POLECAMY
"Musiałam zapłacić za leczenie psów", "Dzieci naklikały płatne usługi", "Po świętach nie mam pieniędzy" - to tylko część wyjaśnień, które słyszą negocjatorzy firmy windykacyjnej. Niektóre są wymówkami, inne wynikają z trudnej sytuacji życiowej. Jak pokazują dane, problem zadłużenia dotyczy dziś 1,9 mln Polaków.
"Nie mam teraz pieniędzy", "Zapomniałem o terminie", "Komornik zabiera mi pensję", "Musiałam zapłacić za leczenie psów" – z takimi tłumaczeniami na co dzień spotykają się negocjatorzy. Ich zadaniem nie jest ocenianie dłużników, ale sprawdzenie, czy są gotowi ustalić realny plan spłaty i konsekwentnie go realizować. Negocjatorzy pośredniczą między wierzycielami – bankami, operatorami telekomunikacyjnymi, dostawcami energii czy zarządcami nieruchomości – a osobami, które nie spłaciły swoich zobowiązań. Muszą jednak odróżnić tych, którzy rzeczywiście znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej, od osób jedynie odwlekających płatność. Skala problemu jest ogromna. W Krajowym Rejestrze Długów figuruje obecnie 1,9 mln konsumentów z łącznym zadłużeniem wynoszącym 40,4 mld zł. Średnio na jedną osobę przypada 21,5 tys. zł zaległości, a największa część zadłużenia dotyczy osób w wieku od 36 do 55 lat. – Nie możemy z góry zakładać, że każdy dłużnik szuka wymówki. Podczas rozmów dowiadujemy się także o naprawdę trudnych życiowych sytuacjach. Sama przyczyna opóźnienia nie powoduje, że dług znika. Pozwala jednak lepiej ocenić rzeczywiste możliwości konsumenta i szansę na spłatę, która nie stanie się deklaracją bez pokrycia, lecz zostanie zrealizowana – wyjaśnia Jakub Kostecki, wiceprezes Zarządu Kaczmarski Inkasso. Leczenie psów zamiast spłaty długu Wśród najczęściej powtarzających się tłumaczeń są problemy finansowe, ale także zwykłe zapomnienie. Dłużnicy przekonują, że SMS z przypomnieniem nie dotarł, e-mail trafił do spamu albo nikt do nich nie zadzwonił. Zdarzają się również bardziej nietypowe historie. Jedna z kobiet wyjaśniła brak wpłaty koniecznością pokrycia kosztów leczenia swoich psów. Z jej perspektywy był to pilniejszy wydatek niż spłata zobowiązania. – Przyczyna opóźnienia jest ważna, ale rozmowa powinna zakończyć się konkretem. Potrzebna jest deklaracja odnośnie daty i kwoty pierwszej wpłaty oraz plan, którego konsument będzie się w stanie trzymać. Po stronie negocjatora niezbędna jest z kolei empatia, bo to właśnie ona zwykle pozwala porozumieć się z dłużnikiem – zauważa Jakub Kostecki. Wakacje, święta i szkolna wyprawka Negocjatorzy zauważają, że wymówki zmieniają się wraz z kalendarzem. Na początku roku dominują tłumaczenia związane z wydatkami po świętach. Wiosną pojawiają się koszty komunii, latem pierwszeństwo mają wakacje i kolonie dla dzieci, a we wrześniu – szkolne wyprawki. Z kolei pod koniec roku dłużnicy często deklarują, że spłacą zobowiązania dopiero po otrzymaniu premii świątecznej. – Zaległa płatność często przegrywa z wydatkiem, który w danym momencie okazuje się ważniejszy. Gdy jednak spłata jest przekładana kilka razy, nawet niewielki dług może stać się poważnym obciążeniem. Konsumenci odczuwają to szczególnie dotkliwie, jeśli nie udaje im się zachować balansu między zakupami a możliwościami portfela. Umiejętne oszacowanie wpływów i wydatków stanowi podstawę domowego budżetu – podkreśla Jakub Kostecki. Do częstych wyjaśnień należą także rodzinne nieporozumienia. Dłużnicy przekonują, że kredyt był zaciągnięty "dla wnuczka", dzieci "naklikały płatne usługi", a raty miał spłacać zięć lub inny członek rodziny. W takich przypadkach negocjatorzy analizują dokumenty i historię płatności, by wspólnie z dłużnikiem znaleźć rozwiązanie pozwalające wyjść z zadłużenia.
MZ
24@bialystokonline.pl
Kultura i Rozrywka 09:28
Biznes 09:00
Zdrowie 08:00
Aktualności 07:50
Aktualności 2026.07.27 18:30
Turystyka 2026.07.27 16:30
Aktualności 2026.07.27 16:00
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji