Białystok Online

Kultura i Rozrywka

Co skrywa Stary Młyn? Ilona Gołębiewska o swojej najnowszej powieści

2026.11.06 10:00
Co skrywa Stary Młyn? Ilona Gołębiewska o swojej najnowszej powieści
Fot: Materiały prasowe. Ilona Gołębiewska

„Dom o zapachu chleba” to 30. powieść Ilony Gołębiewskiej i kolejna odsłona historii sióstr ze Starego Młyna. W rozmowie z BiałystokOnline pisarka opowiada o rodzinnych tajemnicach, bohaterach, którzy potrafią zaskoczyć nawet swoją autorkę oraz o tym, co w pisaniu wciąż daje jej najwięcej radości.

Rodzina Złotowskich ponownie mierzy się z tajemnicami, trudnymi wyborami i wydarzeniami, które mogą zmienić życie kilku pokoleń. W „Domu o zapachu chleba” Ilona Gołębiewska wraca do bohaterów znanych z cyklu „Siostry ze Starego Młyna”. Z okazji premiery najnowszej książki rozmawiamy z autorką o pomyśle na tę historię, niespodziewanych zwrotach akcji i emocjach, które towarzyszą jej podczas pracy nad kolejnymi powieściami.

„Dom o zapachu chleba” to kolejna Pani powieść, ale dla części naszych czytelników może być pierwszym spotkaniem z Pani twórczością. Co warto wiedzieć o tej historii, zanim sięgniemy po książkę?

Ilona Gołębiewska: To głównie opowieść o rodzinie, relacjach, tajemnicach i powrotach do tego, co naprawdę ważne. „Dom o zapachu chleba” można przeczytać jako osobną historię, ale jeśli ktoś zna „Siostry ze Starego Młyna”, znajdzie w niej bohaterów i miejsca, które mają już swoją przeszłość. A dla tych, którzy spotykają się z moją twórczością po raz pierwszy, mam nadzieję, że będzie to zaproszenie do świata pełnego emocji, wzruszeń, ale też niespodzianek.

Skąd wziął się pomysł na cykl „Siostry ze Starego Młyna” i co sprawiło, że postanowiła Pani osadzić tę historię właśnie wokół rodziny i jednego domu?

I. G.: Pomysł na „Siostry ze Starego Młyna” wyrósł z fascynacji rodziną. Tym, jak różne mogą być osoby, które łączy wspólna historia, a jednocześnie jak wiele potrafi je ze sobą łączyć mimo różnic. Lubię też tematykę siostrzanej miłości i przyjaźni. Stary Młyn od początku miał być czymś więcej niż tylko miejscem akcji. Chciałam, żeby był domem, do którego bohaterki wracają, kiedy życie zaczyna je przerastać, i przestrzenią, w której można odnaleźć bliskość, bezpieczeństwo i własne korzenie. Z czasem sam dom stał się właściwie jednym z bohaterów całej serii.

W nowej powieści pojawia się rodzinny sekret, który zmienia spojrzenie bohaterów na własną przeszłość. Czy takie historie powstają od konkretnego wydarzenia, postaci czy może od jednego pytania, które zaczyna Panią interesować?

I. G.: Najczęściej wszystko zaczyna się od jednego pytania, które nie daje mi spokoju i uruchamia kolejne: „A co, jeśli było zupełnie inaczej, niż wszyscy sądzili?”. Tak było w przypadku „Domu o zapachu chleba”. Zaciekawiło mnie, jak przemilczany rodzinny sekret może po latach zmienić spojrzenie bohaterów na własną przeszłość. Ale inspiracją może być również przeczytany artykuł, przypadkowa rozmowa, spotkanie czy drobne zdarzenie. Nigdy nie wiem, co stanie się początkiem kolejnej historii.

Czy zdarza się, że bohater, dla którego początkowo miała Pani inny scenariusz, w trakcie pisania zaczyna wyznaczać własny kierunek historii?

I. G.: Oczywiście, i zdarza się to częściej, niż mogłoby się wydawać. Czasem bohaterowie mają własne zdanie i potrafią zupełnie zmienić przygotowany przeze mnie plan. Wtedy po prostu pozwalam im mówić i działam trochę jak przewodniczka, która podąża za ich historią. Bywa, że dzięki temu powstają sceny i rozwiązania, których sama wcześniej w ogóle nie planowałam. Dobrym przykładem jest Tośka z „Domu o zapachu chleba”. Początkowo miałam wobec niej zupełnie inny plan, ale w trakcie pisania jej życie nagle zaczęło skręcać w niespodziewanym kierunku i musiałam za tym podążyć.

W Pani książkach ważne są relacje między ludźmi. Co jest ciekawsze dla pisarki: stworzenie bohatera od podstaw czy obserwowanie, jak zmienia się on pod wpływem innych postaci?

I. G.: Chyba nie potrafiłabym wybrać, bo oba etapy są dla mnie ciekawe. Samo wymyślanie bohatera przypomina trochę poznawanie nowego człowieka. Zastanawiam się, jaki ma charakter, czego się boi, o czym marzy, jakie doświadczenia go ukształtowały i z czym przychodzi do historii. A potem zaczyna się ta jeszcze ciekawsza część, kiedy spotyka innych bohaterów i pod ich wpływem sam zaczyna się zmieniać. Wtedy mam poczucie, że stworzona przeze mnie postać naprawdę zaczyna żyć własnym życiem.

Co „Dom o zapachu chleba” mówi o Pani samej jako autorce – czego nie było jeszcze w poprzednich książkach, a pojawiło się właśnie tutaj?

I. G.: Myślę, że w „Domu o zapachu chleba” jest we mnie jako autorce więcej spokoju i uważności na to, co dzieje się między bohaterami. Pozwoliłam sobie mocniej zatrzymać się przy emocjach, przemilczeniach i rodzinnych relacjach. To powieść, w której chyba wyraźniej niż wcześniej widać, że interesuje mnie nie tylko sama historia, ale przede wszystkim człowiek i to, co nosi w sobie.

To już 30. powieść w Pani dorobku. Czy przy takim doświadczeniu pisarskim nadal pojawia się ekscytacja przed rozpoczęciem kolejnej historii?

I. G.:Zawsze. To jest w pisaniu najpiękniejsze, że trzydziesta powieść wcale nie oznacza, że pisarka przestaje się czymkolwiek zachwycać. Za każdym razem czuję ekscytację, ciekawość i to przyjemne drżenie, kiedy pojawia się pomysł na kolejną historię. Nowe historie często po prostu do mnie przychodzą. Czasem niespodziewanie, w najmniej oczekiwanym momencie, i trudno przejść obok nich obojętnie. Każda nowa powieść jest dla mnie trochę jak pierwsza. Znowu poznaję bohaterów, odkrywam ich świat i nie wiem jeszcze, dokąd mnie zaprowadzą.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Zainteresowała Cię rozmowa? Przeczytaj książkę! Można ją wygrać w naszym KONKURSIE!


Co skrywa Stary Młyn? Ilona Gołębiewska o swojej najnowszej powieści

Diana Rusiłowicz

Diana Rusiłowicz

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas