POLECAMY
12 strażaków z województwa podlaskiego wyruszy do Hiszpanii, by wesprzeć tamtejsze służby w walce z pożarami terenów leśnych i niezurbanizowanych. Ratownicy są częścią modułu GFFF Białystok i będą pełnić służbę w ramach trzeciej, ostatniej zmiany polskiego modułu.
Podlascy strażacy są już gotowi do wyjazdu i wkrótce dołączą do międzynarodowych działań prowadzonych w związku z trudną sytuacją pożarową w Hiszpanii. Podlascy strażacy ruszają do Hiszpanii Wyjazd 12 strażaków zaplanowano na 20 sierpnia. Ratownicy polecą z Warszawy do Hiszpanii, gdzie dołączą do działań prowadzonych przez polski moduł GFFF. Powrót do kraju zaplanowano na 31 sierpnia. Strażacy wraz ze sprzętem wrócą wojskowym samolotem transportowym na lotnisko w Krakowie. Przed wyjazdem ratownicy zostali poddani ocenie stanu psychofizycznego. Jak powiedział starszy brygadier Janusz Konrad, podlaski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej, była to ostatnia odprawa przed rozpoczęciem zagranicznej misji. – Pani psycholog wraz z ratownikiem medycznym przeprowadzili rozmowy i ocenili stan psychofizyczny naszych ratowników. Już jutro wyruszą oni z lotniska w Warszawie do działań na terenie Hiszpanii – mówi starszy brygadier Janusz Konrad. Polacy zostali skierowani do północno-wschodniej części Hiszpanii, jednak ze względu na dynamiczną sytuację pożarową mogą zostać zadysponowani również w inne rejony kraju. Wśród obszarów, do których mogą trafić, jest m.in. Castilla-La Mancha. Strażacy, którzy gaszą pożary pieszo Moduł GFFF, czyli Ground Forest Fire Fighting, tworzą specjalnie przeszkoleni strażacy wyspecjalizowani w gaszeniu pożarów lasów oraz innych terenów niezurbanizowanych. Ich zadaniem jest dotarcie tam, gdzie nie mogą wjechać samochody ratowniczo-gaśnicze. – Moduł GFFF to wyselekcjonowani i odpowiednio przeszkoleni ratownicy, którzy przy użyciu specjalistycznego sprzętu gaszą pożary terenów leśnych i trudno dostępnych. Wyposażenie, którego używają, musi być na tyle mobilne, aby mogli przenieść je na własnych plecach – wyjaśnił komendant Janusz Konrad. Strażacy wykorzystują m.in. pilarki, pompy przenośne, węże o małej średnicy oraz narzędzia ręczne. Jedną z podstawowych metod jest tworzenie pasów pozbawionych materiału palnego. Ratownicy usuwają ściółkę, suchą trawę, a w razie potrzeby także wierzchnią warstwę gleby. W ten sposób powstaje linia, której ogień nie może łatwo przekroczyć. Strażacy mogą również wycinać drzewa i tworzyć przesieki, a w odpowiednich warunkach wykorzystywać wodę z pobliskich cieków i zbiorników. – W trudnym, górzystym terenie zasoby wody są znacznie bardziej ograniczone niż przy pożarach w miastach. Dlatego potrzebujemy zupełnie innego sprzętu. Wszystko musi być na tyle lekkie i mobilne, abyśmy mogli przenieść je w miejsce, do którego samochód pożarniczy nie jest w stanie dotrzeć – powiedział młodszy kapitan Przemysław Beczko, dowódca modułu GFFF Białystok. „Nie jedziemy zastępować hiszpańskich strażaków” Wyjazd Polaków ma przede wszystkim zwiększyć możliwości miejscowych służb w okresie szczególnie wysokiego zagrożenia pożarowego. Strażacy podkreślają, że ich zadaniem nie jest zastępowanie hiszpańskich ratowników. – Nie jedziemy do Hiszpanii, żeby zastępować tamtejszych strażaków. Jedziemy im pomóc. Liczba i rozległość pożarów sprawiają, że miejscowe siły i środki bywają niewystarczające. Nasza obecność pozwala udzielić wsparcia możliwie szybko – zaznaczył młodszy kapitan Przemysław Beczko. Wysokie temperatury, brak opadów i bardzo niska wilgotność powodują, że w Hiszpanii występują obecnie wyjątkowo sprzyjające warunki do powstawania i szybkiego rozprzestrzeniania się pożarów. – Długotrwałe temperatury sięgające około 40 stopni, brak opadów i niska wilgotność sprawiają, że ściółka, trawy i inny materiał palny są bardzo suche. Do wywołania pożaru może wystarczyć niewielki bodziec. W trudno dostępnym terenie ogień może bardzo szybko się rozprzestrzeniać – mówił starszy brygadier Janusz Konrad, podlaski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej. Prepozycjonowanie ma skrócić czas reakcji Wyjazd podlaskich strażaków odbywa się w ramach tzw. prepozycjonowania. Polega ono na rozmieszczeniu ratowników w regionach, w których występuje zwiększone ryzyko pożarów. – Będąc bezpośrednio na miejscu, możemy bardzo szybko włączyć się do działań. Skracamy czas dotarcia do minimum, a przy pożarach, które w południowej Europie potrafią bardzo szybko przybierać na sile, każda minuta ma znaczenie – tłumaczył młodszy kapitan Przemysław Beczko. Strażacy będą korzystać ze sprzętu, który został już wcześniej przetransportowany do Hiszpanii przez dwie poprzednie zmiany. Ponieważ podlaski zespół jest trzecią i ostatnią zmianą, sprzęt wróci do Polski razem z ratownikami. Moduł GFFF Białystok powstał po pożarze Biebrzańskiego Parku Narodowego Podlaski moduł GFFF został utworzony w odpowiedzi na rosnące zagrożenie pożarami terenów leśnych. W ubiegłym roku podobne specjalistyczne zespoły odegrały ważną rolę podczas pożaru Biebrzańskiego Parku Narodowego. Ogień, który wybuchł w okresie wielkanocnym, przez 11 dni obejmował kolejne obszary parku, w tym trudno dostępne torfowiska. Do walki z żywiołem skierowano wówczas moduły GFFF z Poznania i Lublina. – Właśnie dzięki zastosowaniu specjalistycznych technik działania moduły w bardzo znaczący sposób przyczyniły się do zlokalizowania i ugaszenia pożaru – przypomniał komendant Janusz Konrad. Po tych doświadczeniach Państwowa Straż Pożarna zdecydowała o utworzeniu kolejnych modułów w poszczególnych województwach. Na Podlasiu do służby w takim zespole zgłosiło się blisko 200 strażaków. Po selekcji wybrano 40 osób. Podlascy ratownicy odbyli już również pierwszy poważny sprawdzian podczas pożaru dużego kompleksu leśnego w powiecie wołomińskim. Działania trwały około sześciu dób. „Dreszczyk emocji zawsze pozostanie” Przemysław Beczko przyznał, że działania przy wielkich pożarach lasów wiążą się z dużym obciążeniem i ryzykiem. Strażacy są jednak przygotowywani do pracy w takich warunkach. – Dreszczyk emocji zawsze pozostanie, bo jest nieodłączną częścią naszego zawodu. Najważniejsze są jednak bezpieczeństwo, odpowiednie zabezpieczenie ratowników i racjonalne podejście do taktyki działań – powiedział dowódca modułu GFFF Białystok. Podczas pobytu w Hiszpanii strażacy będą nie tylko pomagać w gaszeniu pożarów, ale także zdobywać doświadczenie i wymieniać się wiedzą z miejscowymi służbami. – Najlepiej szkolić się podczas rzeczywistych działań ratowniczo-gaśniczych. Chcemy jak najwięcej doświadczeń przywieźć do Polski, aby dalej rozwijać nasze umiejętności w zakresie gaszenia pożarów terenów niezurbanizowanych – zaznaczył młodszy kapitan Przemysław Beczko. Bezpieczeństwo Podlasian nie jest zagrożone Wyjazd 12 strażaków nie oznacza zmniejszenia gotowości Państwowej Straży Pożarnej w województwie podlaskim. Jak zapewnił komendant wojewódzki, na miejscu przez cały czas pozostanie odpowiednia liczba ratowników. – Mimo że wysyłamy siły i środki poza granice województwa i kraju, potencjał ratowniczy podlaskiej Państwowej Straży Pożarnej pozostaje na bardzo wysokim poziomie. Co najmniej 183 strażaków pełniących służbę w jednostkach ratowniczo-gaśniczych i posterunkach jest w każdej chwili gotowych do niesienia pomocy – zapewnił starszy brygadier Janusz Konrad. Wsparciem dla zawodowych strażaków pozostają również jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej działające w krajowym systemie ratowniczo-gaśniczym i poza nim. Podlascy strażacy zakończą działania w Hiszpanii pod koniec sierpnia. 31 sierpnia mają wrócić do Polski wraz ze sprzętem.
Katarzyna Kozioł
24@bialystokonline.pl
Aktualności 13:44
Kultura i Rozrywka 13:30
Aktualności 13:00
Zdrowie 12:30
Sport 12:00
Aktualności 11:30
Biznes 11:00
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji