POLECAMY
Duma Podlasia rozegrała fatalne spotkanie i zasłużenie przegrała z Wisłą 0:2. Po meczu Adrian Siemieniec nie zamierzał zakłamywać rzeczywistości. Jego zdaniem Białostoczanie już dawno nie zaprezentowali się tak bezbarwnie, jak podczas piątkowej (11.09) rywalizacji w Krakowie.
PZPN nie wykazał naruszenia przepisów Jaga zaprezentowała się przy Reymonta tragicznie, ale to nie gra Dumy Podlasia była pierwszym tematem, który poruszył Adrian Siemieniec podczas spotkania z dziennikarzami. Zaraz po spotkaniu szkoleniowiec Jagiellonii najpierw odniósł się do "afery sędziowskiej" z jego udziałem. - Przede wszystkim chciałbym zacząć nie od podsumowania meczu, lecz od odniesienia się do tego, co dzieje się w przestrzeni publicznej wokół mojej osoby. Powtórzę to, co powiedziałem już przed spotkaniem, porządkując fakty prawne. Posiedzenie Komisji Dyscyplinarnej rzeczywiście się odbyło, jednak miało ono charakter wyłącznie wyjaśniający. I to jest kluczowe dla właściwego zrozumienia sytuacji. Oczywiście stawiłem się przed komisją i złożyłem wyjaśnienia. Na ten moment nie posiadam żadnej wiedzy, która wskazywałaby na to, że toczy się przeciwko mnie postępowanie dyscyplinarne albo że w toku czynności wyjaśniających stwierdzono naruszenie przeze mnie jakichkolwiek przepisów PZPN. To jeśli chodzi o aspekt formalny. Drugi aspekt to kwestia refleksji. To, co mówiłem przed meczem, powtórzę teraz. Mam pełną świadomość, że wysłanie tej wiadomości było niepotrzebne i stanowiło po prostu błąd. Jedyne, co mogę dziś dodać, to że jest to dla mnie duża lekcja oraz nauczka. Wyciągnę z tego wnioski na przyszłość i taka sytuacja z mojej strony już się nie powtórzy. Ostatnia rzecz, o której chciałem wspomnieć, to wydarzenia w przestrzeni medialnej. Chciałbym podziękować Komisji Ligi oraz jej przewodniczącemu za wydane wczoraj oświadczenie. Było ono niezwykle potrzebne, biorąc pod uwagę to, jak różne teorie zaczęły krążyć. Za ten krok bardzo dziękuję - w ten sposób konferencję prasową po meczu z Wisłą zaczął Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii. Jaga pokazała swe najgorsze oblicze Później przyszła też pora, by odnieść się do piątkowego starcia. A to było w wykonaniu Białostoczan tragiczne. - Jeśli chodzi o sam mecz, pamiętam zdecydowanie lepsze nasze występy, a mówiąc wprost, trudno mi przypomnieć sobie słabszy. To fakt, z którym trudno dyskutować. Nie chciałbym jednak w żaden sposób umniejszać zasług Wiśle Kraków. Rywale zagrali dziś bardzo dobre spotkanie i mieli je pod całkowitą kontrolą, a wynik 2:0 to dla nas najmniejszy wymiar kary. Przez cały mecz Wisła tworzyła duże zagrożenie, my natomiast żadnego. Trzeba to sobie powiedzieć wprost. To był słaby mecz w naszym wykonaniu, a bardzo dobry ze strony Wisły, dlatego gratuluję im w pełni zasłużonego zwycięstwa. Tyle, jeśli chodzi o ocenę taktyczną, bo przy takim obrazie gry trudno wchodzić w detale i analizować, co funkcjonowało, a co nie. To, co możemy dziś zrobić, to przede wszystkim trochę odpocząć, bo wokół naszej drużyny narosło ostatnio mnóstwo emocji, a następnie wrócić do dobrego grania i wycisnąć absolutne maksimum z dwóch spotkań, które zostały nam przed przerwą na kadrę. Trzytygodniową przerwę chcemy wykorzystać najpierw na odpoczynek, a później dobrze popracować, aby jak najlepiej przygotować maksymalną liczbę zawodników do rywalizacji na wysokim poziomie. Musimy wrócić do regularnego wygrywania, bo tego brakuje nam najbardziej. Przeplatamy zwycięstwa porażkami i brakuje nam stabilizacji wynikowej. Nie ma jednak co załamywać rąk, bo nie mamy serii porażek. Nastroje są, jakie są, bo jesteśmy po słabym meczu, a ja jako trener nie mam dziś argumentów do tego, żeby mówić, co wydarzyło się na boisku, bo z naszej strony działo się po prostu bardzo mało. Pocieszające jest chyba tylko to, że słabiej zagrać się już nie da. Rozmawialiśmy trochę w szatni przed wyjściem na drugą połowę, ale nie wiem, czy względem pierwszej odsłony mocno się poprawiliśmy. W całym meczu nie wyglądaliśmy dobrze - oznajmił 34-latek. Przeciwnik może świętować Piątkowy pojedynek skomentował także szkoleniowiec gospodarzy, który po rywalizacji z Jagą miał prawo być ze swojego zespołu dumny. Wisła schowała bowiem uczestnika Ligi Europy do kieszeni i tak naprawdę bramkarz Marcel Łubik był w tym spotkaniu bezrobotny. - Dzisiejszy mecz był bardzo dobry w naszym wykonaniu. Od początku mieliśmy inicjatywę, do końca wszystko kontrolowaliśmy. Z posiadaniem piłki lub bez. Graliśmy dojrzale, byliśmy blisko siebie, nasz plan na mecz został zrealizowany, a graliśmy z nieprzypadkowym zespołem. Nie pozwoliliśmy mu na wiele, tak naprawdę na bardzo mało. Jedyna groźniejsza sytuacja to ta Jesusa Imaza, który strzelał lewą nogą obok bramki. Bardzo dobrze spisywała się wysoka obrona, niska obrona, mieliśmy wiele momentów w fazach przejściowych, szczególnie na początku drugiej połowy. Można było wykręcić wysoki wynik. Chciałbym podziękować całemu zespołowi, bo pokazaliśmy taką twarz, jaką chcielibyśmy widzieć zawsze. Moment adaptacji mamy za sobą, zespół pokazał bardzo dobry futbol, dominował. Gratuluję piłkarzom i kibicom, którzy budują z nami twierdzę. Liczymy, że w kolejnym meczu też będą z nami i zagramy równie dobre spotkanie - powiedział Mariusz Jop, trener Wisły Kraków.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 08:11
Sport 2026.09.11 22:34
Aktualności 2026.09.11 17:40
Zdrowie 2026.09.11 17:30
Sport 2026.09.11 17:00
Praca 2026.09.11 17:00
Aktualności 2026.09.11 16:30
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji