POLECAMY
Już za niespełna tydzień Jagiellonia rozegra swój pierwszy mecz w rundzie wiosennej. Ostatniego dnia zagranicznego obozu Adrian Siemieniec podsumował więc okres przygotowawczy i zdradził, co udało się zrealizować, a czego nie.
Jesienna aura w Turcji. Najpierw było zimno, potem deszczowo Za Dumą Podlasia dwutygodniowy obóz w tureckim Belek. W jego trakcie Żółto-Czerwoni mieli rozegrać 4 spotkania sparingowe, ale ostatecznie takiej liczby kontrolnych pojedynków stoczyć się nie udało. Wszystko przez fatalne warunki pogodowe ostatniego dnia. - Jeśli chodzi o warunki, to Turcja w tym roku była przede wszystkim zimna. Z doświadczenia poprzednich lat pamiętam, że bywało deszczowo, a w tym roku, do pewnego momentu, pod kątem temperatury warunki do treningu były bardzo dobre. Było dosyć zimno jak na te zgrupowania, które pamiętam, ale akurat to nie przeszkadzało nam w realizacji planu treningowego i w tym, żeby trenować w dobrych warunkach, bo mieliśmy bardzo dobre boisko. Ta pogoda do pewnego momentu też była świetna, więc pod tym względem tak naprawdę do dnia wczorajszego wszystko układało się super. Niestety, wczorajszy dzień i aura, która panowała na zewnątrz, spowodowały, że boiska zostały zamknięte i musieliśmy trenować w środku. Dzisiaj wiedzieliśmy, jaka może być sytuacja. Mieliśmy w planach dwa mecze sparingowe, a tak naprawdę ze 180 minut zaplanowanych w ten dzień, rozegraliśmy tylko 45. Można powiedzieć, że fajnie, że chociaż te 45 minut udało się rozegrać. To mało i na pewno powoduje to, że trudno jest ocenić kompletnie te przygotowania, szczególnie przez tę końcówkę. Ale myślę, że to nie jest temat do dyskusji na dzisiaj. W przyszłości trzeba się zastanowić, czy bierzemy pod uwagę dalej ten kierunek, czy to jest faktycznie miejsce, w którym powinniśmy się przygotowywać ze względu właśnie na takie sytuacje. Teraz musimy po prostu tym zarządzić i jak najlepiej przygotować się do meczu z Widzewem, ale oczywiście w pewien sposób rzutuje to na nasze przygotowania - w ten sposób temat pogody skomentował Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii. Wygrywanie sparingów też jest ważne Ostatecznie Białostoczanie w pełnym wymiarze czasowym zmierzyli się w Belek z LASK Linz (1:4) oraz CSKA 1948 Sofia (1:1), a także zagrali jedną połowę z FK Cukaricki (3:0). Jak opiekun Żółto-Czerwonych ocenia potyczki z zagranicznymi rywalami? - Na pewno w ocenie meczów sparingowych cel szkoleniowy jest nadrzędny. Sprawdza się różne rzeczy: pozycje zawodników, zmiany ustawienia, warianty na różne scenariusze i momenty sezonu. Przez ten pryzmat patrzę głównie ja. Ale oczywiście nie uciekniemy od tego, że w sporcie zawsze chodzi o to, żeby wygrać mecz. To, że nie wygrywamy sparingów, nie jest sytuacją, która rzutuje na ich ocenę merytoryczną, ale jest sytuacją, która nam się nie podoba. Dobrze byłoby wyciągać wnioski i przy okazji wygrywać spotkania. Są czasami mecze ligowe, w których też musimy pewne rozwiązania testować, jak w ostatnim czasie, gdy tego czasu na trening nie ma dużo i musimy wykorzystać do tego mecze, ale niestety tam też musisz wygrywać. Więc nie przechodzimy obok tego obojętnie. Dlatego dzisiaj moja odprawa była bardzo krótka. Powiedziałem do drużyny, że dzisiaj jest czas na to, żeby nałożyć sobie presję na ten mecz i po prostu go wygrać. Wiadomo, w 45 minut trudno zamknąć to klamrą, że na pewno byśmy to spotkanie wygrali w pełnym wymiarze, ale z dużym prawdopodobieństwem tak. Skoro to tylko 45 minut i zamykamy ten sparing, to jest to mecz wygrany. Z tego się bardzo cieszę, bo to była bardzo dobra połowa w naszym wykonaniu pod kątem intensywności i jakości gry. Strzeliliśmy dużo bramek, kontrolowaliśmy to, co dzieje się pod naszą bramką i nie dopuściliśmy przeciwnika do wielu sytuacji - oznajmił 34-latek. Jedni trenowali, inni się leczyli Jak zwykle w trakcie okresu przygotowawczego przydarzyły się też kontuzje. Problemy zdrowotne podczas obozu mieli Yuki Kobayashi, Leon Flach oraz Dusan Stojinović. - Kontuzje były problemem i nie ma co ukrywać - nie przygotowywaliśmy się w pełnej grupie. A szkoda. Po pierwsze, kwestia Dusana to była sprawa ciągnąca się jeszcze od meczu z Alkmaar. Jak się okazało, ten uraz był poważny. To nie wynikało z samego kontekstu meczu, ale też z momentu eksploatacji, w którym był Dusan. Trudy rundy spowodowały, że ta kontuzja okazała się poważniejsza, niż myśleliśmy, i stracił cały okres przygotowawczy, mimo że w wolnym czasie wykonywał odpowiednią pracę rehabilitacyjną. Po prostu nie zdążył. W przypadku Yukiego czy Leona to kwestia bycia gotowym, przepracowania okresu przygotowawczego, a przede wszystkim rywalizacji o skład. Na przykładzie Yukiego, który długo nie grał, a w ostatnim meczu w Alkmaar przy naszych problemach kadrowych zagrał prawie całe spotkanie i spisał się na bardzo fajnym poziomie to szkoda, że nie miał okazji w okresie przygotowawczym powalczyć o swoje na boisku. Jako sztab szukamy przyczyn tego, co się mogło wydarzyć, dlaczego akurat oni tak szybko wypadli nam z treningów, bo stało się to tak naprawdę na pierwszych zajęciach. Okres przygotowawczy jest już za nami, tego nie zmienimy. Fakt jest taki, że ci zawodnicy powoli wracają do pełnego treningu i będą zdrowotnie do mojej dyspozycji, ale trzeba będzie wykorzystać ten czas, żeby odbudować ich fizycznie - powiedział Siemieniec.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 09:43
Sport 2026.01.24 09:31
Kryminalne 2026.01.23 19:40
Aktualności 2026.01.23 17:38
Biznes 2026.01.23 17:22
Aktualności 2026.01.23 15:20
Praca 2026.01.23 14:24
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji