POLECAMY
Jagiellonia Białystok przegrała w hicie kolejki z Legią Warszawa 1:3, a wszystkie gole stracone przez Dumę Podlasia były, można rzec, kuriozalne. Teraz przed zespołem trzytygodniowa przerwa w rozgrywkach, którą Adrian Siemieniec chce poświęcić na ustabilizowanie defensywy.
Kiepski bilans i rozchwiana obrona - Rozpocznę od podziękowań dla naszych kibiców za ten mecz i otrzymane wsparcie na początku i po samym spotkaniu. To dla nas bardzo ważne, dlatego bardzo za to dziękuję. Szkoda, że nie odwdzięczyłem się tym samym jako trener na boisku i przegrywamy ważny mecz dla naszych kibiców. Na pewno nie jest to najłatwiejszy moment. Oczywiście nie jest to też moment, w którym powinniśmy się załamać i poddać, bo to na pewno nie ten kierunek. Trudniejsze chwile w ostatnim czasie za nami, teraz przed nami przerwa, żeby nie fizycznie, a przede wszystkim psychicznie te głowy się oczyściły i żeby zabrać się do pracy, bo na pewno bilans, szczególnie w lidze, jest przeciętny, jeśli nie słaby. Trzeba to sobie powiedzieć otwarcie. Mamy cztery zwycięstwa i cztery porażki. Nie jesteśmy z tego zadowoleni - takimi słowami konferencję prasową po niedzielnym starciu zaczął Adrian Siemieniec, trener Dumy Podlasia. Szkoleniowiec Jagi przyznał też, że Białostoczanie w ostatnim czasie tracą gole w zbyt prosty sposób, by myśleć o dobrym punktowaniu. To właśnie gra w defensywie będzie więc głównym tematem rozmów podczas przerwy na kadrę. - Co do samego meczu, to za nami bardzo dziwne spotkanie. Mam wrażenie, że bardzo łatwo traciliśmy bramki. Ciężko mi nawet to wytłumaczyć, że straciliśmy trzy gole. Te sytuacje były w moim odczuciu proste do wybronienia, ale w piłce nożnej i w sporcie czasami tak jest, że dużo rzeczy działa na twoją niekorzyść i się to wszystko niefortunnie układa. Piłka nie leci w światło bramki, odbija się od ciebie i pada gol. W prostej sytuacji prowokujesz rzut karny, potem mamy bardzo daleki rzut z autu, nie trafiamy w piłkę, przelatuje przez całe pole karne. Jakby tak patrzeć nie tylko na ten mecz, ale też poprzednie spotkania, to jest jakaś analogia, że dzisiaj bardzo łatwo nam strzelić gola i to jest element, nad którym musimy w tej przerwie popracować. Zbudować od nowa pewność siebie, szczególnie w tyłach, bo możemy mówić o atakowaniu, że tych bramek powinno być więcej, ale nie mam dzisiaj wrażenia, że wykreowaliśmy mało sytuacji. Za to nie da się wygrywać spotkań, jeśli jesteś tak niestabilny w tyłach. To, co było naszą mocną stroną w okresie przygotowawczym, czyli ten fundament w postaci czystych kont, teraz niestety nie funkcjonuje. To jest rzecz, od której musimy wyjść, żeby wrócić do balansu i dopiero potem trzeba zająć się tym, żeby strzelać gole - oznajmił 34-latek. Trójka na Jagiellonii to nie jest codzienność Niedzielny mecz podsumował również szkoleniowiec gości. - Gratulacje dla drużyny, piłkarzy, sztabu i kibiców, bo nam bardzo pomogli. Wspólnie wywalczyliśmy te trzy punkty. Teraz przerwa na reprezentację, czyli czas na treningi i rozwój. Byliśmy bardzo dobrze przygotowani do tego spotkania. Cieszę się, że drużyna realizowała założenia i wykorzystała swoje momenty. Zdawaliśmy sobie sprawę, że to będzie mecz w dwie strony. Kto wykorzysta swoje sytuacje, ten wygra. Kluczem była zespołowość. Ustawiliśmy sobie mecz i naturalnym było, że będziemy bronić. Strzelić trzy gole w Białymstoku? Nie przypominam sobie takiego meczu - powiedział Marek Papszun, trener Legii Warszawa.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 08:25
Kultura i Rozrywka 08:10
Aktualności 08:00
Biznes 07:50
Sport 2026.09.20 19:38
Sport 2026.09.20 14:10
Motoryzacja 2026.09.20 10:55
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji