Białystok Online

Sport

Adrian Siemieniec po meczu z Lewskim: Czujemy rozczarowanie i złość

2026.11.06 09:00
Adrian Siemieniec po meczu z Lewskim: Czujemy rozczarowanie i złość
Fot: Jagiellonia Białystok

Porażka z Lewskim Sofia pozostawiła w szeregach Jagiellonii Białystok spory niedosyt. Adrian Siemieniec przyznał po spotkaniu, że jego drużyna miała szansę na korzystny rezultat, jednak nie wykorzystała swoich okazji. Szkoleniowiec Dumy Podlasia wskazał również elementy, które zadecydowały o końcowym rozstrzygnięciu.

Zabrakło skuteczności i koncentracji

Jagiellonia przez długi czas potrafiła toczyć wyrównaną walkę z Lewskim, a szczególnie w pierwszej połowie miała kilka obiecujących akcji ofensywnych. Ostatecznie jednak Żółto-Czerwoni nie znaleźli sposobu na pokonanie bramkarza rywali, a o losach spotkania przesądziło trafienie Lewskiego po stałym fragmencie gry. Adrian Siemieniec nie ukrywał, że taki przebieg rywalizacji tylko spotęgował rozczarowanie końcowym wynikiem.

- Jest duże rozczarowanie rezultatem, bo mam poczucie, że szczególnie pierwsza połowa była w naszym wykonaniu dobra. Było dużo fajnych momentów, z których za mało wycisnęliśmy. W drugiej połowie czuć było koszt intensywności tych 45 minut, bo wtedy gra była falowana, na pewno było już więcej przeciwnika. Druga połowa to była walka o momenty i kto z nich lepiej skorzysta. Miałem poczucie, że to bardzo wyrównany mecz. To był mecz na 1:0 lub 0:0, stąd duże rozczarowanie wynikiem po meczu, gdzie dużo było naszej tożsamości. Biorąc pod uwagę dotychczasowe mecze wyjazdowe w Lidze Europy, momentami na Olympiakosie i tutaj bywało dużo intensywności, wysokich odbiorów, kombinacyjnej gry pod polem karnym, były momenty dominacji z piłką, niezłej reakcji na pressing. Trochę za mało wyciągnęliśmy z pierwszej połowy, nie strzeliliśmy gola i w drugiej połowie intensywność się wyrównała. W tej części gra falowała z obu stron, a moment dekoncentracji przy stałym fragmencie kosztował nas gola i utratę choćby punktu. Jest oczywiście rozczarowanie i złość, bo Liga Europy to trudne rozgrywki, ale potwierdzam po meczu, że tutaj, mimo wymagającego terenu i przeciwnika o niezłej jakości, to na pewno był on w naszym zasięgu. To był przeciwnik, z którym mogliśmy nawet wygrać - powiedział Adrian Siemieniec, trener Dumy Podlasia.

Gospodarze musieli się mocno napracować

Zupełnie inne nastroje panowały w obozie gospodarzy, którzy mogli cieszyć się z cennego zwycięstwa przed własną publicznością. Szkoleniowiec Lewskiego przyznał jednak, że jego drużyna miała spore problemy, zwłaszcza w początkowej fazie spotkania. Zwrócił przy tym uwagę na poprawę gry w kolejnych minutach oraz dojrzałość, jaką jego podopieczni wykazali się w decydujących momentach.

- Jestem bardzo zadowolony ze zwycięstwa. Wielkie podziękowanie dla kibiców za wsparcie, ponownie byli wspaniali. Nie podobało mi się to, jak zaczęliśmy. Szczególnie pierwsze 10 minut. Rywal nie pozwalał nam na wiele podań, byśmy czuli się komfortowo z piłką. Nie mieliśmy kontynuacji, której poszukiwaliśmy. Podobnie było bez piłki. Brakowało nam odpowiednich momentów pressingu, mogliśmy być też lepsi, jak rywal pokonywał naszą pierwszą linię pressingu. Potem było już lepiej. Wiedzieliśmy, jak operować piłką i dobrze czytaliśmy momenty przełamania pressingu. W drugiej połowie była bardzo ciężka walka, to była walka o dominację. Było też wiele momentów, gdy rywal nie czuł się komfortowo. Pozwalało nam to z czasem stwarzać sytuacje, aż strzeliliśmy gola po stałym fragmencie gry. Bardzo się cieszę, że wykazaliśmy się dojrzałością, by wygrać ten trudny mecz - oznajmił Julio Velazquez, szkoleniowiec Lewskiego.

Rafał Żuk

Rafał Żuk

rafal.zuk@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas