polski to wierzę, że nie będzie żadnych problemów odnośnie kontraktu, gdyż po prostu bardzo mocno wierzę, że będziemy osiągać dobre wyniki - z dużym przekonaniem stwierdził Probierz.

Jeżeli chodzi o sztab szkoleniowy reprezentacji, to wygląda on następująco: drugi trener - Robert Góralczyk, asystent - Sebastian Mila i Michał Bartosz, trener bramkarzy - Andrzej Dawidziuk i Tomasz Kuszczak, trener przygotowania fizycznego - Remigiusz Rzepka i Andrzej Kasprzak, trener analityk - Hubert Małowiejski.

Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl

819 osób online
Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2024 BiałystokOnline Sp. z o.o.
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39