POLECAMY
W swojej najnowszej książce Mariusz Matan ponownie sięga po realia Białegostoku, tworząc mroczny kryminał psychologiczny, w którym śledztwo szybko zamienia się w grę złudzeń i błędnych tropów. W rozmowie z naszym portalem autor opowiada o powrocie do znanej historii, pracy nad fabułą oraz o tym, jak jego doświadczenia zawodowe wpływają na literackie postaci i intrygi.
Rozmawiamy z Mariuszem Matanem o jego najnowszej książce „Bestia”, kontynuacji kryminału „Zasłużyłeś”. „Bestia” to kontynuacja książki „Zasłużyłeś” – czy od początku planował Pan dalszy ciąg tej historii, czy pomysł pojawił się dopiero po reakcji czytelników? Mariusz Matan: Gdy zadebiutowałem z kryminałem „Zasłużyłeś” byłem przeszczęśliwy, że w ogóle udało mi się wyjść z moją twórczością poza szufladę. Pierwotny plan zakładał, że spełnię swoje marzenie wydania książki przed 40-tką. Byłem przekonany na tamten czas, że historia jest zamknięta. W międzyczasie postanowiłem napisać kryminał z elementami horroru, a może odwrotnie? W każdym razie byłem przekonany, że po „Stancji” napiszę jakąś kolejną powieść, raczej z gatunku kryminału, a temat „Zasłużyłeś” był już dla mnie zamknięty. I to, pomimo że po drodze spotkałem się wielokrotnie z zapytaniami czytelników o kontynuację. W końcu jednak zacząłem odczuwać potrzebę powrotu do tej historii. Zdałem sobie sprawę, że „Zasłużyłeś” potrzebuje rozwinięcia i w zasadzie było tylko preludium do „Bestii”. Akcję ponownie osadza Pan w Białymstoku. Na ile to świadomy wybór, a na ile naturalne zakorzenienie w realiach, które Pan zna? Mariusz Matan: To połączenie jednego i drugiego. Białystok jest mi bliski, więc naturalnie pojawia się w moich historiach, ale jednocześnie świadomie wybieram to miasto, bo jego atmosfera i mniej oczywiste oblicze świetnie pasują do kryminału. Z mojej perspektywy Białystok idealnie nadawał się do tej historii, ponieważ chciałem pokazać, że tak okrutne rzeczy mogą wydarzyć się wszędzie, nie tylko w wielkich, anonimowych metropoliach. W książce pojawia się motyw możliwej pomyłki śledczych i działania naśladowcy. Co było dla Pana najważniejsze przy budowaniu tej intrygi? Mariusz Matan: Przy budowaniu tej intrygi najważniejsze było dla mnie stworzenie poczucia niepewności u czytelnika. Zależało mi na tym, żeby ta historia nie była tylko klasycznym polowaniem na mordercę, ale opowieścią o błędzie, manipulacji i złudnym poczuciu kontroli. Motyw naśladowcy lub ewentualnej pomyłki pozwala pokazać, jak łatwo można zbudować fałszywą pewność i jak cienka jest granica między rozwiązaniem sprawy, a jej pozornym zamknięciem. Kluczowe było też zagłębienie się w tajniki psychologii i stworzenie sytuacji, w której śledczy zaczynają kwestionować nie tylko tropy, ale też samych siebie. Dzięki temu intryga staje się bardziej wielowymiarowa, bo nie chodzi już tylko o to, kto jest sprawcą, ale czy prawda w ogóle jest uchwytna. Pańskie powieści łączą kryminał z psychologią. Skąd zainteresowanie właśnie tym bardziej „wewnętrznym” wymiarem zbrodni? Mariusz Matan: W zasadzie od zawsze interesowała mnie psychologia. W kontekście książki, jako czytelnik, na pewnym etapie zacząłem się zastanawiać nad tym, dlaczego seryjni mordercy tacy są, co nimi kieruje, jakie mają motywacje, itd. Z kolei, jako autor, pomyślałem, że część czytelników czuje podobnie jak ja i być może chcieliby przeczytać kryminał, który da im możliwość zajrzenia w głąb psychiki mordercy. Pozwoli zrozumieć, dlaczego dopuścili się tak bestialskich czynów. Wykorzystując moje naturalne zainteresowanie psychologią i łącząc potrzebę odpowiedzenia na nurtujące mnie pytania napisałem „Bestię”. Kryminał ten miał na celu pokazać, że niektórzy złoczyńcy są tacy od urodzenia, a pewne czynniki tylko to pogłębiły. Jak wyglądał proces pracy nad „Bestią”? Czy jest Pan autorem, który dokładnie planuje fabułę, czy raczej pozwala historii rozwijać się w trakcie pisania? Mariusz Matan: Praca nad tą powieścią była dla mnie wyzwaniem i muszę przyznać, że psychicznie ta historia mnie zmęczyła. Książka jest ciężka emocjonalnie i momentami sam byłem zdruzgotany poczynaniami głównej postaci. Ponadto musiałem wykonać dość duży research ze względu na nowe postaci i zawody, jakie wykonują, aby wiernie je oddać czytelnikowi. Chociażby patomorfolog z zespołem Tourette'a. Jeżeli chodzi o kwestię planowania fabuły to zupełnie jej nie planuję. Mam tylko ogólny zarys historii. Zasiadając do pisania, sam byłem ciekawy, co dalej wydarzy się w tej historii. Czy mieszkańcy Podlasia odnajdą w tej książce konkretne miejsca lub sytuacje inspirowane rzeczywistością? Mariusz Matan: W pierwszej części każda lokalizacja jest prawdziwa. Natomiast w „Bestii” niektóre miejsca lub nazwy ulic zostały nieco zmienione na potrzeby fabuły, aczkolwiek były nadal inspirowane faktycznie istniejącymi pozycjami na mapie Białegostoku. Jest Pan ekonomistą i nauczycielem – jak te doświadczenia wpływają na Pana pisanie i tworzenie postaci? Mariusz Matan: Moje doświadczenie, jako ekonomisty i nauczyciela w dużym stopniu wpływa na sposób, w jaki tworzę fabułę i bohaterów. Ekonomia trzyma mnie w ryzach analitycznego myślenia, dostrzegania zależności przyczynowo-skutkowych oraz mechanizmów rządzących ludzkimi decyzjami, a to przekłada się na bardziej logiczne i wiarygodne intrygi. Z kolei praca nauczyciela daje mi codzienny kontakt z ludźmi, ich emocjami, problemami i sposobem myślenia. Podpatrując ich osobowości łatwiej mi jest budować autentyczne postacie. W efekcie staram się łączyć chłodną analizę z obserwacją ludzkiej natury, co pozwala tworzyć historie nie tylko wciągające, ale też osadzone w realiach i psychologicznie wiarygodne. Przynajmniej tak mi się wydaje i z takiego założenia wychodzę. Dziękujemy za rozmowę. Zainteresowała Cię historia? Weż udział w konkursie: „Bestia” – wygraj egemplarz książki
Diana Rusiłowicz
24@bialystokonline.pl
Kultura i Rozrywka 16:30
Aktualności 15:30
Kultura i Rozrywka 14:10
Kryminalne 13:00
Sport 10:42
Aktualności 10:30
Sport 10:13
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji