Trener Jagi: Podjęliśmy decyzję, że Taras nie zagra w dwóch najbliższych spotkaniach

2024.05.03 14:55
W 31. kolejce PKO BP Ekstraklasy Jagiellonia zmierzy się na wyjeździe ze Stalą Mielec. Faworytem tego starcia będą białostoczanie, ale gospodarze tanio skóry z pewnością nie sprzedadzą. Podopieczni Kamila Kieresia w tym sezonie na swoim boisku przegrali tylko trzy razy.
Trener Jagi: Podjęliśmy decyzję, że Taras nie zagra w dwóch najbliższych spotkaniach
Fot: Grzegorz Chuczun

Teren jest trudny, ale liczy się tylko zwycięstwo

Duma Podlasia nie zdołała przed tygodniem pokonać przy Słonecznej Pogoni Szczecin (remis 2:2), dlatego wydawało się, że przewaga Żółto-Czerwonych nad drugim i trzecim zespołem w tabeli wyraźnie zmaleje. Nic z tych rzeczy. Śląsk Wrocław przegrał bowiem 2:3 z Ruchem Chorzów, a Lech Poznań bezbramkowo zremisował u siebie z Cracovią, w efekcie czego sytuacja Jagi po 30. kolejce jest jeszcze lepsza niż była.

Aby jednak sięgnąć po mistrzostwo Polski, ekipa ze stolicy Podlasia musi jak najszybciej wrócić na zwycięską ścieżkę, bo rywale wiecznie potykać się nie będą. W sobotę (4.05) naprzeciwko Jagiellonii staną zawodnicy Stali Mielec, którzy od sześciu kolejek nie potrafią sięgnąć po trzy punkty, ale nie oznacza to, że przed białostoczanami jest spacerek, gdyż Stal na swoim stadionie w sezonie 2023/2024 doznała zaledwie trzech porażek.

- Wykluczyłbym podejście, że gramy z drużyną, która o nic nie gra. W każdym klubie są oczekiwania, ambitni trenerzy, ludzie i piłkarze. Każdy zawsze gra o wygraną, co jest fundamentem w sporcie. Dzisiaj Stal Mielec długo pozostaje bez zwycięstwa, przyjeżdża do niej lider i zechce zrobić wszystko, aby wygrać. Czeka nas trudny mecz, motywacja przeciwników będzie spora, ale jesteśmy w takim położeniu, że to nasza motywacja musi być większa i jedziemy po zwycięstwo - mówi Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii.

Trzeba zastąpić kapitana

Podczas sobotniego (4.05) starcia, które rozpocznie się o godz. 20.00, na ławce nie będzie mógł zasiąść trener Stali - Kamil Kiereś - gdyż pauzuje on za kartki, a ponadto po stronie gospodarzy zabraknie pełniącego funkcję kapitana Krystiana Getingera. W ekipie Jagiellonii również nie wystąpi kapitan, czyli Taras Romanczuk. O pomocniku Żółto-Czerwonych w ostatnich dniach było bardzo głośno, gdyż telewizyjne kamery wyłapały słowa 32-latka po starciu z Pogonią. Tuż po zakończeniu rywalizacji z Portowcami Taras był wściekły na Dominika Marczuka, że ten w ostatnich sekundach zmarnował idealną sytuację na wagę zwycięstwa i co tu dużo mówić, Romanczuk w słowach nie przebierał.

- Przeanalizowaliśmy tę sytuację. W naszej ocenie jest ona dla nas niedopuszczalna i podjęliśmy decyzję, że Taras nie zagra w dwóch najbliższych spotkaniach. Powiem więcej, nawet nie znajdzie się w kadrze meczowej - w ten sposób całe zamieszanie skomentował szkoleniowiec Dumy Podlasia.

Oczywiście słowa opiekuna Jagi miały żartobliwy charakter. Kapitan białostockiego zespołu owszem, nie wystąpi w dwóch najbliższych meczach, ale jest to spowodowane absencją z powodu 12 żółtych kartek.

"Aferę" z Tarasem i Dominikiem w roli głównej omówił również Jesus Imaz.

- To zdarzyło się w ostatniej minucie. Maro to młody zawodnik, gdyby strzelił gola, dzisiaj byłby bohaterem. Stało się inaczej. Jestem pewien, że ta sytuacja sporo go nauczyła. W przyszłości na pewno strzeli lub poda. Oczywiście po końcowym gwizdku byliśmy źli. Cała ta sytuacja była normalną reakcją, problem był taki, że pojawiły się tam kamery, które zarejestrowały reakcję Tarasa. Przecież po I połowie podobnie zachowywał się Grosicki, krzycząc na kolegów. To są olbrzymie emocje, dzień później spotkaliśmy się na bazie, podaliśmy sobie ręce i nikt już o tym nie pamiętał. Teraz wszyscy mają pretensje do Tarasa, bo akurat jego zarejestrowały kamery, ale gdyby mnie złapały, podejrzewam, że zachowałbym się tak samo. Naturalnie, byliśmy źli, bo wiedzieliśmy, jak ważny jest to mecz. Z dwoma punktami więcej nasza sytuacja byłaby jeszcze lepsza, ale tego już nie odwrócimy. Zachowaliśmy cztery oczka więcej od drugiego zespołu, nadal jesteśmy liderem, a w sobotę czeka nas ważny mecz wyjazdowy - powiedział napastnik Dumy Podlasia.

Przypomnijmy, że jesienią Jagiellonia rozbiła przy Słonecznej Stal 4:0 i tamto spotkanie również odbyło się bez udziału Tarasa Romanczuka. 32-latek w 14. serii zmagań także musiał pauzować z powodu nadmiaru kartek.

Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl

1321 osób online
Wersja mobilna BiałystokOnline.pl
Polityka prywatności | Polityka cookies
Copyright © 2001-2024 BiałystokOnline Sp. z o.o.
Adres redakcji: ul. Sienkiewicza 49 lok. 311, Białystok, tel. 85 746 07 39