POLECAMY
Jagiellonia Białystok przerwała serię czterech porażek, pokonując Ararat-Armenia w Lidze Europy. Po spotkaniu Adrian Siemieniec chwalił swoich podopiecznych za determinację i zespołowość, a także odniósł się do przełamania Kamila Jóźwiaka.
Jagiellonia pokazała charakter. Siemieniec chwali drużynę Duma Podlasia miała w głowach cztery porażki z rzędu, a szybko stracony gol w starciu z Araratem-Armenia jeszcze pogorszył sytuację Żółto-Czerwonych. Białostoczanie potrafili się jednak podnieść i ostatecznie ważny pojedynek w Lidze Europy wygrali. - Dziękuję kibicom za wsparcie i doping. Dziękuję i gratuluję drużynie bardzo dobrego meczu i bardzo ważnego zwycięstwa w niełatwym momencie. Zobaczyłem dzisiaj nie 11 dobrych zawodników, tylko zespół, który razem bronił, atakował, wychodził do kontrataku, razem atakował pole karne i bronił tego pola karnego. Było dużo poświęcenia, determinacji, komunikacji i bardzo się z tego cieszę, bo potrzebowaliśmy tego, by wrócić do naszego fundamentu. Ja dzisiaj go widziałem. I to wszystko mimo tego, że ten mecz miał taki scenariusz, że straciliśmy gola na 0:1, co dodatkowo wszystko utrudnia, będac w momencie z czterema porażkami. Bramka stracona prosto, łatwo można było jej uniknąć, ale niesamowite brawa, że w takim momencie tak szybko zespół potrafił się podnieść. Determinacja przy golach była na najwyższym poziomie. Na bardzo dobrym poziomie też broniliśmy, nie przypominam sobie innej czystej sytuacji dla przeciwnika. Dziś bardzo ciężko pracowaliśmy, by wygrać. Było to czuć i z tego bardzo się cieszę, ale to na razie tylko moment. Tylko dyscyplina i konsekwencja pozwolą nam to przedłużyć, bo jeszcze trudniej jest to utrzymać i kontynuować, by budować serię. Krok po kroku. Teraz pora na skupienie na regeneracji i spotkaniu ligowym. Bardzo ważnym, bo potrzebujemy punktów w Ekstraklasie - takimi słowami konferencję prasową po domowym meczu z Araratem-Armenia rozpoczął Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii. Siemieniec o Jóźwiaku: Ciężka praca została nagrodzona Opiekun Żółto-Czerwonych skomentował także występ Kamila Jóźwiaka. Pomocnik Dumy Podlasia po wielu miesiącach bez strzelenia gola w końcu się przełamał i w czwartek był jednym z kluczowych zawodników Jagiellonii. - Jeśli chodzi o indywidualne historie, to chciałbym zacząć od Kamila Jóźwiaka, bo myślę, że jeśli ktoś nie miał zaufania u kibiców, przede wszystkim w internecie, to jest to dokładny tego przykład. Wiele historii widziałem, gdy zawodnicy na początku nie mają szans grać, a potem przez konsekwencję, pokorę i ciężką pracę dochodzili do odpowiedniego poziomu. Kamil już na wysokim poziomie był. W reprezentacji, w poważnych ligach i klubach. Ta jego kariera miała różne etapy, nawet na poziomie Jagiellonii. Przyszedł z dużymi oczekiwaniami, on sam je miał i pewnie chciał nawet więcej, a jednak rzeczywistość okazała się inna. Obserwowałem go i widziałem w nim zmianę. Można upaść, ale nie można się poddać. Trzeba wstać, pracować, być cierpliwym. Tak Kamil zrobił. Widziałem to od początku okresu przygotowawczego, jak też na początku sezonu, gdy złapał kontuzję. Wrócił, a my sprowadziliśmy nowych piłkarzy i musiał czekać. Ciężko pracował jednak na każdym treningu wyrównawczym, mimo że to nie jest najwygodniejsza sytuacja. On za każdym razem był gotowy, nastawienie do pracy i pokora były na najwyższym poziomie. Dzisiaj życie to oddało, ale i on na to zapracował, bo po obronionym strzale poszedł za dobitką i strzelił gola. Wszędzie było słychać, jak ten kamień spada z jego serca. Szczególnie jeśli chodzi o statystyki i pewnie słusznie, bo sam sobie zdawał sprawę z tego, ile było tych meczów bez gola. Ale nie chciałbym mówić tylko o golu, lecz też o tym, ile pracy dla zespołu włożył. Pokazał bardzo dużą intensywność, aspekty defensywne, na czym mi bardzo zależało, bo tego potrzebowałem od każdego piłkarza - oznajmił 34-latek. Mecz Ligi Europy skomentował również szkoleniowiec gości. Jego zdaniem Duma Podlasia wcale w czwartkowy wieczór nie była zespołem lepszym, ale Białostoczanie bezlitośnie potrafili wykorzystać błędy popełniane przez ormiańską drużynę i to sprawiło, że wszystkie punkty zostały na Podlasiu. - Próbowaliśmy dzisiaj grać lepiej od rywala, mieć piłkę, mieć więcej strzałów i rożnych, ale przegraliśmy przez detale. Zidane musiał zejść z boiska tuż po golu i w takim momencie musisz wiedzieć, że grasz w "10". Musisz być tego świadomy. Trzeba w takiej chwili wykazać się dojrzałością, a my szybko straciliśmy gola na 1:1. To było kluczowe. Próbowaliśmy coś zmieniać, dalej grać w ofensywie piłki na wolne pole, tak jak strzeliliśmy gola. Mieliśmy futbolówkę, ale musimy mieć więcej ludzi w polu karnym, by móc dostarczyć tam piłkę. Z kolei w defensywie trzeba być bardziej kompaktowym. W ten sposób musimy się rozwinąć, żeby rywalizować na tym poziomie. Musimy podnosić nasz poziom, bo takiego meczu nie powinniśmy przegrać. Przeciwnik niekoniecznie był lepszy, a jednak przez nasze błędy wygrał. Powinniśmy być skuteczniejsi w realizacji naszej idei. Na początku meczu robiliśmy to, co należy i co sobie przygotowaliśmy, szczególnie w pressingu. Gdy to przestaliśmy robić, od razu wyglądaliśmy gorzej. Ale my cały czas się rozwijamy i uczymy - powiedział Manuel Tulipa, trener Araratu-Armenia.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Aktualności 09:00
Sport 08:09
Aktualności 08:00
Sport 2026.10.15 23:03
Aktualności 2026.10.15 19:00
Aktualności 2026.10.15 18:00
Aktualności 2026.10.15 17:00
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji