886 osób online

Odwaga i moc kobiet. 4 razy performance w Arsenale

2010.03.09 00:00
No women, no art - tak najkrócej można podsumować obchody Dnia Kobiet w Galerii Arsenał.
Odwaga i moc kobiet. 4 razy performance w Arsenale
Fot: Galeria Arsenał
Ewa Świdzińska podczas performance "Fame"

8 marca stał się świetną okazją do wyrażenia się w sztuce. 4 kobiece performance pokazały głębokie spojrzenie na same siebie i innych. Artystki obnażyły zjawiska i procesy dotyczące każdego człowieka, niezależnie od płci. Siła przekazu i odwaga performerek zrobiła wielkie wrażenie na widzach.

Naga prawda Ewy Świdzińskiej kosztowała wiele emocji artystkę. Drżące ciało stało otoczone tłumem ludzi. Setki par oczu mierzyły wzrokiem rozebraną kobietę. Śledziło każdy gest artystki lub odwracało wzrok zawstydzone śmiałością. Artystka sfotografowała swoje ciało z dokładnością skanera, pokazując natręctwo spojrzeń, ich brutalność, a nawet perfidie. Karta pamięci zostawia trwały ślad - ranę. Sława - "Fame" tytuł performance podkreśłił cenę całkowitego odsłonięcia się. Kobiecość została skadrowana i ujęta w ramy kwadratu wyciętego z czerwonego dywanu, po którym niedawno stąpało się w blasku fleszy. Ograniczone postrzeganie kobiet? Cena sławy? Niemy krzyk o intymność? Myślę, że każdy zobaczył i przeżył razem z Ewą Świdzińską coś cennego.

Równie emocjonujący był performance Izy Tarasewicz. Tytułowy "Bezdech" jest chociażby w hatha jodze, jednym z czterech elementów prawdziwego i pełnego oddychania. To stan przejściowy między wdechem, a wydechem. Stan wstrzymania czynności życiowych, zamarcia. Takie uczucia momentami towarzyszyły odbiorowi przedstawienia Izy. Akwarium z jelitami, stół z laptopem, mikroskopem, rzutnik i telewizory. Za pomocą tych narzędzi pokazany został embrion - jelito jak pępowina, narodziny, lecz także aborcja, życie, tworzenie, umieranie i powrót do macierzy, do wody życia. Krążenie materii. No women, no life...

Dwa pozostałe performance Adiny Bar-On "Lo"i Natalii Mali "I can't take my eyes of you" nie były tak silnie nasycone emocjami, nie trafiały tak sugestywnie."Lo" być może ze względu na różnicę kulturową, używania słów, gestów z kultury izraelskiej nie był uniwersalny i prosty w odczytaniu bez lekkiego wprowadzenia, natomiast video-performance, mimo iż świetnie pokazał męskie, stereotypowe postrzeganie kobiety i roli jaką może odgrywać, nie doświadczony na żywo i osobiście, nie spowodował elektrycznego napięcia. Nie czuło się wstrząsowego tu i teraz, które w przypadku tej formy sztuki jest bardzo istotne.

MAG

Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2022 CMG, Białystok
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39
zamknij X
TA STRONA UŻYWA COOKIES. Dowiedz się więcej o celu ich używania i polityce cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.