Maria Peszek w cierniowej koronie. Opera ma swoją "śmieciową królową" [ZDJĘCIA]

2013.03.17 00:00
Bawiący się pod sceną ludzie, śpiewająca i oklaskująca na stojąco publika, płomienie na scenie, wielokrotne bisy – ten koncert w Operze przejdzie do historii. Maria Peszek przyjechała promować swoją płytę "Jezus Maria Peszek", nie zabrakło też starszych numerów w nowych aranżacjach. Patronowaliśmy występowi.
Maria Peszek w cierniowej koronie. Opera ma swoją "śmieciową królową" [ZDJĘCIA]
Fot: Michał Heller/OiFP-ECS

Ostatni album Peszek jest wyrazem artystycznego ekshibicjonizmu, który artystka uprawia od kilku lat. Przebyte przez artystkę załamanie nerwowe odcisnęło na płycie ślad. Peszek zebrała za nią zarówno słowa krytyki, jak i uznania. Niepokorna, nie idąca na kompromisy, oryginalna, szczera – taką artystkę mogliśmy zobaczyć podczas piątkowego koncertu. Potwierdził on (mimo paru sygnałów o problemach z brzmieniem), że sala przy Odeskiej sprawdza się jako przestrzeń na różnego rodzaju wydarzenia – od koncertów symfonicznych, przez nastrojowe występy (Grzegorz Turnau), po żywiołowe, niemal punkowe, jak ten Peszkowej.

Pierwsza część koncertu należała w całości do płyty "Jezus Maria Peszek". Artystka, bez zabawiania publiki niepotrzebnymi słownymi wstawkami, z coraz większą mocą (często też rzucając się w wir tańca) wykonywała kolejne numery. O depresji i walce z nią ("Nie ogarniam", "Wyścigówka"), patriotyzmie na wyrost i zmęczeniu Polską ("Sorry Polsko", "Szara flaga"), niewierze w Boga ("Pan nie jest moim pasterzem") i niechęci do rozmnażania ("Nie wiem, czy chcę"). Płyta jest zbiorem niewątpliwej urody tekstów, które z powodzeniem wyrażają egzystencjalne wątpliwości nie tylko Marii Peszek, ale i słuchaczy. Wielu z nich podśpiewywało piosenki, niektórzy z pierwszych rzędów zerwali się do tańca. Kto by jednak pomyślał, że białostocka publika tak da się porwać tego wieczoru!

Po godzinie koncertu – już na bisach – Peszek pojawiła się na scenie w podświetlonej na czerwono koronie cierniowej, a z dłoni strzeliły jej płomienie. Zabrzmiały pierwsze dźwięki "Personal Jesus" Depeche Mode, a ludzie wstali z miejsc. Artystka dobrze się czuje w tego rodzaju scenicznych akcjach (wcześniej stanęła w pozie ukrzyżowanego Chrystusa). Było to jednak bliższe teatrowi, niż prowokacji, korespondowało z tytułem najnowszego wydawnictwa. Peszek sięgnęła też po wcześniejsze utwory: "Ciało" i "Marznę bez ciebie" z płyty "Maria Awaria", "Moje miasto" z "Miasto manii" i "Piosenkę dla Edka" z "Mania Siku". Nowe aranżacje przydały numerom świeżości. Cała publika bawiła się na stojąco, a pod sceną zgromadził się rząd najwierniejszych fanów. Słuchaczy tak porwały koncertowe wersje, że nie chcieli wypuścić artystki ze sceny. Gdy Peszek pojawiła się na niej raz jeszcze, zabrzmiał manifest "Sorry Polsko". Dopuszczona do głosu publika wykrzykiwała wersy przebojowego utworu do mikrofonu. Na finał jeszcze fragment "Pan nie jest moim pasterzem" i rozsypane na scenę konfetti.

Dziękujemy OiFP-ECS za udostępnienie zdjęć z koncertu.

Anna Dycha
anna.d@bialystokonline.pl

1162 osób online
Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2024 BiałystokOnline Sp. z o.o.
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39