Białystok Online

Zdrowie

7 min. między życiem a śmiercią. Dramatyczna walka o matkę i dziecko w USK

2026.04.02 10:00
7 min. między życiem a śmiercią. Dramatyczna walka o matkę i dziecko w USK
Fot: UMB

To była jedna z tych sytuacji, w których każda sekunda waży więcej niż złoto. Nagłe omdlenie, zatrzymanie krążenia i decyzje podejmowane szybciej, niż da się o nich opowiedzieć. W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku rozegrała się dramatyczna walka o dwa życia - matki i jej nienarodzonego dziecka.

11 marca zaczął się dla 36-letniej pani Justyny zupełnie zwyczajnie. Pierwszy dzień zwolnienia lekarskiego, końcówka ciąży, spokojne przygotowania do przyjścia dziecka na świat. Po południu razem z mężem skręcała łóżeczko. Nic nie zapowiadało, że za chwilę wszystko się zmieni. Krótko po godzinie 15:00 pojawiła się nagła duszność. Potem omdlenie. Mąż natychmiast wezwał pomoc. Kiedy przyjechał zespół ratownictwa medycznego, było już jasne, że sytuacja jest poważna - niska saturacja, przyspieszone tętno. Liczył się czas.

O 16:33 pacjentka trafiła na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Była jeszcze przytomna, ale z każdą minutą jej stan się pogarszał. Po chwili doszło do nagłego zatrzymania krążenia. Rozpoczęła się dramatyczna walka. Decyzja zapadła błyskawicznie - trzeba wykonać cesarskie cięcie w trakcie resuscytacji. To procedura ekstremalna, stosowana tylko w najcięższych przypadkach. W ciągu zaledwie 7 minut od zatrzymania krążenia lekarze wydobyli dziecko, nie przerywając reanimacji matki. W tym czasie trwał masaż serca, respirator oddychał za pacjentkę, a zespół walczył o każdą oznakę życia.

Dziecko trafiło na oddział intensywnej terapii noworodka

Noworodek również wymagał natychmiastowej pomocy. Nie miał krążenia. Drugi zespół lekarzy rozpoczął jego reanimację. Udało się - dziecko trafiło na oddział intensywnej terapii noworodka, gdzie przebywa do dziś.

Stan pani Justyny pozostawał jednak krytyczny. Serce podejmowało pracę tylko na chwilę. Lekarze zdecydowali o zastosowaniu ECMO - urządzenia, które przejmuje funkcje serca i płuc. Badania potwierdziły najgorsze przypuszczenia: masywny zator płucny, który zablokował przepływ krwi. Na tym dramat się nie skończył. Wystąpiło także rozległe krwawienie do jamy brzusznej. Podczas operacji lekarze usunęli ponad litr krwi. W trakcie zabiegu pacjentka ponownie wymagała reanimacji. Kiedy udało się ją ustabilizować, do akcji wkroczyli kardiochirurdzy. Przeprowadzili małoinwazyjny zabieg usunięcia zatoru - bez otwierania klatki piersiowej. To był kolejny krok w stronę ratunku. Przez następne dwa tygodnie trwała cicha, ale niezwykle intensywna walka. Dopiero 27 marca stan pacjentki poprawił się na tyle, że można było mówić o przełomie. Kilka dni później opuściła szpital.

- Ta walka o życie pacjentki była bardzo heroiczna - mówiła podczas konferencji prasowej dr Marzena Wojewódzka-Żelezniakowicz. - Pacjentka, która miała ogromną wolę życia, i zespół, który się nie poddawał. Wykorzystaliśmy wszystkie techniki, wszystkie nowoczesne metody leczenia, które są dostępne w naszym szpitalu. Dzięki temu możemy mówić o sukcesie. Nasza pacjentka przeżyła, żyje człowiek, kobieta, mama, żona.

W akcję zaangażowanych było około 70 osób - lekarzy różnych specjalności, ratowników, pielęgniarek i personelu pomocniczego. Każdy miał swoją rolę, każdy był częścią tej historii.

- Pacjentka była we wstrząsie krwotocznym, we wstrząsie obturacyjnym - podkreślał dr Sławomir Czaban. - Mój zespół Kliniki Anestezjologii skoncentrowany był na tym, przy utrzymać pacjentkę przy życiu… W Pani nie krąży ani kropla własnej krwi, dostała jej Pani tyle, że można byłoby obdzielić kilka osób - dodał.

Sam lekarz przyznał, że w ciągu 42 lat pracy nie spotkał się z tak skomplikowanym przypadkiem. Ta historia to nie tylko opowieść o medycynie na najwyższym poziomie. To także przypomnienie, jak podstępny potrafi być zator płucny - szczególnie w ciąży. Objawy bywają mylące: duszność, przyspieszone tętno, zawroty głowy. Czasem jednak rozwój choroby jest błyskawiczny i bezlitosny. Tym razem udało się wygrać. Dzięki determinacji, wiedzy i pracy dziesiątek ludzi - dwa życia zostały ocalone.

Redakcja

Redakcja

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas