Białystok Online

Sport

Adrian Siemieniec w centrum afery. Trener Jagiellonii kontaktował się z sędziami

2026.09.10 09:59
Adrian Siemieniec w centrum afery. Trener Jagiellonii kontaktował się z sędziami
Fot: Marcin Gotlib/Chorten Arena

Adrian Siemieniec znalazł się w centrum sporego zamieszania. Jak poinformowały WP SportoweFakty, szkoleniowiec Jagiellonii Białystok przed jednym z ważnych spotkań poprzedniego sezonu miał kontaktować się z sędzią asystentem w sprawie żółtych kartek. Okoliczności tej rozmowy są obecnie analizowane przez piłkarskie organy dyscyplinarne.

Wiadomość w dniu ważnego meczu

Sprawa dotyczy spotkania GKS Katowice - Jagiellonia Białystok, które rozegrano 17 maja 2026 r. Żółto-Czerwoni walczyli wówczas o czołowe miejsca w PKO BP Ekstraklasie, a aż ośmiu zawodników drużyny było zagrożonych pauzą w ostatniej kolejce sezonu.

Jak ustalili dziennikarze WP SportoweFakty, w dniu meczu Adrian Siemieniec skontaktował się za pośrednictwem WhatsAppa z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem, sędzią asystentem przebywającym wówczas na wymianie sędziowskiej w Japonii. Szkoleniowiec Jagiellonii pytał o Pawła Raczkowskiego, który miał prowadzić spotkanie w Katowicach.

Z ujawnionej korespondencji wynika, że Siemieńcowi zależało na tym, aby w przypadku zawodników zagrożonych zawieszeniem arbiter, jeśli będzie to możliwe, wcześniej sygnalizował, że dany piłkarz jest bliski otrzymania kartki. Trener podkreślał jednocześnie, że jeśli przewinienie będzie jednoznacznie kwalifikowało się do napomnienia, nie zamierza ingerować w decyzję sędziego.

- Witam Panie Sędzio. Paweł (Paweł Raczkowski - dop. red.) dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chcę po prostu, żeby z nami w tym temacie współpracował. Jeżeli nie będzie wyjść i kartka się należy, to oczywiście nic mi do tego, ale jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić, że ktoś jest blisko, to będę mógł zareagować. Mamy finał sezonu u siebie. Chodzi mi o branie tego pod uwagę i pewną rozwagę - brzmiała wiadomość Siemieńca do Wójcika.

Co działo się dalej? Według dziennikarzy WP SportoweFakty odpowiedź Wójcika brzmiała tak.

- Akurat on w takich tematach jest bardzo dobry. Proszę go wziąć po prostu na bok i powiedzieć, kto jest zagrożony i zależy Panu na informacji chwilę wcześniej, ze coś się może wydarzyć, że właśnie odpuścił komuś kartkę i trzeba tego zawodnika zdjąć albo niech on naprawdę uważa - miał odpisać do Siemieńca Wójcik.

Wójcik przesłał ponadto zrzut rozmowy Raczkowskiemu. Przed rozpoczęciem spotkania Siemieniec miał również osobiście krótko porozmawiać z arbitrem głównym.

Jedna żółta kartka dla Jagiellonii

Mecz zakończył się remisem 2:2. Paweł Raczkowski pokazał zawodnikom Jagiellonii tylko jedną żółtą kartkę, a otrzymał ją Jesus Imaz, któremu nie groziło zawieszenie w kolejnym spotkaniu. Żaden z ośmiu zagrożonych pauzą graczy białostockiego zespołu nie został napomniany.

Sama liczba kartek nie przesądza jednak o jakichkolwiek nieprawidłowościach w prowadzeniu spotkania. Nikt bowiem nie zgłaszał zastrzeżeń do pracy sędziego.

Sprawą zajęły się piłkarskie władze

Problemem pozostaje natomiast sam kontakt przedstawiciela klubu ze środowiskiem sędziowskim. Choć trener Jagiellonii nie naciskał na arbitra, by ten podejmował konkretne decyzje, tylko prosił o rozwagę i informację, że któryś z zawodników jest blisko kartki, to jednak Konwencja Sędziowska PZPN wprowadza bezwzględny zakaz nieuprawnionych kontaktów sędziów z przedstawicielami klubów. Jak zaznaczają jednak WP SportoweFakty, przepisy dyscyplinarne dotyczące takich kontaktów odnoszą się bezpośrednio do arbitrów, a nie trenerów. W przypadku Siemieńca podstawą postępowania ma być przepis dotyczący naruszenia norm etyczno-moralnych.

Postępowanie dyscyplinarne wobec szkoleniowca Jagiellonii zostało wszczęte już 23 lipca, ale dopiero teraz opisywana "afera" wyszła na jaw. Trener złożył wyjaśnienia, a obecnie sprawą zajmuje się Komisja Ligi Ekstraklasy.

Sam Siemieniec potwierdził jedynie, że uczestniczył w posiedzeniu dotyczącym sprawy. Podkreślił, że odbywało się ono w trybie tajnym i dlatego nie może ujawniać szczegółów ani komentować swojej komunikacji z arbitrami.

Zdaniem portalu WP SportoweFakty trenerowi Siemieńcowi grozi z art. 110 Regulaminu Dyscyplinarnego kara pieniężna, dyskwalifikacja, a nawet zawieszenie licencji i wykluczenie z PZPN-u, a arbitrom dyskwalifikacja, skreślenie z listy sędziów lub wykluczenie z PZPN-u.

Rafał Żuk

Rafał Żuk

rafal.zuk@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas