POLECAMY
Za nami emocjonujący mecz w Lublinie zakończony zwycięstwem Jagiellonii 2:1. Choć Żółto-Czerwoni ponownie nie byli od swego przeciwnika wyraźnie lepsi, to jednak indywidualne błyski sprawiły, że znów wszystkie punkty wpadły na konto Dumy Podlasia.
Takie widowiska aż chce się oglądać Przed tygodniem w starciu Jagiellonii z Koroną wiało nudą, ale już wyjazdowy pojedynek Białostoczan z Motorem wyglądał zupełnie inaczej. Emocjami i jakością z piątkowego spotkania spokojnie można byłoby obdzielić dwa inne mecze PKO BP Ekstraklasy. - Ten superpiątek był naprawdę super. Zarówno dla kibiców, którzy zasiedli przed telewizorami, ale też dla tych, którzy pojawili się dzisiaj na stadionie. Fantastyczna atmosfera, fantastyczny klimat. Bardzo ciekawy, żywy mecz, w którym duzo się działo. To był ciekawy wieczór, także z perspektywy postronnego kibica, fajna reklama Ekstraklasy. Chciałbym pogratulować tego meczu naszemu dzisiejszemu przeciwnikowi. Postawili nam dzisiaj wysoko poprzeczkę i razem stworzyliśmy bardzo dobre widowisko. Bardzo dziękuję kibicom za ich obecność i wsparcie. Bardzo dziękuję i gratuluję drużynie za to spotkanie, za poświęcenie, które pokazaliśmy na koniec, żeby dowieźć ten wynik. Za wiarę do końca. Po bramce wyrównującej przewaga mentalna była po stronie gospodarzy. Pewnie bardziej można było oczekiwać, że to Motor przechyli szalę na swoją korzyść, ale jakość indywidualna moich zawodników spowodowała, że wykorzystaliśmy ten jeden moment, a potem na poświęceniu i obronie pola karnego dowieźliśmy ten rezultat - w taki sposób pomeczową konferencję prasową rozpoczął Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii. Opiekun Żółto-Czerwonych w dalszej części wypowiedzi pokusił się też o nieco dokładniejszą analizę piątkowego spotkania. - Początek był taki, że Motor zaznaczał swoją obecność i miał sytuacje. Potem przejęliśmy kontrolę nad meczem. Długi fragment do bramki i po bramce - byłem naprawdę bardzo zadowolony z tego, jak wyglądamy na boisku, jak się prezentujemy. Byłem zadowolony z jakości naszej gry, też z tego, że dochodziliśmy blisko pola karnego i byliśmy groźni. Względem ostatniego meczu widzę dużą poprawę, jeżeli chodzi o zagrożenie stworzone pod bramką, ale też, jeżeli chodzi o taką energię i intensywność naszej gry, to na pewno poszło to wszystko do przodu. Początek drugiej połowy, wtedy kontynuowaliśmy naszą dobrą grę. Potem Motor przycisnął, narzucił dużą intensywność. Czułem z boku, że muszę pomóc drużynie zmianami, żeby troche odzyskać kontrolę nad meczem, żeby trochę przenieść ten mecz na połowę przeciwnika. Udawało nam się to momentami, ale potem znowu traciliśmy kontrolę. Od pewnego fragmentu to była dla nas trudna druga połowa. Końcówka to już moment, który wykorzystaliśmy, a potem przez zmianę ustawienia i próbę obrony pola karnego chcieliśmy dowieźć ten rezultat i to się udało - oznajmił 34-latek. Motor pokazał, że ma jakość Głos po meczu w Lublinie zabrał także szkoleniowiec gospodarzy, który nie mógł być zadowolony z wyniku, ale już z postawy swych piłkarzy i owszem. - Na początku chciałbym podziękować drużynie, ponieważ zagraliśmy drugi dobry mecz w tym sezonie. To jednak też moment, w którym musimy dojrzeć jako drużyna, by wykorzystywać sytuacje, które mieliśmy. Patrząc dzisiaj na naszą grę w pierwszej połowie, początek był bardzo dobry, mieliśmy dobrą sytuację na prowadzenie, a potem był trudny moment między 20. a 45. minutą, gdy zabrakło zdecydowania w pressingu. Byliśmy po prostu za bierni w obronie niskiej. W drugiej połowie udało się to skorygować. Uważam, że było to na tyle skuteczne, że potrafiliśmy wypychać przeciwnika, częściej odbierać piłkę i kreować sytuacje. Zasłużenie wyrównaliśmy na 1:1, a teraz wrócę do odprawy. Pokazałem piłkarzom screen z napisem sold out i mówiłem, żebyśmy dali z siebie wszystko dla tych kibiców. I patrząc, jak eksplodował stadion po wyrównaniu, to wydaje mi się, że zabrakło nam dobrej oceny sytuacji, spokoju, wyrachowania, żeby szanować ten punkt i poszukać jakiejś okazji na 2:1. Poszliśmy z wiatrem i zaatakowaliśmy pole karne, odkrywając środek boiska. Nadzialiśmy się na bardzo dobry kontratak, zakończony świetnym uderzeniem, po którym przegrywamy to spotkanie. Dziękuję kibicom za stworzone dziś widowisko. Trudno zaakceptować ten wynik, ale powiedziałem drużynie, że nie chcę nikogo widzieć ze spuszczoną głową, bo rozegraliśmy dobry mecz i w przyszłości musimy tylko wykorzystać swoje szanse - powiedział Mariusz Misiura, trener Motoru Lublin.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 09:06
Sport 2026.07.31 22:44
Aktualności 2026.07.31 16:30
Kryminalne 2026.07.31 16:00
Aktualności 2026.07.31 15:00
Kultura i Rozrywka 2026.07.31 14:30
Aktualności 2026.07.31 14:00
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji