Białystok Online

Kultura i Rozrywka

Las, który zabiera i nie oddaje. Przemysław Piotrowski o swojej nowej powieści

2026.06.05 15:00
Las, który zabiera i nie oddaje. Przemysław Piotrowski o swojej nowej powieści
Fot: Materiały prasowe

Bieszczady, niewyjaśnione zaginięcia i mroczny las, o którym mieszkańcy wolą nie mówić. W najnowszej powieści „W ciemnym, głodnym lesie” Przemysław Piotrowski łączy kryminalną zagadkę z historią o traumie, pamięci i sekretach skrywanych przez lata.

„W ciemnym, głodnym lesie” otwiera nową serię Przemysława Piotrowskiego. Gdy w Bieszczadach znika kolejna młoda kobieta, dziennikarka Nina postanawia wrócić do nierozwiązanej sprawy zaginięcia swojej siostry sprzed lat. Śledztwo prowadzi ją do miejscowości pełnej niedopowiedzeń i lasu, przed którym ostrzegają wszyscy mieszkańcy. O mrocznej historii, bieszczadzkich inspiracjach i pracy nad powieścią rozmawiamy z autorem.

Skąd wziął się pomysł na osadzenie akcji właśnie w Bieszczadach – czy inspirowały pana konkretne miejsca, historie albo lokalne legendy?

Przemysław Piotrowski: Bieszczady przyszły do mnie same. To miejsce ma w sobie coś pierwotnego i bardzo trudnego do opisania. Człowiek jedzie tam odpocząć, a po kilku dniach zaczyna mieć wrażenie, że las patrzy na niego trochę zbyt długo. Inspirowały mnie konkretne miejsca, opuszczone drogi, małe wsie, historie zasłyszane od ludzi, ale też lokalne wierzenia i ten charakterystyczny klimat odcięcia od świata. W Bieszczadach bardzo łatwo uwierzyć, że pewne rzeczy mogły przetrwać w ukryciu przez dziesięciolecia.

Las w „W ciemnym, głodnym lesie” jest niemal pełnoprawnym bohaterem powieści. Jak budował pan tę atmosferę niepokoju i tajemnicy?

Przemysław Piotrowski: Chciałem, żeby las nie był dekoracją, tylko czymś żywym. Dlatego budowałem go bardziej z emocji niż z opisów przyrody. Interesowało mnie poczucie osaczenia, wilgoci, ciszy, która zaczyna ciążyć człowiekowi na psychice. Bardzo dużo pracowałem na dźwiękach, zapachach i niedopowiedzeniach. Las Borek miał sprawiać wrażenie miejsca, które pamięta więcej niż ludzie i które nie zawsze chce wypuścić tych, którzy weszli za głęboko.

Główna bohaterka, Nina, jest dziennikarką prowadzącą własne śledztwo. Na ile jej sposób działania przypomina realną pracę reporterską?

Przemysław Piotrowski: W dużej mierze tak. Sam byłem kiedyś dziennikarzem śledczym, więc wiem, jak wygląda taka praca. Nina nie jest „superbohaterką”, tylko dziennikarką, która potrafi drążyć temat, rozmawiać z ludźmi i łączyć fakty. Oczywiście literatura wymaga pewnego podkręcenia rzeczywistości, ale bardzo zależało mi, żeby jej sposób działania miał w sobie reporterską wiarygodność. Dziennikarz śledczy często działa intuicją, obsesją i uporem. Nina dokładnie taka jest. Problem polega na tym, że bardzo szybko przestaje prowadzić wyłącznie śledztwo. Zaczyna walczyć też z własną przeszłością.

Motyw zaginionych kobiet i milczenia lokalnej społeczności wywołuje skojarzenia z prawdziwymi sprawami kryminalnymi. Czy podczas pisania inspirował się pan autentycznymi wydarzeniami?

Przemysław Piotrowski: Nie opierałem książki na jednej konkretnej sprawie, ale oczywiście inspirowałem się prawdziwymi mechanizmami. Historie zaginięć, zmowy milczenia, małych społeczności chroniących własne sekrety – to niestety nie jest fikcja. Najbardziej przeraża mnie właśnie to, jak często zło potrafi funkcjonować latami nie dlatego, że jest niewidoczne, ale dlatego, że ludzie nauczyli się odwracać wzrok.
 
W pana książkach często pojawia się temat traum z przeszłości, które wracają po latach. Dlaczego właśnie takie historie są dla pana interesujące?

Przemysław Piotrowski: Bo trauma nigdy nie kończy się w momencie samego wydarzenia. Ona potrafi żyć w człowieku latami, deformować relacje, sposób myślenia, emocje. Fascynują mnie bohaterowie, którzy próbują uciec od przeszłości, a potem odkrywają, że ta przeszłość już dawno zdążyła wejść im pod skórę. W „W ciemnym, głodnym lesie” trauma jest wręcz czymś dziedziczonym – przechodzi z ludzi na miejsca, z miejsc na kolejne osoby.
 
Czy od początku wiedział pan, jak zakończy się historia Niny i tajemnicy Czyśćca, czy finał ewoluował w trakcie pisania?

Przemysław Piotrowski: Zawsze wiem dokąd zmierzam, ale sama fabuła często zaczyna żyć własnym życiem. Tak jak las ;)

Czy „W ciemnym, głodnym lesie” miało być przede wszystkim mocnym kryminałem, czy również opowieścią o stracie, pamięci i lękach, które potrafią niszczyć całe społeczności?

Przemysław Piotrowski: Jednym i drugim. Kryminał był dla mnie punktem wyjścia, ale bardzo szybko ta historia zaczęła opowiadać o czymś dużo większym. O pamięci, która nie chce umrzeć. O ludziach żyjących obok zła tak długo, aż zaczynają traktować je jak element krajobrazu. O stracie, poczuciu winy i lękach, które potrafią zatruć całe społeczności. Dlatego ta książka momentami bardziej przypomina zejście w mrok niż klasyczne śledztwo.

Dziękujemy za rozmowę.


Zainteresowała Cię historia? Weź udział w konkursie: W ciemnym głodnym lesie – wygraj egzemplarz książki

Diana Rusiłowicz

Diana Rusiłowicz

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas