POLECAMY
Był jednym z najbardziej wszechstronnych artystów dwudziestolecia międzywojennego, ale dziś pozostaje postacią znaną głównie historykom sztuki. O tym, dlaczego Tadeusz Pruszkowski został zapomniany, jak wyglądało odkrywanie jego losów i co współczesny czytelnik może odnaleźć w jego życiorysie, rozmawiamy z Anną Rudnicką-Litwinek, autorką książki „Mistrz Prusz. Więcej niż jedno życie”.
Praca nad biografią Tadeusza Pruszkowskiego zajęła Annie Rudnickiej-Litwinek kilka lat i wymagała składania historii z rozsianych dokumentów, wspomnień oraz archiwalnych śladów. Efektem jest książka „Mistrz Prusz. Więcej niż jedno życie”, która przywraca pamięć o malarzu, pedagogu i lotniku, a jednocześnie staje się opowieścią o Polsce dwudziestolecia międzywojennego. Z autorką rozmawiamy o kulisach powstawania publikacji, odkryciach, które przyniosły badania oraz o tym, dlaczego jej bohater pozostaje aktualny także dziś. Co sprawiło, że to właśnie Tadeusz Pruszkowski stał się bohaterem Pani książki i kiedy pojawiła się pierwsza myśl o tej biografii? Anna Rudnicka-Litwinek: Uśmiechał się do mnie. Nie od razu jednak zobaczyłam w nim głównego bohatera. Intrygowało mnie środowisko artystów okresu międzywojennego. Kilkanaście lat temu malowałam na plenerze w Janowcu nad Wisłą, a w perspektywie po drugiej stronie rzeki wyróżniał się pewien dom, górujący nad miasteczkiem, lekko poniżej ruin zamku. Nie wiedziałam wówczas, że był to dom-pracownia Tadeusza Pruszkowskiego. W tym domu powstały słynne obrazy kolektywnie malowane przez Bractwo św. Łukasza, o którym zaczęłam dużo czytać. Najpierw oni i uwięzione w USA obrazy wydały mi się wspaniałym tematem na opowieść o dwudziestoleciu międzywojennym. Jednak Prusz pojawiał się sam w zupełnie nieoczekiwanych miejscach. Po raz pierwszy kilkanaście lat temu zobaczyłam zdjęcie Prusza przy okazji pracy nad książką o polskich lotniczkach. Uczennica Prusza, malarka Hanka Henneberg była pierwszą warszawską pilotką. Na zachowanym zdjęciu postawny, łysy mężczyzna – Tadeusz Pruszkowski przyjmuje przysięgę od młodej kobiety w kombinezonie lotniczym. On sam jako pilot, jeden z pierwszych w historii polskiego lotnictwa, okazał się być wyjątkowo barwną postacią. Anegdoty, historyjki, żarty o Pruszu pojawiały się co chwila w różnych wspomnieniach i książkach o tamtym okresie. Gdzie wobec tego można przeczytać więcej o jego losach? Nigdzie? Cóż, zgodnie z myślą Susan Sontag, napisałam książką, jaką sama chciałam przeczytać. Pruszkowski był postacią wielowymiarową, malarzem, pedagogiem, lotnikiem i organizatorem życia artystycznego. Jak udało się Pani uporządkować tę biograficzną wielowątkowość, by stworzyć spójną opowieść? Anna Rudnicka-Litwinek: To była praca nad puzzlami z miliona rozsypanych elementów. Porzucałam je wielokrotnie i wracałam. Szukałam łączników i pasujących krawędzi, by to posklejać. Takim spoiwem okazała się pasja Prusza do życia. Po prostu. Ten człowiek kochał życie, ludzi i ideę wolności twórczej. Wciąż szukał, co wspaniałego można we wspólnocie stworzyć, podarować światu. Żył w burzliwych czasach. Odzyskanie niepodległości, nowe technologie i wynalazki. Świat przyspieszył, a Prusz się razem z nim rozpędzał. Można zastanawiać się, co jeszcze byłby w stanie osiągnąć, gdyby nie wybuch drugiej wojny światowej. Był przecież w najlepszym momencie swojego życia. I to też jest opowieść o tym jak nagle zniknął, mimo tego ile dla ludzi zrobił. W książce widać wyraźną próbę przywrócenia Pruszkowskiemu należnego miejsca w historii sztuki. Co Pani zdaniem najbardziej przyczyniło się do jego zapomnienia? Anna Rudnicka-Litwinek: Splot okoliczności dziejowych, ale też jego wielowątkowość, jako człowieka. Trochę pamiętali o nim piloci, trochę historycy sztuki, najwięcej jego uczniowie i uczennice. Jeśli chodzi o jego miejsce w historii sztuki nie będę się upierać, że „wielkim malarzem był”. Był artystą wszechstronnym, zdolnym i świadomym, mimo tego od sztuki odciągało go wiele innych aktywności. Nie poświęcił się jej w całości, a to okrutna Muza, odwraca się od człowieka, który nie stawia jej na pierwszym miejscu. Moim zdaniem Prusz świadomie odsunął swoją twórczość na dalszy plan, kosztem dbania o swoją pracę pedagoga, poświęcał czas młodszemu pokoleniu, dawał im wskazówki, narzędzia, by odnaleźli się w świecie, w którym jemu samemu nie było początkowo łatwo. Czuł, że jego uczniowie i uczennice są jego rodziną i zajął się nimi jak ojciec, kosztem własnego miejsca. Na ile ta biografia jest również opowieścią o dwudziestoleciu międzywojennym i środowisku artystycznym tamtego czasu? Anna Rudnicka-Litwinek: Prusz to emanacja tamtych czasów. Dynamicznych, niepewnych, z energią rozpoczynania nowego rozdziału w historii Polski. Setki pomysłów, jak ma wyglądać sztuka, czy ma być polska, czy oderwana od miejsca i korzeni? Jak budować społeczeństwo? Edukować, tworzyć miejsca pracy, czy pozostawić wolność całkowitą i zostawić sprawy „na żywioł”? Wiele decyzji i wyborów, których nie bał się Prusz. Dlatego też spotykał się z krytyką, miał oponentów. Nie zwalczał ich, szanował różnorodność, debatę nad wartościami. Jednocześnie widział, jak wiele osób wymaga wsparcia, szansy, której pochodzenie, status społeczny, pewnie środowiska im odmówiły. Coraz mocniej spolaryzowane społeczeństwo polskie leżało na sercu Pruszowi i do końca, do wybuchu wojny próbował budować, nie dzielić. Jak wyglądała praca nad oddzieleniem faktów od legendy, która narosła wokół Pruszkowskiego? Anna Rudnicka-Litwinek: Opierałam się głównie na dokumentach. Na wspomnieniach bezpośrednio związanych z Pruszem osób. Na zachowanych artykułach, wywiadach i felietonach samego Prusza. Stawiam w książce pewne hipotezy, jak w przypadku obrazu El Greca, ale podkreślam, że są to przypuszczenia, możliwe scenariusze. Weryfikacja nie była łatwa i wiele elementów życiorysu, szczególnie z pierwszego okresu życia, jest nadal za mgłą. Liczę na to, że książka zacznie dyskusję i być może niektóre moje ustalenia zostaną podważone. Ale może przy okazji sporów pojawią się dzięki temu nowe dokumenty, dzieła, pamiątki, które gdzieś kurzą się na strychu? Marzy mi się, by odnaleziono scenariusz i kopię filmu „Szczęśliwy wisielec, czyli Kalifornia w Polsce”. Choć pewnie to jednak nigdy się nie stanie. Który moment lub wątek jego życia okazał się dla Pani największym odkryciem podczas pracy nad książką? Anna Rudnicka-Litwinek: Było kilka takich momentów. Jego nastoletnie początki jako artysty, najmłodszego ucznia w nowo założonej warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych na początku XX wieku. Relacja z Mikołajem Čiurlionisem i Eugeniuszem Morawskim, dwoma wybitnymi twórcami, którzy przez pewien czas dzieli wspólnie z Tadeuszem mieszkanie. Przyczyny wyjazdu do Paryża, których prawdopodobnym powodem było zaprojektowanie patriotycznych opakowań cukierków do fabryki brata Stanisława Pruszkowskiego. Jego miłość do Kazimierza, która wydaje się zachowana wręcz w genach pochodzących od króla, który zbudował tam zamek, o czym sam Tadeusz raczej nie wiedział. Jego pasja do lotnictwa, które nie było ot takim sobie lataniem modną maszyną ze skrzydłami, fantazją pana rektora, a prawdziwym „czuciem powietrza” jak sam to określał Prusz, miał to w duszy. Prusz przecież, poza jednym znanym szkicem, nie malował obrazów o tematyce lotniczej. On był awiatorem, Gipsy Moth był jego płótnem i pędzlami. Trudne były także rekonstrukcje czasu drugiej wojny światowej, zamknięcie się na poddaszu przy Lwowskiej, a jednak wciąż kontakt z ludźmi i ostatni w życiu uczeń, rola pierwszego mistrza dla Wojtka Fangora. Co sprawia, że postać Pruszkowskiego może być nadal aktualna i interesująca dla współczesnego czytelnika? Anna Rudnicka-Litwinek: Aktualne są wartości, którymi kierował się Prusz. Budowanie wspólnoty, wyłączenie się z wyścigu o sławę i korzyści, w którym to dążenie do sukcesu odbywa się często kosztem innych. Etos pracy nad własnym talentem, rozwijania pasji. Pokonywanie własnych ograniczeń, słabości, lęków. I działanie. Tworzenie. Cytując Prusza – jakkolwiek, byle nie nudno. Dziękuję za rozmowę. Zainteresowała Cię historia? Weź udział w konkursie: Mistrz Prusz – wygraj egzemplarz książki
Diana Rusiłowicz
24@bialystokonline.pl
Aktualności 13:00
Nauka 12:30
Kultura i Rozrywka 12:00
Aktualności 11:56
Kultura i Rozrywka 10:54
Aktualności 10:00
Kultura i Rozrywka 08:27
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji