POLECAMY
Blisko 2 promile alkoholu w organizmie miała 21-latka, która sprawowała opiekę nad swoją dwuletnią córką. Przerażone dziecko uciekło z mieszkania, w którym trwała libacja alkoholowa i szukało pomocy u sąsiadów.
Do zdarzenia doszło w środę (22 kwietnia) przed południem. Około godziny 11.00 dyżurny łomżyńskiej policji otrzymał zgłoszenie od mieszkanki jednego z budynków. Kobieta poinformowała, że do jej drzwi zapukała zapłakana i wystraszona mała dziewczynka. Z jej relacji wynikało, że dziecko przyszło z sąsiedniego mieszkania i nie chciało do niego wracać. Po chwili do zgłaszającej przyszła młoda kobieta, która twierdziła, że jest matką dziecka. Zabrała dziewczynkę siłą, mimo że ta płakała i krzyczała, że to nie jej mama. Na miejsce skierowano patrol policji. Funkcjonariusze przez kilkanaście minut nie mogli dostać się do mieszkania. Dopiero po pewnym czasie drzwi zostały otwarte. W środku zastali dwóch mężczyzn, dwie kobiety oraz niespełna dwuletnie dziecko. Matka dziewczynki próbowała ukryć się razem z córką pod kocem. W mieszkaniu panował bałagan. Na podłodze leżały porozrzucane butelki po alkoholu, a w jednym z okien była wybita szyba. Wszyscy dorośli znajdowali się pod wyraźnym wpływem alkoholu. Badanie wykazało, że 21-letnia matka miała ponad 1,7 promila alkoholu w organizmie. Kobieta nie potrafiła powiedzieć, kiedy dziecko ostatni raz jadło. Przyznała jedynie, że pamięta, jak córka jadła poprzedniego wieczora. Wyjaśniła, że przyjechała do znajomych na kilka dni i od poprzedniego dnia wspólnie spożywali alkohol. Twierdziła, że mimo to opiekowała się dzieckiem. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego. Podjęto decyzję o przewiezieniu dziewczynki do szpitala. Podczas interwencji dzieckiem zajmowała się policjantka. Dziewczynka nie odstępowała funkcjonariuszki na krok i szukała u niej poczucia bezpieczeństwa. Do szpitala przyjechał ojciec dziecka. Dziewczynka pozostała pod opieką lekarzy. Policjanci wdrożyli wobec 21-latki procedurę „Niebieskiej Karty”. Dodatkowo wydano zakaz zbliżania się do dziecka oraz kontaktowania się z nim. Zgodnie z przepisami, za narażenie osoby pozostającej pod opieką na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
Diana Rusiłowicz
24@bialystokonline.pl
Kraj i Świat 16:53
Kultura i Rozrywka 16:00
Aktualności 15:30
Ciekawostki 14:56
Drogówka 13:00
Kultura i Rozrywka 12:18
Aktualności 10:30
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji