
Jesus rozstrzelał się na dobre
Bez Afimico Pululu i Yukiego Kobayashiego rozpoczęła Jagiellonia domowy mecz z Lechią. Obaj zawodnicy znaleźli się na ławce rezerwowych, a w ich miejsce Adrian Siemieniec wystawił Dimitrisa Rallisa oraz Dusana Stojinovicia.
Zdecydowanym faworytem niedzielnej potyczki byli oczywiście białostoczanie, ale to goście szybciej stworzyli sobie sytuację strzelecką. Stworzyli to może zbyt dużo powiedziane, bo to Żółto-Czerwoni w bezmyślny sposób stracili futbolówkę na 20. metrze, prosząc się o kłopoty, lecz na szczęście próba Bohdana Wjunnyka była kiepskiej jakości i Sławomir Abramowicz bez większych problemów z uderzeniem rywala sobie poradził. Później Lechia zaatakowała ponownie, jednak strzał Sezonienki został przez Wojtuszka wyblokowany. Mniej więcej w 12. minucie przebudziła się też Duma Podlasia. Do główki doszedł bowiem Jesus Imaz, po czym szczęścia z obrębu szesnastki dwukrotnie szukał Rallis. Niestety bezskutecznie.
W dalszej fazie spotkania blisko zdobycia gola był Oskar Pietuszewski, po drugiej stronie boiska doskonałej szansy nie wykorzystał Wjunnyk, a następnie piękną akcję zakończoną celnym trafieniem przeprowadziła ponownie Jagiellonia. Norbert Wojtuszek dośrodkował piłkę z prawej strony boiska, a na 12. metrze świetną główką popisał się Dimitris Rallis, dzięki czemu od 27. minuty gospodarze prowadzili 1:0.
Po tym golu gra na chwilę została przerwana z powodu odpalenia środków pirotechnicznych, a gdy dym już niemal całkowicie opadł, groźną akcję zaprezentowali gdańszczanie. Sławomira Abramowicza do wielkiego wysiłku zmusił Bobcek, który oddał strzał głową. Po chwili odpowiedziała Jaga i była to odpowiedź konkretna, ponieważ zakończona golem na 2:0. Do siatki, oddając ładne uderzenie z pierwszej piłki, trafił Jesus Imaz, dla którego była to już setna bramka w barwach Dumy Podlasia. Przed przerwą niebezpiecznie główkował jeszcze Wjunnyk, lecz futbolówka powędrowała obok prawego słupka białostoczan, dlatego na odpoczynek podopieczni Siemieńca udali się, wygrywając różnicą dwóch goli.
Spokój i pełna kontrola
Druga część spotkania rozpoczęła się od celnego strzału Pietuszewskiego, a za moment prowadzenie 3:0 Żółto-Czerwonym mógł dać Dawid Drachal. Niestety pomocnik Jagi został w kluczowym momencie zastopowany i Lechia wciąż miała prawo sądzić, że uda się jej odwrócić stan meczu.
Mimo tego, że z czasem Jagiellończycy zaczęli nieco poważniej myśleć o obronie wyniku i zwolnili tempo, to przyjezdni i tak mieli problem ze stworzeniem zagrożenia pod bramką Abramowicza, natomiast pod drugim polem karnym chwilami było ciekawiej. Swoją szansę miał bowiem Jesus Imaz, a Bartłomiej Wdowik z rzutu wolnego pomylił się naprawdę nieznacznie.
W ostatnim kwadransie Żółto-Czerwoni nadal kontrolowali boiskowe wydarzenia, dlatego wszystkie punkty, zgodnie z planem, zostały w stolicy Podlasia. Niedzielna potyczka po raz kolejny potwierdziła to, że drużyna Adriana Siemieńca nabrała wiatru w żagle i nie zamierza się zatrzymywać. Maszyna stworzona przez 33-letniego trenera działa jak należy.
Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk 2:0 (2:0)
Bramki: Dimitris Rallis 27, Jesus Imaz 43
Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Dusan Stojinović, Bartłomiej Wdowik - Alejandro Pozo (89' Cezary Polak), Taras Romanczuk (60' Leon Flach), 8. Dawid Drachal, Oskar Pietuszewski (77' Aziel Jackson) - Jesus Imaz (77' Alejandro Cantero), Dimitris Rállis (60' Afimico Pululu)
Lechia Gdańsk: Alex Paulsen - Alvis Jaunzems, Maksym Diaczuk, Elias Olsson, Matus Vojtko - Camilo Mena, Rifet Kapić (86' Michał Głogowski), Iwan Żelizko, Bohdan Wjunnyk (57' Tomasz Neugebauer), Kacper Sezonienko (57' Mohamed Awadalla) - Tomas Bobcek
Żółte kartki: Taras Romanczuk, Oskar Pietuszewski, Dawid Drachal i Bernardo Vital (Jagiellonia Białystok) oraz Iwan Żelizko, Elias Olsson, Tomas Bobcek i Mohamed Awadalla (Lechia Gdańsk)
Widzów: 19 589
rafal.zuk@bialystokonline.pl