POLECAMY
Lordofon rozpoczyna nowy etap działalności koncertowej. Zespół odcina się od teatralnej narracji „Pana Hiroszimy” i stawia na bezpośredni kontakt z publicznością. Już w najbliższy czwartek (19 marca) muzycy wystąpią w Zmianie Klimatu. O nowej trasie, ironii jako tarczy i muzycznych sentymentach do Podlasia rozmawiamy z duetem, który nie ukrywa, że powrót do surowości jest dla nich szczególnie ważny.
Jesienią Lordofon zabrał fanów w mroczne, teatralne uniwersum, w którym tajemnicza postać nadawała rytm całej opowieści. Teraz zespół zmienia kierunek – stawia na surowe brzmienie, spontaniczność i pełną energię koncertową, odcinając się od narratora i scenicznych sztuczek. Świeża odsłona trasy to nowy etap w działalności zespołu, a zarazem muzyczne podsumowanie dotychczasowej twórczości. W programie koncertów pojawią się utwory z „Niesamowitej Trupy Pana Hiroszimy”, a także fanowskie klasyki z „Passé” i wcześniejszych wydawnictw. „Lordofon wraca do surowości i spontaniczności” – wywiad z zespołem Jak byście opisali muzykę Lordofonu komuś, kto nigdy was nie słyszał? Lordofon: Brzmimy jak dwóch chłopaków z Łomży wychowanych na Nirvanie, Arctic Monkeys i polskim rapie, którzy próbują odnaleźć się w dorosłości i szczerze o tym opowiedzieć. Wkrótce koncert w Białymstoku. Co przygotowaliście dla jego uczestników? L.: Zagramy 19 marca w Zmianie Klimatu. Przygotowaliśmy mocny przekrój naszej całej twórczości i dużo koncertowej, fizycznej energii, której nie da się uchwycić na streamingach. Nasza ostatnia trasa była teatralna i wymuskana. Teraz poszukujemy surowości i spontaniczności. Projekt Lordofon przez kilka lat przeszedł drogę od niszowego duetu do rozpoznawalnej nazwy na scenie alternatywnej. Co było momentem przełomowym? L.: Nie było takiego jednego konkretnego momentu. Nasza kariera to powolny maraton. Z płyty na płytę na koncerty przychodziło po prostu coraz więcej osób, które utożsamiały się z naszą muzyką. Chyba, że moment przełomowy jeszcze przed nami? Ironia i dystans to znak rozpoznawczy wielu waszych tekstów. Skąd bierze się taka perspektywa patrzenia na rzeczywistość? L.: Ironia to świetny system obronny. Jest jak taka dodatkowa zabezpieczająca warstwa, dzięki której łatwiej opowiadać o swoich lękach, kompleksach czy codziennym absurdzie. Sprawia też, że poważne tematy nie są przesadnie patetyczne. Gdybyście mogli zagrać jeden koncert gdziekolwiek na świecie, gdzie by to było i dlaczego? L.: Z pragmatycznego punktu widzenia, chyba najfajniej byłoby zagrać koncert w ramach serii Tiny Desk. Jest to chyba najbardziej prestiżowe miejsce, w jakim niezależny zespół może dzisiaj zagrać. Występ tam jednak oznacza niemałą karierę międzynarodową, a nam to póki co nie grozi. Jak wyglądałby idealny fan Lordofonu w waszych oczach? L.: Mamy wielu idealnych fanów, więc odpowiedź jest prosta: ktoś kto ma podobne do nas absurdalne słodko-gorzkie poczucie humoru, lubi skupić się na tekście i muzyce, a na koncertach puszcza hamulce. Na koniec, chcielibyście przekazać coś swoim fanom i czytelnikom BiałystokOnline? L.: Przyjdźcie 19 marca do Zmiany Klimatu i przeżyjmy ten koncert wspólnie. To dla nas ważne wydarzenie, bo jako chłopaki z Łomży, na Podlasiu stawialiśmy pierwsze kroki. Nie możemy się doczekać! Dziękujemy za rozmowę. Szczegóły koncertu: Lordofon | W końcu trasa bez tego cholernego Pana Hiroszimy
Diana Rusiłowicz
24@bialystokonline.pl
Nauka 09:30
Sport 08:54
Kultura i Rozrywka 08:10
Aktualności 08:00
Sport 2026.03.15 12:30
Sport 2026.03.15 11:10
Sport 2026.03.15 10:10
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji