Białystok Online

Sport

Siemieniec po meczu z Anderlechtem: Nie możemy się poddać

2026.10.23 08:48
Siemieniec po meczu z Anderlechtem: Nie możemy się poddać
Fot: Marcin Gotlib/Chorten Arena

Jagiellonia przegrała z Anderlechtem 0:3, a po spotkaniu Adrian Siemieniec nie ukrywał rozczarowania wynikiem. Szkoleniowiec Żółto-Czerwonych odniósł się też do błędów swoich podopiecznych, wziął odpowiedzialność za decyzje personalne i podkreślił, że mimo trudnej sytuacji zespół nie może się poddać.

Siemieniec rozczarowany, ale nie traci wiary w drużynę

To nie był dobry mecz Jagiellonii. Nie był nawet poprawny. Żółto-Czerwoni zawiedli w czwartek po całości i lepsza postawa między pierwszym a drugim golem niczego w ocenie spotkania nie zmienia. Adrian Siemieniec po domowym występie przeciwko Anderlechtowi nie miał więc powodów do zadowolenia.

- Gratuluję rywalom zwycięstwa. Dziękuję kibicom za doping i wsparcie, także po meczu, które zostało nam okazane. Na pewno pierwsza połowa była bardziej zachowawcza niż druga, było czuć, że przeciwnik w tej fazie, gdy mieliśmy piłkę, gra agresywnie i nie potrafiliśmy się utrzymać przy niej nawet na naszej połowie. Wtedy trudno wejść na połowę rywala, bo trzeba minąć pressing. Mieliśmy za mało posiadania i kontroli, po odbiorze brakowało też indywidualnego utrzymania się przy piłce, a przeciwnik intensywnie pressował. W obronie nie było dużo elementów, gdy graliśmy wysoko, ale te momenty kontrolowaliśmy w działaniach bez piłki do straconej bramki. Ona wybiła na chwilę zespół z rytmu, gdy musieliśmy wrócić do meczu i nadała ton na drugą połowę, bo musieliśmy pójść wyżej, by ten wynik odwrócić. Chcieliśmy przesunąć więcej piłkarzy do przodu, zagrać więcej pressingiem, co otworzyło drogę do kontrataków. Taki przeciwnik potrafi to wykorzystać. Nawet te gorsze sytuacje przy tej jakości skończyły się bramkami. Szkoda, bo wynik 0:3 wygląda źle i teraz w niedzielę mamy bardzo ważny mecz ligowy. Powiedziałem w szatni i kibicom, że takie życie sportowca, czasami są porażki i momenty trudne, ale nie możemy się poddać i musimy walczyć do końca. Jutro rano wstaję i przyjeżdzam do klubu pełny wiary, by przygotować zespół do meczu, byśmy walczyli z Wisłą Płock o zwycięstwo. Jak zaczniemy być powtarzalni wynikowo, to ta drużyna się obudzi - powiedział po domowym pojedynku z Anderlechtem Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii.

Fatalny błąd Finndella. Siemieniec bierze odpowiedzialność na siebie

Opiekun Dumy Podlasia skomentował też występ Hampusa Finndella. Pomocnik Jagi rozegrał fatalne spotkanie, a największy błąd popełnił w 22. minucie, gdy nierozważnie podał piłkę i sprokurował gola na 0:1.

- Wszyscy zdajemy sobie sprawę, Hampus na pewno też, że ten jego początek nie jest taki, jakiego byśmy oczekiwali. Ciężko rozlegle o tym mówić, gdy popełnia on taki indywidualny błąd, trudno to obronić. Odpowiedzialność za wystawienie jego biorę ja, ale też nie chciałbym obwiniać jednego zawodnika za porażkę, że przez ten błąd przegraliśmy. Owszem, to miało wpływ, jak ten mecz się potoczył. Dzisiaj to, czego oczekiwaliśmy od niego, to by reagował na pressing przeciwnika, bo poprzez obserwacje widzieliśmy jego zachowanie wokół piłki, reakcje na pressing, rozbijanie pressingu. Takie były jego zadania na boisku. Na gorąco można powiedzieć, że ich nie wypełnił. Nie jest to oczywiście łatwa sytuacja, także dla mnie jako dla trenera, bo nie mam argumentów. Nie chciałbym doprowadzić do sytuacji, gdy cała odpowiedzialność spoczywa na jednym piłkarzu, bo za to, kogo wystawiam, odpowiedzialny jestem ja i muszę to wziąć na klatę - oznajmił 34-latek.

Starcie Ligi Europy skomentował również szkoleniowiec gości.

- Dzisiaj kluczem było to, jak zagraliśmy jako drużyna. Wiedzieliśmy, że Jagiellonia czuje się najlepiej z piłką. Graliśmy jednak agresywnie, wysoko, mieliśmy dobre momenty w pressingu i po jednym z nich padł pierwszy gol. Jestem zadowolony z zespołu. W pierwszej połowie byliśmy odważni, dominowaliśmy. Czasami mogliśmy grać nawet szybciej, ale musieliśmy sobie radzić przeciwko piątce obrońców rywala, więc nie było łatwo przedostać się przez taki blok. Spodziewaliśmy się, że po przerwie i zmianie w Jagiellonii to będzie inny mecz, bo rywal będzie bardziej atakować przestrzeń za naszymi plecami. Najpierw drużyna musiała zrozumieć, co się dzieje na boisku, ale wróciliśmy do tego meczu, a po drugim golu mieliśmy kolejne sytuacje. To zasłużone zwycięstwo - powiedział Vitor Bruno, trener Anderlechtu.

Rafał Żuk

Rafał Żuk

rafal.zuk@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas