POLECAMY
Jagiellonia dokonała cudu i w rewanżowym starciu z Fiorentiną doprowadziła do dogrywki. W niej lepsi okazali się Włosi, ale białostoccy kibice mogą być ze swej drużyny dumni. Dwumecz z "Violą" pokazał, jak ogromną jakościową metamorfozę przeszła Jaga na przestrzeni ostatnich trzech sezonów.
- Napisaliśmy dzisiaj kolejną piękną historię. To był duży mecz, duży moment. Mimo tego, że dzisiaj odpadamy z europejskich rozgrywek, to odpadamy dumni, po bardzo dobrym spotkaniu, po zwycięstwie z zespołem z lig TOP5. Dwie przygody, które są już za nami - pierwszą z nich kończy w ćwierćfinale Betis, zespół z LaLiga, późniejszy finalista Ligi Konferencji, a drugą kończy Fiorentina, zespół z Serie A, po bardzo zaciętym i wyrównanym całościowo dwumeczu. Te mecze miały swoje różne oblicza, ale finalnie mamy wynik 5:4 dla Fiorentiny, bardzo też atrakcyjny dla kibica. Jestem dumny z tej drużyny, zawodników, z tego, na jaki poziom weszli, jak odważnie grali. Z podniesioną głową możemy opuszczać ten stadion. Została nam już tylko liga, ale z historii w tych rozgrywkach możemy być dumni - tak konferencję prasową po meczu we Florencji rozpoczął Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii. Opiekun Żółto-Czerwonych nie mógł też przemilczeć kapitalnego występu Bartosza Mazurka. Młodzieżowiec Jagi miał w czwartek dzień "konia" i zdobył we Florencji hat-tricka. - Dzisiaj 18-letni Oskar Pietuszewski jest w FC Porto, 19-letni "Mazi" po meczu na Fiorentinie zabiera piłkę do domu po trzech golach. Niech to będzie inspiracja dla wszystkich młodych zawodników, ale też drogowskaz, że warto iść w tę stronę, warto inwestować, być odważnym. Te przykłady inspirują. Przed nimi długa droga. Po tym co dzisiaj pokazał "Mazi", pewnie zrobi się wokół niego duże zamieszanie. Medialne i nie tylko. Zobaczymy, jak na to zareaguje. To nadal młody zawodnik, młody człowiek, który musi zarządzić tą sytuacją. Ma nas, ma mądrych zawodników w zespole. Wierzę, że wszyscy razem będziemy robić tak, żeby przekuł to w dobrą stronę. W sporcie na koniec liczy się konsekwencja. Zawsze możesz coś wygrać pojedynczo, zawsze możesz zagrać znakomity mecz, ale kluczem jest doprowadzić do tego, żebyś nie był pamiętany po jednym meczu, żeby nie był to koniec, a początek drogi. Nie możesz się zatrzymać, to nie może cię zadowolić. Przed "Mazim" jeszcze bardzo dużo pracy, ale wierzę, że sobie poradzi i wejdzie na jeszcze wyższy poziom - oznajmił 34-latek. Głos po czwartkowym spotkaniu zabrał także szkoleniowiec gospodarzy. - Graliśmy dobrze w pierwszym meczu, a dziś było rozczarowanie. Ten mecz kosztował nas bardzo dużo w porównaniu z pierwszym spotkaniem i spowodował liczne kontuzje - Solomon, Lezzerini, Gosens. Nie można sobie pozwolić na złe podejście i jestem rozczarowany, że straciliśmy dobrą energię. Jesteśmy drużyną, udowodniliśmy to w pierwszym meczu, ale musimy grać do końca. Dziś wieczorem zawaliliśmy prawie wszystko. Zrobiliśmy dwa kroki w tył, jednak te błędy powinny być dla nas lekcją, musimy wyciągnąć z tego wniosku. Jestem rozczarowany, mówiłem to chłopakom, bo w poniedziałek jedziemy na trudny teren, zagramy przeciwko fizycznemu zespołowi, a dziś zmarnowaliśmy dużo energii - powiedział Paolo Vanoli, trener Fiorentiny.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 11:00
Aktualności 10:30
Sport 09:48
Kultura i Rozrywka 08:10
Aktualności 08:00
Sport 2026.02.26 21:39
Drogówka 2026.02.26 18:00
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji