POLECAMY
Przed białostockim sądem stanęli dwaj maszyniści. Zdaniem prokuratury, ignorując sygnały z semafora, mężczyźni doprowadzili do katastrofy kolejowej w Białymstoku.
Do tragicznego zdarzenia doszło w listopadzie 2010 roku niedaleko jednego z białostockich tuneli. Wtedy właśnie skład 32 cystern z substancjami ropopochodnymi zderzył się z pociągiem towarowym, który przewoził złom i miał kilka cystern. Pociągi jechały sąsiednimi torami, jednak podczas mijania się składy zahaczyły o siebie i doszło do wykolejenia. W wyniku tego kilkanaście cystern się zapaliło. Prowadzący maszyniści odnieśli tylko lekkie rany. Akcja gaśnicza straży pożarnej trwała przez kilka godzin. Straty materialne oszacowano na ponad 20 mln zł. W sprawie szybko powołano komisję badającą przyczyny wypadku. Jak ustalili śledczy, wina leżała po stronie maszynistów, którzy prowadzili pociąg z cysternami. Mieli oni zignorować sygnał z semafora, który nakazywał zatrzymanie. Stąd też na ławie oskarżonych zasiedli maszyniści z Torunia. Początkowo, na etapie śledztwa, mężczyźni przyznali się do winy. Teraz jednak wszystkiemu zaprzeczają i twierdzą, że urządzenia nie dawały znaków do zatrzymania. Mężczyźni odmówili składania wyjaśnień.
Łukasz Wiśniewski
lukasz.w@bialystokonline.pl
Biznes 08:10
Kultura i Rozrywka 08:10
Aktualności 08:00
Drogówka 2026.01.19 17:30
Aktualności 2026.01.19 15:00
Turystyka 2026.01.19 13:49
Aktualności 2026.01.19 12:30
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji