Białystok Online

Kultura i Rozrywka

Lordofon wraca do korzeni. „Rezygnujemy ze sztuczek, stawiamy na surową energię”

2026.03.16 08:10
Lordofon wraca do korzeni. „Rezygnujemy ze sztuczek, stawiamy na surową energię”
Fot: Fb: Lordofon

Lordofon rozpoczyna nowy etap działalności koncertowej. Zespół odcina się od teatralnej narracji „Pana Hiroszimy” i stawia na bezpośredni kontakt z publicznością. Już w najbliższy czwartek (19 marca) muzycy wystąpią w Zmianie Klimatu. O nowej trasie, ironii jako tarczy i muzycznych sentymentach do Podlasia rozmawiamy z duetem, który nie ukrywa, że powrót do surowości jest dla nich szczególnie ważny.

Jesienią Lordofon zabrał fanów w mroczne, teatralne uniwersum, w którym tajemnicza postać nadawała rytm całej opowieści. Teraz zespół zmienia kierunek – stawia na surowe brzmienie, spontaniczność i pełną energię koncertową, odcinając się od narratora i scenicznych sztuczek.

Świeża odsłona trasy to nowy etap w działalności zespołu, a zarazem muzyczne podsumowanie dotychczasowej twórczości. W programie koncertów pojawią się utwory z „Niesamowitej Trupy Pana Hiroszimy”, a także fanowskie klasyki z „Passé” i wcześniejszych wydawnictw.


„Lordofon wraca do surowości i spontaniczności” – wywiad z zespołem

Jak byście opisali muzykę Lordofonu komuś, kto nigdy was nie słyszał?

Lordofon: Brzmimy jak dwóch chłopaków z Łomży wychowanych na Nirvanie, Arctic Monkeys i polskim rapie, którzy próbują odnaleźć się w dorosłości i szczerze o tym opowiedzieć.

Wkrótce koncert w Białymstoku. Co przygotowaliście dla jego uczestników?

L.: Zagramy 19 marca w Zmianie Klimatu. Przygotowaliśmy mocny przekrój naszej całej twórczości i dużo koncertowej, fizycznej energii, której nie da się uchwycić na streamingach. Nasza ostatnia trasa była teatralna i wymuskana. Teraz poszukujemy surowości i spontaniczności.

Projekt Lordofon przez kilka lat przeszedł drogę od niszowego duetu do rozpoznawalnej nazwy na scenie alternatywnej. Co było momentem przełomowym?

L.: Nie było takiego jednego konkretnego momentu. Nasza kariera to powolny maraton. Z płyty na płytę na koncerty przychodziło po prostu coraz więcej osób, które utożsamiały się z naszą muzyką. Chyba, że moment przełomowy jeszcze przed nami?

Ironia i dystans to znak rozpoznawczy wielu waszych tekstów. Skąd bierze się taka perspektywa patrzenia na rzeczywistość?

L.: Ironia to świetny system obronny. Jest jak taka dodatkowa zabezpieczająca warstwa, dzięki której łatwiej opowiadać o swoich lękach, kompleksach czy codziennym absurdzie. Sprawia też, że poważne tematy nie są przesadnie patetyczne.

Gdybyście mogli zagrać jeden koncert gdziekolwiek na świecie, gdzie by to było i dlaczego?

L.: Z pragmatycznego punktu widzenia, chyba najfajniej byłoby zagrać koncert w ramach serii Tiny Desk. Jest to chyba najbardziej prestiżowe miejsce, w jakim niezależny zespół może dzisiaj zagrać. Występ tam jednak oznacza niemałą karierę międzynarodową, a nam to póki co nie grozi.

Jak wyglądałby idealny fan Lordofonu w waszych oczach?

L.: Mamy wielu idealnych fanów, więc odpowiedź jest prosta: ktoś kto ma podobne do nas absurdalne słodko-gorzkie poczucie humoru, lubi skupić się na tekście i muzyce, a na koncertach puszcza hamulce.

Na koniec, chcielibyście przekazać coś swoim fanom i czytelnikom BiałystokOnline?

L.: Przyjdźcie 19 marca do Zmiany Klimatu i przeżyjmy ten koncert wspólnie. To dla nas ważne wydarzenie, bo jako chłopaki z Łomży, na Podlasiu stawialiśmy pierwsze kroki. Nie możemy się doczekać!

Dziękujemy za rozmowę.


Szczegóły koncertu: Lordofon | W końcu trasa bez tego cholernego Pana Hiroszimy

Diana Rusiłowicz

Diana Rusiłowicz

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas