POLECAMY
Jest zwrot w głośnej sprawie z Łomży, gdzie 2,5-letni Tymoteusz został zaatakowany przez bulteriera, gdy wraz z babcią i drugim opiekunem wychodził z placu zabaw. Pies ugryzł chłopca w twarz i szarpał go za klatkę piersiową. Teraz sprawą zajmuje się prokuratura.
Do groźnego zdarzenia doszło 20 lipca, przed godziną 19, przy ul. Szmaragdowej w Łomży. 2,5-letni chłopiec został zaatakowany przez psa rasy bulterier, którego właściciel prowadził na spacer. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń funkcjonariuszy, dziecko opuszczało plac zabaw w towarzystwie babci i drugiego dorosłego opiekuna. W pewnym momencie pies miał zaatakować chłopca. Zwierzę skoczyło na dziecko, ugryzło je w twarz, a następnie szarpało za klatkę piersiową. Chłopiec doznał obrażeń ciała, które – zgodnie z ustaleniami śledczych – naruszyły prawidłowe funkcjonowanie narządu ciała na okres nieprzekraczający siedmiu dni. Sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Łomży, która nadzoruje postępowanie prowadzone w związku z atakiem psa. Śledczy badają przede wszystkim, czy właściciel zwierzęcia sprawował nad nim odpowiedni nadzór podczas spaceru i czy swoim zachowaniem nie doprowadził do sytuacji, w której dziecko zostało narażone na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Postępowanie prowadzone jest w kierunku nieumyślnego narażenia małoletniego Tymoteusza K. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 i § 3 Kodeksu karnego). W przypadku nieumyślnego działania odpowiedzialność karna może być łagodniejsza, jednak nadal może wiązać się z konsekwencjami dla osoby, która miała obowiązek zapewnić bezpieczeństwo i nie dopełniła tego obowiązku. W sprawie zastosowano również art. 157 § 2 Kodeksu karnego, odnoszący się do spowodowania obrażeń ciała, które naruszają prawidłowe funkcjonowanie narządu ciała lub rozstrój zdrowia na okres nieprzekraczający siedmiu dni. To właśnie ten przepis ma znaczenie w kontekście obrażeń, jakich doznał 2,5-letni chłopiec podczas ataku psa. Prokuratura wskazuje także na art. 11 § 2 Kodeksu karnego. Przepis ten dotyczy sytuacji, gdy jedno zachowanie może jednocześnie wyczerpywać znamiona więcej niż jednego przestępstwa. Oznacza to, że śledczy analizują sprawę pod kątem wszystkich okoliczności zdarzenia – zarówno sposobu sprawowania opieki nad psem, jak i skutków ataku dla zdrowia dziecka. Jak informuje prokuratura, właścicielowi bulteriera może grozić grzywna, kara ograniczenia wolności albo kara pozbawienia wolności do dwóch lat. Ostateczna kwalifikacja prawna i odpowiedzialność właściciela będą jednak zależały od ustaleń śledztwa. Na tym etapie postępowania nie przesądzono jeszcze, czy doszło do popełnienia przestępstwa i kto ostatecznie poniesie odpowiedzialność.
Agnieszka Nowak
24@bialystokonline.pl
Aktualności 11:00
Sport 10:00
Aktualności 09:00
Turystyka 08:30
Sport 08:21
Kultura i Rozrywka 08:10
Aktualności 08:00
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji