POLECAMY
Tracił widzenie obwodowe, choć badania nie wskazywały jednoznacznej przyczyny. 53-letni pan Zbigniew przeszedł w USK w Białymstoku małoinwazyjny zabieg odbarczenia nerwu wzrokowego. Metoda może pomóc chronić wzrok i dać lekarzom czas na dalszą diagnostykę oraz leczenie.
Utrata widzenia bez jednoznacznej przyczyny to dla pacjenta i lekarzy szczególnie trudna sytuacja. W białostockim Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym od lat diagnozowane są przypadki zaburzeń widzenia, których źródłem nie jest sama gałka oczna. W wybranych sytuacjach pacjenci mogą skorzystać także z małoinwazyjnego zabiegu odbarczenia nerwu wzrokowego. - Od kilkunastu lat zajmujemy się zaburzeniami widzenia o niejasnej etiologii, czyli takimi, w których przyczyna nie jest oczywista. Co ważne, nie wynikają one bezpośrednio z choroby gałki ocznej, a w takich przypadkach okuliści niewiele mogą pomóc – mówi dr hab. Tomasz Łysoń, kierownik Kliniki Neurochirurgii USK. Gdy problemem jest ciśnienie Jedną z przyczyn może być zaburzenie ciśnienia płynu mózgowo-rdzeniowego. Nerw wzrokowy jest otoczony pochewką, w której znajduje się ten płyn. Jego podwyższone ciśnienie może powodować obrzęk tarczy nerwu, ucisk i stopniowe pogarszanie widzenia. - Jeżeli płyn gromadzi się pod zwiększonym ciśnieniem, pochewka może się rozdąć, a ciśnienie może prowadzić do obrzęku tarczy nerwu wzrokowego oraz uciśnięcia nerwu wzrokowego, a w efekcie do pogorszenia widzenia - tłumaczy dr hab. Łysoń. Pacjenci często długo szukają przyczyny problemu. Tak było w przypadku 53-letniego Zbigniewa z Ostródy. Po konsultacjach okulistycznych i neurologicznych trafił do neurochirurgów, gdzie podejrzewano zaburzenia ciśnienia płynu mózgowo-rdzeniowego. Lekarze z białostockiej Kliniki Neurochirurgii opracowali małoinwazyjną technikę endoskopowego odbarczenia nerwu wzrokowego. Polega ona na wykonaniu niewielkiego nacięcia pochewki nerwu. - My przez niewielkie nacięcie spojówki, bez przecinania mięśni poruszających gałką oczną, docieramy do pochewki nerwu wzrokowego tuż za gałką oczną i wykonujemy w niej mikronacięcie. Płyn mózgowo-rdzeniowy może dzięki temu wypłynąć, przez co likwidujemy ucisk na nerw wzrokowy - wyjaśnia dr Łysoń. W klasycznych metodach konieczne może być przecięcie i ponowne zszycie mięśnia oka. Białostocka technika pozwala tego uniknąć, co ogranicza ryzyko zaburzeń ustawienia oka i wydłużonego gojenia. Sam zabieg trwa mniej niż godzinę, ale jest wymagający technicznie. U niektórych pacjentów poprawa pojawia się szybko. Operacja nie zawsze kończy jednak proces leczenia. W przypadku postępującej utraty widzenia szybka diagnostyka może mieć kluczowe znaczenie. - Przyjeżdżają do nas pacjenci z całej Polski i zza granicy. I czasem zdarza się, że ten czas niedowidzenia trwa na tyle długo, że zmiany są nieodwracalne i już nie możemy pomóc - podkreśla Łukasz Lisowski, okulista z Kliniki Okulistyki USK. Zbigniew przeszedł zabieg 19 sierpnia, a dwa dni później został wypisany do domu. Kontrola wykazała ustąpienie obrzęku tarczy nerwu wzrokowego. Po zagojeniu oka pacjent przejdzie szczegółowe badania, które pozwolą ocenić efekt zabiegu i zaplanować dalsze leczenie. Białostocki ośrodek prowadzi również badania naukowe nad rzadkimi i trudnymi diagnostycznie zaburzeniami widzenia.
JK
24@bialystokonline.pl
Aktualności 13:00
Zdrowie 13:00
Kryminalne 12:30
Aktualności 12:00
Zdrowie 12:00
Kryminalne 11:25
Aktualności 11:00
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji