Białystok Online

Kultura i Rozrywka

Grzyb halucynuje i uwielbia ludzi. Rzadkie gatunki w pewnym laboratorium

2026.04.07 15:50
Grzyb halucynuje i uwielbia ludzi. Rzadkie gatunki w pewnym laboratorium
Fot: Materiały prasowe BTL. Spektakl "Rzadkie gatunki" Białostockiego Teatru Lalek

W oparach absurdu, w tajemniczej pracowni, troje naukowców transmituje na cały świat niecodzienny eksperyment: rozmowę z niejakim Miscaro. Ten się łatwo wzrusza, w pewnej chwili nawet zapłacze, z radości i zachwytu: tak właśnie reaguje na kontakt z człowiekiem. Sam Miscaro człowiekiem nie jest. Kim więc jest?

Już choćby dla momentu, w którym ów rozanielony i gadatliwy rzadki gatunek mówi, co myśli o ludziach - warto zobaczyć najnowszy spektakl Białostockiego Teatru Lalek. Ale nie tylko dla tej sceny - w premierowym przedstawieniu pod tytułem „Rzadkie gatunki” („Rare species”) scen intrygujących, zabawnych, ale i skłaniających do refleksji jest zdecydowanie więcej.


Desant z Porto

Spektakl to wspólny projekt BTL-u i Teatro de Ferro z Porto: białostoccy aktorzy w spektaklu grają (w języku angielskim, tłumaczenie na język polski wyświetla się na ekranach), natomiast za koncepcję i inne kwestie odpowiada ekipa twórców z Portugalii pod wodzą reżysera Igora Gandry. Portugalscy artyści do Białegostoku jechali z głowami pełnymi filozofii Stanisława Lema. Z czasem jednak pomysł na spektakl - inspirowany twórczością tego najwybitniejszego polskiego autora literatury science fiction - ewoluował i stał się samodzielnym i autorskim projektem Gandry. Główna myśl, nurtująca futurologów od lat, w spektaklu jednak została: czy tylko my obserwujemy wszechświat, szukając w nim śladu życia? Czy może jednak to ktoś obserwuje nas? I to my - dla kogoś z zewnątrz - jesteśmy rzadkim gatunkiem?

W pytaniu o status obserwatora - kto obserwuje kogo, kto jest obserwowanym - można też pójść dalej: skoro żyjemy w czasie algorytmów, internetu, wszechobecnych botów i doskonalącej się sztucznej inteligencji - czym staje się technologia? Czy jesteśmy/stajemy się dla niej obiektem? I czy narzędzie może stać się samodzielnym bytem?

Spektakl nie daje jasnych odpowiedzi - jest wielopiętrową metaforą, w której jak w soczewce odbijają się współczesne niepokoje dręczące ludzkość. To metafora jednak sprytnie skonstruowana, kasandryczne migawki są chytrze ukryte, na plan pierwszy wysuwa się ironia i humor. Konwencja łagodnego absurdu spowija spektakl niczym miękki welon i tej relaksującej otoczce łatwo można się poddać. Nie dajcie się jednak zwieść!

Pierwszy sygnał i trop interpretacyjny zapowiadać może już świetny plakat spektaklu: oto trzy postaci pochylone nad szklaną gablotą coś w niej obserwują, tymczasem same znajdują się w większej szklanej gablocie, a ta jeszcze - niczym szklana matrioszka - opasana jest kolejną… szklaną gablotą. Może tak właśnie jest: wydaje się nam, że to my analizujemy, badamy i prowadzimy eksperymenty, w rzeczywistości może jesteśmy tylko jego częścią? Kto wie.


Niepoprawni lokatorzy

Eksperyment to w spektaklu słowo klucz - odmieniane przez wszystkie przypadki, traktowane na przemian ze śmiertelną powagą i z humorem. Czasem granica między naukową powściągliwością a emocjami się zaciera i w zasadzie już nie wiadomo, czy eksperyment jeszcze trwa, czy już dawno minął. Bo co widownia ma zrobić z absurdalnym poleceniem, które otrzymuje od krążących po scenie badaczy: „Teraz przeprowadzimy eksperyment, który polega na nicnierobieniu. Proszę, byście zrobili to samo”? Szybko okazuje się jednak, że polecenie ma sens, brak reakcji wywołuje spektakularną reakcję, a kto konkretnie i jak zareaguje - tu już odsyłamy do spektaklu.

Zadziwiających reakcji zresztą nie zabraknie - w końcu jesteśmy w laboratorium. Czas tu płynie innym rytmem, a „rzadkich gatunków”, dostarczających emocji swoim opiekunom, jest tu cały dostatek. A to umkną naukowcom z gabloty, a to ich mocno przestraszą, a to do ramienia badaczy przylgną łapczywie i kończy się to, nawet jeśli chwilowo, powstaniem kolejnej gatunkowej krzyżówki. Czasem rzadkie gatunki potrafią zamienić się w gawędziarzy, a czasem ich w ogóle nie widać, wtedy musimy wierzyć naukowcom na słowo.

Reżyser Igor Gandra (jednocześnie autor scenariusza i scenografii) zamienia przestrzeń teatralną w naukową pracownię - z gablotami, ekranami, menzurkami, kamerami i obrazami wyświetlanymi na nich w czasie rzeczywistym (wideo Carlota Gandra). Laboratoryjny chłód to jednak tylko pozór, niezwykłość lokatorów sprawia, że pracownia staje się na swój sposób gabinetem osobliwości, istnym panoptikum. Gdzieś wyświetlają się napisy: Advanced Biologies Special Unit - Research and Development, a że napis jest długi, dostajemy też skrót nazwy: ABSU-RD. I przy okazji sugestię, czego możemy się w tej Specjalnej Jednostce Zaawansowanych Biotechnologii - Badania i Rozwój - spodziewać.


Poważni i nieporadni

I rzeczywiście, absurd dostajemy, i to w dużych ilościach - za sprawą dialogów, inscenizacyjnych zabiegów i zachowań naukowców, czasem uroczo nieporadnych, za to przejętych swoją misją. Jest ich troje (Mateusz Smaczny, Urszula Chrzanowska i Maciej Zalewski), laboratoryjna przestrzeń wydaje się być ich całym światem. Starają się zachować profesjonalizm, nie zawsze jednak się im to udaje - czasem wydają się być zagubieni, czasem pozbawieni emocji, a czasem odwrotnie - dają ponieść się ekscytacji albo nawet smutkowi, gdy przejmą się losem podopiecznego. Troje aktorów odgrywa cały ten wachlarz emocji na delikatnej nucie, bez specjalnych fajerwerków, powściągliwie, a jednak sugestywnie. Twórcy próbują nas przekonać, że ich podopieczni to absolutnie niezwykłe osobniki, i cóż, można przyjąć ich argumentację… do momentu pierwszego parsknięcia śmiechem.

Aktorzy wcielający się w naukowców próbują opanować i pobudzić do reakcji to unikalne towarzystwo - co oznacza, że jednocześnie obserwujemy ich w podwójnej roli - badaczy i animatorów tytułowych „rzadkich gatunków”. To rozmaite formy wymyślone i skonstruowane przez Eduardo Mendesa: dziwolągi bardziej i mniej kształtne, często niezdyscyplinowane i buntownicze, a czasem zachowujące się jak przysłowiowe przylepy. Są też gatunki tak rzadkie i unikalne, że aż niewidzialne.


Iluzja i niespodzianki

Obserwowanie, jak ekipa badaczy radzi sobie w tym ascetycznym, na pozór wypranym z emocji mikroświecie, jak śledzi, analizuje, animuje swoich podopiecznych - to jedna z większych przyjemności oglądania spektaklu. Dużo tu pomysłów inscenizacyjnych działających na wyobraźnię, mrugnięć okiem do widowni, autoironicznych wtrętów, filozoficznych uwag, świetnej muzyki i efektów dźwiękowych w postaci intrygujących szumów, zgrzytów, stuknięć, którymi Fernando Rodrigues precyzyjnie buduje przewrotny klimat spektaklu.

W tym przekładańcu, łączącym różne stylistyki, filmowe i muzyczne tropy czy też nawiązania do popkultury, sporo jest też teatru przedmiotu, teatralnych trików i efektów specjalnych (Julio Alves). Balansują na granicy iluzji, dają efekt niespodzianki i radość doświadczania teatru. Nawet dorośli (a spektakl przeznaczony jest dla dorosłych i starszej młodzieży) dadzą się nabrać tu na niejedną sztuczkę - choćby tę z szukaniem gatunku, którego nie widać, a który zostawia po sobie ślady. Czy tę, w której badacze prowadzą transmisję ekskluzywnej (pod względem medialnym i badawczym) unikalnej rozmowy z „gadającym grzybem doświadczającym halucynacji”.


Podróż z człowiekiem

Cóż to jest za scena! Przezabawna, relaksująca, zmieniająca perspektywę. Co sądzi (i mówi) gatunek ludzki o/i po konsumpcji grzybów, to raczej sprawa powszechnie znana, wykorzystywana teatralnie i filmowo. A gdyby tak odwrócić sytuację? Gdyby tak posłuchać, co mógłby po takim spotkaniu rzec ów rzadki gatunek - grzyb, którego perspektywy nikt jak dotąd nie brał pod uwagę? Efekt? Humorystyczna scena. Jej wydźwięk jednak się szybko zmieni, o ile w miejscu gadatliwego przedstawiciela mykologicznej wspólnoty umieścimy kogoś zupełnie innego, kogo perspektywa też nikogo nie interesuje: na co dzień niesłyszanego, lekceważonego, spychanego na margines, choćby kogoś z mniejszości albo kogoś obcego, kogo jeszcze nie znamy, a już chcemy negatywnie ocenić. Wsłuchujmy się więc w cudze perspektywy, wyciągajmy wnioski, uczmy się na błędach - zdają się mówić twórcy spektaklu.

A jako postscriptum, niczym przestroga, niech zabrzmią słowa halucynującego Miscaro, który zapytany o pierwsze wrażenia po kontakcie z człowiekiem, zdumiewająco trzeźwo odpowiedział:
„Och, doświadczam uczuć najradośniejszych, wyjątkowych. Ale podróże z ludźmi czasem mogą być też bardzo złe, a ludzkość może zaprowadzić do miejsc niewyobrażalnych okropności”.

Białostocki Teatr Lalek: “Rzadkie gatunki”, reż. Igor Gandra; premiera - 21 marca 2026

Katalog firm

Monika Żmijewska

Monika Żmijewska

24@bialystokonline.pl

Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas