Białystok Online

Kultura i Rozrywka

„Toż to Dramat”. Twórcy pokazują teatr od kulis

2026.08.31 10:00
„Toż to Dramat”. Twórcy pokazują teatr od kulis
Fot: Katarzyna Kozioł. Kasia Perek i Marcel Kamieński

Teatr kojarzy się przede wszystkim ze sceną, aktorami i przedstawieniem, które oglądamy z widowni. Twórcy miniserialu „Toż to Dramat” postanowili jednak zajrzeć znacznie głębiej. Ich produkcja pokazuje życie teatralne od kulis, wykorzystując humor, dystans i historie inspirowane rzeczywistością. O tym, skąd wziął się pomysł na serial, dlaczego każdy odcinek musi działać samodzielnie, co wspólnego z bohaterami mają prawdziwi pracownicy teatru i czy można dzięki internetowej produkcji zachęcić młodych ludzi do odwiedzenia teatru, rozmawiamy z twórcami, reżyserką Katarzyną Perek i scenarzystą Marcelem Kamieńskim.

Katarzyna Kozioł: Teatr zazwyczaj pokazuje widzowi to, co dzieje się na scenie. Wy postanowiliście zajrzeć za kulisy. Skąd wziął się ten pomysł?

Kasia Perek: To była przede wszystkim potrzeba artystyczna, żeby wyciągnąć wszystkie „zakulisowe brudy” na światło dzienne. Chcieliśmy pokazać ludziom, co naprawdę dzieje się za kulisami teatru.

Marcel Kamieński: Z przymrużeniem oka, oczywiście.

Kasia: Tak. Nie chodzi o to, żeby przedstawiać teatr wyłącznie w krzywym zwierciadle. Chcemy pokazać jego specyfikę, ale przede wszystkim ludzi, którzy go tworzą.

Wasza produkcja nie jest klasycznym spektaklem teatralnym, ale miniserialem. Co daje wam taka forma?

Marcel: Przede wszystkim chcielibyśmy przywiązać widzów do nas. Żeby się z nami zakumplowali i zostali na dłużej.

Kasia: Pierwszy sezon będzie składał się z 15 odcinków.

Skoro mówicie już o pierwszym sezonie, to rozumiem, że drugi też jest w planach, mimo że pierwszy jeszcze nie ujrzał światła dziennego?

Marcel: Optymistycznie podchodzimy do swojej pracy.

Kasia: Bardzo optymistycznie.

Marcel: Na razie skupiamy się jednak na pierwszym sezonie.

Scenariusz jest oparty na prawdziwych historiach?

Marcel: Trochę tak. To jest właśnie to krzywe zwierciadło, o którym mówimy. Mam większy związek z teatrem amatorskim i tam czasami naprawdę dochodzi do sytuacji, które trudno byłoby wymyślić.
W teatrze amatorskim nie zawsze chodzi o profesjonalizm. Często najważniejsza jest sama możliwość bawienia się teatrem i tworzenia. Nie ma takiej presji, jaka może pojawiać się w zawodowym środowisku. Obserwując te sytuacje, brałem je pod uwagę przy pisaniu scenariusza. Inspirowało mnie zarówno to, co dzieje się za kulisami, jak i to, co można zobaczyć na scenie.

W serialu pojawia się kilkanaście postaci. Która z nich powstała w twojej głowie jako pierwsza? A może któraś jest ci szczególnie bliska?

Marcel: Najbliższy jest mi reżyser Marcin. Ta postać jest inspirowana pewnym reżyserem Teatru Studenckiego, który jest moim bliskim przyjacielem.
Oczywiście w serialu musiał przyjąć trochę inną formę. Nie chciałem po prostu ukraść persony mojego przyjaciela. Ale wydaje mi się, że reżyser jest jedną z najciekawszych osób w teatrze.

Przyjaciel się nie obraził?

Marcel: Już mu powiedziałem, że korzystałem z jego osoby, więc mam nadzieję, że nie.

Kasia: Nie musiał nawet niczego autoryzować [śmiech].

Marcel: Na szczęście.

Jedną z postaci, która może szczególnie przyciągnąć uwagę widzów, jest Romeo, grany przez Krzysztofa Ławniczaka. Czy w nim również można rozpoznać kogoś z prawdziwego świata teatru?

Marcel: Ja miałem do czynienia przede wszystkim z charakteryzatorkami. Z charakteryzatorem po raz pierwszy zetknąłem się właściwie przy tym projekcie.

Kasia: Marcel raczej unika charakteryzatorni.

Marcel: Zawsze staram się być jak najdalej od tego całego harmidru. Trochę się boję tego, co tam zastanę. W teatrach amatorskich, kiedy coś robimy, też wolę trzymać się z boku i unikać tego stresu. Siedzę w reżyserce, a aktorom mówię, żeby sobie poradzili.

Czy podczas pracy nad scenariuszem pojawił się moment, w którym pomyśleliście: „Tego już nie możemy pokazać”?

Kasia: W naszej ocenie nie. Oczywiście jest jeszcze dyrekcja teatru, która może zgłaszać swoje uwagi, ale w tym przypadku wszystko poszło bardzo sprawnie.

Marcel: Ja nie czułem się cenzurowany.

Kasia: Wręcz przeciwnie. Momentami jest naprawdę grubo.

Marcel: Zdarzały się nawet sugestie, żeby coś jeszcze mocniej pokazać albo podkręcić.

Czyli nikt nie powiedział: „Stop, tu już za mocno żartujemy z teatru”?

Kasia: Nie. Myślę, że dużym plusem Teatru Dramatycznego i ludzi, którzy w nim pracują, jest dystans do siebie i do własnej pracy. To świetna rzecz, którą można było wykorzystać w tym projekcie.

Kasiu, jako reżyserka musiałaś nadać postaciom stworzonym przez Marcela konkretny kształt. Jak wyglądała wasza współpraca?

Kasia: Marcel, mimo że jest młody, jest bardzo kumatym człowiekiem. Myślę, że od początku dobrze się rozumieliśmy. Kiedy wymienialiśmy się spostrzeżeniami, czasami nawet bez słów wiedzieliśmy, o co drugiej osobie chodzi.
Tak było między innymi przy planowaniu kostiumów i dobieraniu aktorów do poszczególnych ról. Oczywiście trochę pomagałam, bo lepiej znałam tych ludzi od środka, ale była to praca zespołowa.

Kto będzie miał z tego więcej powodów do śmiechu: widzowie czy pracownicy teatru?

Kasia: Myślę, że to będzie terapia dla obu stron.
Dla pracowników teatru będzie to pewnego rodzaju odskocznia. Jesteśmy trochę zmęczeni tym, że od wielu lat nie mamy swojej siedziby. Ten projekt pozwala nam zrobić coś nowego, innego i świeżego.
Co ważne, nie potrzebujemy do tego sceny. Naszą sceną są media społecznościowe. Nie potrzebujemy budynku, żeby coś tworzyć.

A widz nie musi nawet wychodzić z domu ani kupować biletu.

Kasia: Tak! Chcemy dać mu możliwość uczestniczenia w czymś związanym z teatrem bez żadnych barier.

Serial będzie dostępny bezpłatnie?

Kasia: Tak. Będzie publikowany na Instagramie, Facebooku, TikToku oraz YouTube Shorts. Czyli właściwie we wszystkich kanałach, w których teatr może zaistnieć w mediach społecznościowych.

Każdy odcinek ma być osobną historią. Skąd taki pomysł?

Marcel: To częściowo wynika ze specyfiki mediów społecznościowych. My możemy publikować odcinki w określonej kolejności, ale widzowie mogą zobaczyć je później w zupełnie przypadkowej kolejności.
Musieliśmy więc stworzyć świat, w którym bohaterowie pozostają tymi samymi postaciami, mają swoje charaktery i cechy, ale jednocześnie każdy odcinek jest zrozumiały niezależnie od tego, kiedy ktoś go obejrzy.

Czyli czysty pragmatyzm?

Marcel: Z jednej strony tak. Z drugiej jest w tym coś ciekawego. Nie wiemy, który odcinek widz zobaczy jako pierwszy. Musieliśmy więc stworzyć historię tak, żeby niezależnie od tego punktu wejścia mógł się w niej odnaleźć.

Kasia: To trochę eksperyment. Chcemy zrobić coś nowego i świeżego.

Marcel: Można powiedzieć, że jesteśmy prekursorami.

Kasiu, odpowiadasz również za zdjęcia i montaż?

Kasia: Tak, ale przy zdjęciach i montażu pomaga mi Marcin Siekierko. Mamy swój mały team i wspólnie będziemy nad tym pracować.

Czy podzieliliście już między sobą konkretne zadania?

Kasia: Jeszcze nie. Pewnie będziemy musieli to rozstrzygnąć w jakiś kreatywny sposób.

Marcel: Możemy losować.

Kasia: Na przykład zapałkami [śmiech].

Marcel: W filmie „Ostatnia Odyseja” losowali, kto idzie na wojnę, a kto nie. Możemy zrobić podobnie i zdecydować, kto idzie na pierwszy front.

Kasia: Tylko później to już jest odpowiedzialność za wszystko.

Skoro to twój pomysł, za co dokładnie odpowiadasz przy produkcji?

Kasia: Sam pomysł jest mój, ale powstał też przy udziale mojej byłej kierowniczki, Julity Stepaniuk. Kiedyś pracowałyśmy razem w biurze i w pewien pochmurny dzień pojawił się taki pomysł. Później na jakiś czas ucichł pod natłokiem innych obowiązków, a teraz wrócił w zmienionej formie.
Po mojej stronie jest przede wszystkim organizacja i logistyka. Musimy przygotować harmonogram, rekwizyty, umówić ludzi. Nie mamy ekipy jak przy hollywoodzkiej produkcji, więc każdy z nas wykonuje kilka różnych zadań.
Robiliśmy również sesję zdjęciową, przy której zajmowałam się fotografią. Montażem podzielę się prawdopodobnie z Marcinem.

To chyba charakterystyczne dla waszego kolektywu artystycznego. Nie liczy się tylko formalnie przypisana funkcja, ale to, co dana osoba potrafi zrobić.

Kasia: Tak. To typowy dla naszych czasów multitasking.

Marcel: Zwłaszcza że jesteśmy jeszcze osobami nieznanymi, więc nie mamy sponsorów.

Kasia: Jeszcze.

Marcel: Na razie nie mamy sponsorów ani budżetu. Działamy siłami natury.

Produkcja teatralna i filmowa to dwa różne sposoby pracy. Do tego dochodzi specyfika Tik Toka i innych mediów społecznościowych. Trzeba było przestawić się na zupełnie inne myślenie?

Marcel: Właśnie produkcja „tik tokowa” jest chyba najtrudniejsza. Chcemy wykorzystać trendy obecne w mediach społecznościowych, ale jednocześnie zaproponować coś własnego i zainteresować widza.
Dzisiaj mówi się, że widz potrafi poświęcić treści zaledwie kilka sekund uwagi. Nawet jeśli odcinek będzie trwał około 30 sekund, utrzymanie zainteresowania przez cały ten czas jest wyzwaniem. To chyba mój największy stres związany z tym projektem.

Czy podczas zdjęć wydarzyło się coś, czego nie było w scenariuszu, a co postanowiliście zachować?

Marcel: Improwizacja. Na pewno.
Jest też jeden konkretny przykład. Jeden z aktorów, Piotr Szekowski, przyszedł na plan ze swoim psem Ozzim.

Kasia: Pieska nie było w scenariuszu.

Marcel: Nie było. W scenariuszu postać grana przez Piotra, czyli reżyser Marcin, nie miała psa. Teraz ma.

Kasia: Mamy więc nową postać w obsadzie. Małego, białego pieska Ozziego.

Marcel: Nazwanego na cześć znanego muzyka.

Kasia: I zdolnego po właścicielu, oczywiście.

W opisie serialu pojawia się chaos, z którym bohaterowie próbują sobie poradzić. Czy ten chaos ma być przede wszystkim źródłem komizmu, czy chcieliście pokazać, jak naprawdę wygląda praca w teatrze?

Kasia: Chcieliśmy pokazać rzeczywistość, ale trochę ją przerysować. Chociaż z drugiej strony życie pisze najciekawsze scenariusze. Czasami nawet najbardziej kreatywny twórca nie jest w stanie wymyślić czegoś, co wydarza się naprawdę.

Marcel: Ja zawsze, kiedy coś piszę, mam nadzieję, że podobna sytuacja gdzieś już się wydarzyła. Może nie słyszałam o niej bezpośrednio, ale wierzę, że życie w różnych miejscach i teatrach potrafi być naprawdę interesujące.

Czy praca nad serialem zmieniła wasze spojrzenie na środowisko teatralne?

Kasia: Zobaczyliśmy przede wszystkim, jak ludzie świetnie w to weszli. Spodobało im się, że mogą pokazać się z innej strony. To jest bardzo rozrywkowe.

Marcel: Dla mnie to była pierwsza styczność z teatrem profesjonalnym. Szkoda, że jeszcze nie na normalnej scenie, ale bardzo się cieszę, że mogłem poznać ten zespół, aktorów, Kasię, Marcina i dyrekcję teatru.
Nie miałem wcześniej konkretnego wyobrażenia o tym środowisku. Wydawało mi się, że będzie bardziej sztywne i mniej przyjemne. Tymczasem jest bardzo kreatywnie.

Kasia: Mamy taki chaos, który jednocześnie jest czymś uporządkowanym.

Marcel: I chyba właśnie pasja jest tym, co najbardziej nas łączy.

Teatr to przecież cała plejada osobowości. Każdy może być zupełnie inny, a mimo to przy takich projektach okazuje się, że tworzycie zespół.

Kasia: Tak. Każdy ma swoją osobowość, ale kiedy pojawia się wspólny projekt, wszyscy potrafią działać razem.

Marcel: Jest też pewien porządek i dyscyplina. Ale przede wszystkim pasja.

Chcielibyście zostawić widza z jakąś konkretną myślą dotyczącą teatru i ludzi, którzy go tworzą?

Kasia: Przede wszystkim chciałabym, żeby widz nabrał ochoty na teatr. Szczególnie zależy mi na młodych ludziach, którzy funkcjonują już trochę w innym świecie niż starsze pokolenia.
Chcemy pokazać, że to, co dzieje się w teatrze, może być dla nich interesujące. I jest w tym pewien paradoks: serial powstaje w internecie, ale jego celem jest być może wyciągnięcie ludzi z internetu do rzeczywistości.

Czyli chcecie poprzez internetowy serial zainteresować młodych ludzi teatrem?

Kasia: Tak. Dlatego skupiliśmy się również na młodych twórcach. Marcel napisał scenariusz z perspektywy młodej osoby. Mamy też gotową autorską piosenkę do serialu, stworzoną przez lokalny młody zespół sleep.city.
Teatr nie jest dziś szczególnie popularny wśród młodych ludzi. Wiele osób zna go głównie ze szkolnych wyjść.

Marcel: A teatr na żywo jest zupełnie innym doświadczeniem niż kino czy internet. Ciemna sala, muzyka, aktor stojący kilka metrów od widza. Dopóki ktoś nie pójdzie do teatru, nie przekona się, jakie to jest uczucie.

Kasia: To trochę jak z psem. Dopóki ktoś go nie ma, może nie rozumieć, o co chodzi. A potem nagle nie wyobraża sobie życia bez niego.

Na koniec: dlaczego tej jesieni warto zajrzeć za kulisy?

Kasia: To będzie ostatni rok, kiedy jesteśmy poza naszą siedzibą. Myślę, że wpływa to na nas wszystkich i jednocześnie mobilizuje. Widzimy już światełko w tunelu, wiemy, dokąd zmierzamy i jaki jest nasz cel.
A „Toż to Dramat” jest częścią tej energii. Chcemy zrobić coś nowego i pokazać teatr z innej strony.

Marcel: Warto zajrzeć za kulisy przede wszystkim po to, żeby się pośmiać. Ale też zobaczyć, że ludzie teatru nie są jakimiś figurami z odległego świata.
To są tacy sami ludzie jak my. Tyle że ich problemy bywają czasami trochę bardziej nietypowe.

Kasia: Kiedy są na scenie, widzimy ich jako artystów. Kiedy schodzą ze sceny, są po prostu ludźmi. Chcemy pokazać właśnie tę drugą stronę.

Kasia: Skoro tyle się przy tym napracowaliśmy, chcielibyśmy, żeby widzowie to obejrzeli.

Marcel: To byłoby bardzo miłe z ich strony.

Dziękuję za rozmowę.

Kasia i Marcel: Dziękujemy. Do tego projektu podchodzimy z przymrużeniem oka. Teatr jest taki jak my, a my jesteśmy tacy jak Teatr [śmiech].

Twórcy serialu „Toż to dramat”:

Reżyseria: Katarzyna Perek
Asystent Reżysera: Marcin Siekierko
Kierownik produkcji: Patrycja Kaszyńska
Scenariusz: Marcel Kamieński
Zdjęcia i montaż: Katarzyna Perek i Marcin Siekierko
Charakteryzacja: Anna Kopeć i Karolina Taranta
Nadzór merytoryczny: Marek Tyszkiewicz
Kostiumy: Justyna Bukiert i Agnieszka Wierzchowska

Obsada:
Karolina Bielawska- Kinga
Antoni Danieluk – Kazimierz
Arleta Godziszewska – Bunia
Paula Gogol – Julia
Krzysztof Ławniczak – Romeo
Agnieszka Możejko-Szekowska – Jessica
Sławomir Popławski – Sławek
Michał Przestrzelski – Franciszek
Katarzyna Siergiej – Monika
Piotr Szekowski – Marcin
Urszula Szmidt – Anastazja
Kamila Wróbel – Malec – Misty
Monika Zaborska - Niunia

Katarzyna Kozioł

Katarzyna Kozioł

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas