POLECAMY
W czwartkowy (13.08) wieczór Jagiellonia znów zapisała się na kartach polskiej piłki. Żółto-Czerwoni obronili zaliczkę z pierwszego meczu z Rangersami i to Białostoczanie wciąż są w grze o Ligę Europy. Szkotom pozostaje walka o Ligę Konferencji.
Początek najgorszy z możliwych Trener Adrian Siemieniec na rewanżowy mecz z Rangers FC, w porównaniu do pierwszego spotkania, dokonał w wyjściowym składzie dwóch zmian. Apostolosa Konstandopulosa zastąpił na środku obrony Bernardo Vital, a za Sergio Lozano na murawie pojawił się Anders Klynge. Starcie na legendarnym Ibrox, według zapowiedzi gospodarzy, miało rozpocząć się od huraganowych ataków Rangersów, ale w początkowej fazie spotkania Jaga grała mądrze i to ona dwukrotnie prawym skrzydłem próbowała zagrozić bramce Szkotów. Mimo wszystko w 6. minucie rywale wypracowali sobie sytuację, po której do interwencji zmuszony został Sławomir Abramowicz, bo potężną bombę w środek bramki posłał Fernandeza, a po chwili uderzał także Shankland, ale i tym razem dobrze spisał się białostocki golkiper. Żółto-Czerwoni odpowiedzieli w 10. minucie, gdy do dośrodkowanej z rzutu rożnego piłki najwyżej wyskoczył Taras Romanczuk, lecz kapitanowi Jagi zabrakło nieco precyzji i Pandur nie musiał wykazywać się swoimi umiejętnościami. Białostoczanie jednak nie odpuszczali. Już za moment Anders Klynge kapitalnym prostopadłym podaniem wypatrzył Jesusa Imaza, a ten z kilkunastu metrów obił słupek, po czym Hiszpan doszedł do strzału ponownie, ale tym razem na drodze do szczęścia stanął bramkarz gospodarzy. Wydawało się, że Duma Podlasia kontroluje boiskowe wydarzenia, lecz w 18. minucie Yuki Kobayashi musnął we własnej szesnastce futbolówkę ręką, a arbiter - po wideoweryfikacji - postanowił podyktować rzut karny. Do uderzenia z "wapna" podszedł Shankland, który strzałem w środek bramki dał Rangersom prowadzenie. Od razu po wznowieniu gry od środka z dystansu huknął Imaz, potem do uderzenia doszedł Prelec, jednak jego próba została zablokowana, a następnie tempo meczu wyraźnie siadło. Ciekawiej zrobiło się dopiero w 37. minucie, gdy Montoią zakręcił Gassama, a niecelnie z kilku metrów główkował Raskin. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później ekipa Rangers FC zaatakowała ponownie, lecz na szczęście Aasgaard z dystansu minimalnie się pomylił. Pod koniec pierwszej połowy dosyć dobrej okazji nie wykorzystał jeszcze Prelec, wysoko w trybuny futbolówkę posłał Raskin, a później obok słupka huknął Naderi. Główka Prelca na wagę awansu Druga część spotkania zaczęła się spokojnie. Jaga nie chciała zbyt mocno się odsłaniać, zaś Rangersi, po wyrównaniu stanu dwumeczu, także nie forsowali już tak bardzo tempa, dlatego gra długimi fragmentami toczyła się w środkowej strefie boiska. Trzeba jednak zaznaczyć, że więcej piłkarskiej jakości było po stronie gospodarzy, aczkolwiek ta jakość nie przeobraziła się w to, co najważniejsze, czyli w gola. Do siatki trafili za to Żółto-Czerwoni. W 65. minucie Anders Klynge świetnym dośrodkowaniem obsłużył bowiem Nika Prelca, a ten celnym strzałem głową dał Jadze remis, przez co sektor zajmowany przez kibiców Jagiellonii eksplodował z radości, a Rangersi znów musieli gonić wynik rywalizacji. Po bramce na 1:1 na Ibrox zrobiło się nerwowo. Białostoczanie zaczęli popełniać błędy przy wyprowadzaniu piłki, ale na szczęście Szkoci z prezentów nie korzystali. Również w szeregach Rangersów dało się jednak dostrzec impulsywność i pośpiech. Gospodarze próbowali zagrażać Jadze coraz prostszymi środkami, lecz defensywa gości dzielnie się trzymała. Tak na dobrą sprawę Rangersi byli bliscy zdobycia gola przede wszystkim w 88. minucie, gdy do główki doszedł Bojan Miovski. Wtedy serca białostockich fanów na chwilę się zatrzymały, bo futbolówka minęła prawy słupek Dumy Podlasia o centymetry. Najważniejsze jednak, że piłka do siatki nie wpadła, a ponieważ i potem Szkoci nie byli w stanie sforsować szyków obronnych Jagi, do IV rundy eliminacji Ligi Europy awansowali podopieczni Adriana Siemieńca. To oznacza, że Jagiellonia po raz trzeci z rzędu będzie grać w fazie ligowej europejskich pucharów, bo nawet, jeżeli Białostoczanie odpadną w kolejnej rundzie z gruzińską Iberią 1999 Tbilisi, to spadną oni do fazy ligowej Ligi Konferencji. Rangers FC - Jagiellonia Białystok 1:1 (1:0) Bramki: Lawrence Shankland 19k - Nik Prelec 65 Rangers FC: Ivor Pandur - Dujon Sterling, Emmanuel Fernandez, Olwethu Makhanya - Daisuke Yokota, Nicolas Raskin (66' Vanja Dragojević), Dan Neil (66' Cameron Devlin), Thelo Aasgaard (46' Ross McCrorie), Djeidi Gassama (75' Findlay Curtis) - Ryan Naderi (75' Bojan Miovski), Lawrence Shankland Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi, Guilherme Montoia - Rodrigo Conceicao (82' Jeremy Agbonifo), Taras Romanczuk, Anders Klynge (79' Eryk Kozłowski), Jesus Imaz (90' Apostolos Konstantopoulos), Kajetan Szmyt - Nik Prelec (83' Youssuf Sylla) Żółte kartki: Taras Romanczuk, Bernardo Vital i Anders Klynge (Jagiellonia Białystok).
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 22:41
Aktualności 19:00
Aktualności 17:00
Zdrowie 16:00
Aktualności 15:30
Sport 14:51
Kultura i Rozrywka 14:30
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji