POLECAMY
Przez lata działali z dala od kamer i medialnego rozgłosu. Tropią najgroźniejszych przestępców, uczestniczą w sprawach porwań dla okupu i należą do najbardziej zakonspirowanych struktur polskiej policji. O kulisach pracy nad książką poświęconą „Łowcom Cieni” opowiada jej autor, dziennikarz Onetu Piotr Halicki.
Kulisy poszukiwań Kajetana P., sprawa porwania 10-letniego chłopca z Krakowa i historie funkcjonariuszy, którzy na co dzień działają anonimowo – to tylko część tematów poruszonych w książce „Łowcy cieni. Kulisy działania najbardziej tajemniczej jednostki policji”. O tym, jak powstawała publikacja i co najbardziej zaskoczyło go podczas pracy nad nią, rozmawiamy z Piotem Halickim. Skąd wziął się pomysł na napisanie książki o jednej z najbardziej zakonspirowanych formacji w Polsce? Piotr Halicki (dziennikarz Onetu): To jest związane z moimi zawodowymi zainteresowaniami. Jako dziennikarz w Onecie zajmuję się sprawami kryminalnymi i związanymi ze służbami. Wielokrotnie pisałem o „łowcach cieni”, ich akcjach, rozmawiałem też z byłymi policjantami z tej jednostki. To właśnie po tych artykułach skontaktował się ze mną Michał Misiorek z Wydawnictwa Otwarte, który zapytał, czy nie chciałbym napisać książki o nich. Pomyślałem, że to skok na głęboką wodę, ale uznałem, że mogę spróbować. Tylko od razu stwierdziłem, że pod warunkiem, że oni zechcą w ogóle ze mną rozmawiać. Jak to często bywa, pomógł mi przypadek. Tak się złożyło, że byłem umówiony w najbliższym czasie na wywiad w innej sprawie z Markiem Boroniem, Komendantem Głównym Policji. A to on jest twórcą „łowców cieni” i był pierwszym ich szefem. Pomyślałem, że zagadnę go o to. Udało mi się go przekonać do pomysłu i potem już poszło. Kolejne było spotkanie z samymi „łowcami”, którzy na początku podchodzili do mnie trochę z dystansem, ale szybko złapaliśmy nić porozumienia. I mamy tego efekt w postaci książki. Co było najtrudniejsze podczas zbierania materiałów do tej publikacji? Piotr Halicki: Oczywiście wyciąganie tajemnic od „łowców” (śmiech). „Nie możesz zdradzić naszych nazwisk. Nie możesz zrobić nam żadnych zdjęć. Nikt nie może się dowiedzieć, kim jesteśmy. Bo nawet nasi znajomi i sąsiedzi nie wiedzą, co robimy” – usłyszałem na jednym z pierwszych spotkań. Ale z każdym kolejnym zaczęliśmy mieć do siebie coraz większe zaufanie. Która z opisanych historii zrobiła na Panu największe wrażenie i dlaczego? Piotr Halicki: Myślę, że kulisy uprowadzenia dla okupu 10-letniego Kamilka z centrum Krakowa, do którego doszło w 2017 r. Bo „łowcy cieni” zajmują się również rozwiązywaniem takich spraw. Aż trudno mi sobie wyobrazić, co czuli rodzice chłopca, który nagle znika, a potem okazuje się, że porywacz przetrzymuje go w drewnianej skrzyni wkopanej w ziemię. I to przy minusowej temperaturze. A potem wysyła rodzinie filmiki z ich dzieckiem przebywającym w takim miejscu. Na szczęście chłopiec przeżył i udało się go uwolnić. Z drugiej strony przerażająca jest ta determinacja porywacza, który – jak się potem okazało – całymi tygodniami przygotowywał się do tego uprowadzenia, śledząc chłopca, jego rodzinę i znajdując takie miejsce w centrum miasta, gdzie porwania nie zarejestrowała żadna kamera monitoringu. Duże wrażenie zrobiła na mnie także determinacja i upór, z jaką „łowcy cieni” ścigali Kajetana P., zabójcę nauczycielki języka włoskiego. Dopadli go na Malcie, właściwie w ostatniej chwili, bo planował uciec do Afryki. W książce są kulisy całej tej akcji. Czy rozmowy z funkcjonariuszami zmieniły Pana wyobrażenie o pracy policji? Piotr Halicki: Myślę, że ma pewno bardzo wzbogaciły moją wiedzę o pracy samych „łowców”. Miałem świadomość, że oni działają „w cieniu” i stosują nieszablonowe metody. Ale jestem pod wrażeniem ich kreatywności w kwestii sposobów zdobywania informacji i znajdowania tropów, które ostatecznie doprowadzają ich do namierzenia poszukiwanego przestępcy. Jak wiele informacji musiało pozostać nieujawnionych ze względów bezpieczeństwa? Piotr Halicki: Umówiliśmy się od razu, że pewnych rzeczy nie mogę napisać. Chodziło właśnie o niektóre metody ich działania. „Wiesz, jak to podasz, to potem nikogo już tym sposobem nie namierzymy” – słyszałem. Ale myślę, że ostatecznie znaleźliśmy złoty środek i w książce znalazło się sporo informacji, które do tej pory nie ujrzały światła dziennego. Czy podczas pracy nad książką zdarzył się moment, w którym bohaterowie szczególnie Pana zaskoczyli? Piotr Halicki: O tak, na przykład, gdy w jednym z hoteli podali się za... zespół disco polo (śmiech). Bo przecież musieli się jakoś „legendować”, żeby nie przyznawać się, że są policjantami. Innym razem udawali drużynę sportową albo ekipę budowlaną, żeby wtopić się w otoczenie. W ogóle to ludzie z dużym poczuciem humoru. Co, Pana zdaniem, najbardziej zainteresuje czytelników sięgających po tę książkę? Piotr Halicki: Myślę, że na pewno kulisy akcji, o których mówiła cała Polska. Po raz pierwszy czytelnicy dowiedzą się o tym nie z policyjnych komunikatów. Nawet nie od naocznych świadków. Tylko bezpośrednio od ludzi, którzy brali w nich czynny udział i sami doprowadzili do zatrzymania najbardziej poszukiwanego przestępcy albo uwolnienia zakładnika. Dziękujemy za rozmowę. We wtorek (16 czerwca) w klubie Zmiana Klimatu odbędzie się Spotkanie autorskie z Piotrem Halickim, autorem książki "Łowcy Cieni".
Diana Rusiłowicz
24@bialystokonline.pl
Aktualności 10:30
Biznes 10:00
Aktualności 10:00
Kultura i Rozrywka 09:16
Turystyka 09:00
Aktualności 08:00
Zdrowie 07:50
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji