Białystok Online

Sport

Magiczny wieczór we Florencji. Jagiellonia omal nie dokonała niemożliwego!

2026.02.26 21:39
Magiczny wieczór we Florencji. Jagiellonia omal nie dokonała niemożliwego!
Fot: Jagiellonia Białystok

Tylko najwięksi optymiści mogli liczyć na to, że Jaga odrobi straty z Białegostoku i - mimo wyniku 0:3 z pierwszego spotkania - spróbuje wyeliminować Fiorentinę. A jednak. Żółto-Czerwoni rozegrali we Florencji znakomite zawody i doprowadzili do dogrywki. Niestety w niej dwa gole zdobyli gospodarze, a goście tylko jednego, przez co Duma Podlasia i tak odpadła z Ligi Konferencji.

Wiara czyni cuda

Duma Podlasia stanęła w czwartek przed zadaniem z gatunku mission impossible. Żółto-Czerwoni, by myśleć o awansie do 1/8 finału Ligi Konferencji, musieli odrobić bowiem we Florencji trzybramkową stratę.

Jagiellończycy w wyjazdowy mecz z Fiorentiną mogli wejść w wymarzony sposób, ponieważ już w 4. minucie sam na sam z Lucą Lezzerinim znalazł się Afimico Pululu. Niestety napastnik Jagi w dogodnej sytuacji zachował się fatalnie i zamiast zapakować piłkę do siatki, podał ją wręcz do bramkarza gospodarzy. Potem błąd w okolicach własnego pola karnego popełnili podopieczni Adriana Siemieńca, lecz odważne wyjście Abramowicza zażegnało całe niebezpieczeństwo. W kolejnych minutach przewagę wciąż mieli Podlasianie, ale to Włosi doszli do uderzenia. Strzał głową oddał Marin Pongracić, jednak na posterunku znów był Abramowicz.

Mniej więcej po kwadransie zmagań piłkarze "Violi" zaczęli poczynać sobie na murawie coraz śmielej, czego efektem była próba Roberto Piccoli po krótkim słupku, choć dobrze spisał się białostocki bramkarz i do zmiany wyniku nie doszło. W każdym razie Żółto-Czerwoni wyraźnie zwolnili, ale - jak się później okazało - taki stan rzeczy uśpił czujność Włochów. W 24. minucie Afimico Pululu z rywalem na plecach odegrał futbolówkę do Bartosza Mazurka, a ten na raty pokonał Lezzeriniego i Jaga prowadziła we Florencji 1:0.

Po tym trafieniu gra przeniosła się do środkowej strefy boiska, a kolejny strzał oglądaliśmy w 32. minucie spotkania, kiedy to celnie, aczkolwiek bardzo lekko, główkował "Afi". Następnie boisko z urazem opuścił Kamil Jóźwiak, a w jego miejsce pojawił się Dawid Drachal.

Końcówka pierwszej połowy to już dużo walki, fauli i przerywania gry. Mimo to Żółto-Czerwoni stworzyli sobie jeszcze kilka wybornych okazji do zdobycia gola. Najpierw po niepewnym piąstkowaniu bramkarza gospodarzy piłka spadła pod nogi Bernardo Vitala, ale ten z mniej więcej 13. metra przeniósł futbolówkę ponad poprzeczką, mimo że Lezzeriniego pomiędzy słupkami nie było, a następnie z bliskiej odległości uderzenie oddał jeszcze Taras Romanczuk, lecz i tym razem piłka do siatki nie wpadła. Wpadła za to kilkadziesiąt sekund później, gdy strzał z narożnika pola karnego wykonał Mazurek. Golkiper Fiorentiny niemal na pewno z próbą tą, by sobie poradził, lecz rykoszet sprawił, że bramkarz został przelobowany i Jagiellonia zeszła do szatni, wygrywając 2:0.

Mazurek superstar

Po zmianie stron Włosi od razu dwukrotnie sprawdzili formę Abramowicza, aczkolwiek ten w obu przypadkach spisał się bez zarzutu, a następnie Duma Podlasia wyprowadziła zabójczą kontrę, która zakończyła się golem na 3:0 i odrobieniem strat z Białegostoku. Kto wpisał się na listę strzelców? Oczywiście Bartosz Mazurek, który tym samym we Florencji skompletował hat-tricka.

Po wyrównaniu stanu dwumeczu Jaga wciąż grała swoje. Celny strzał, choć zbyt lekki, oddał Pozo, a ponadto warte uwagi jest to, że Białostoczanie nie dali zepchnąć się do defensywy i to oni wciąż wyglądali na boisku pewniej. Niestety potem w szeregach Dumy Podlasia mieliśmy kolejną kontuzję, co w perspektywie niedzielnego meczu z Legią może martwić. Murawę musiał opuścić Norbert Wojtuszek, a następnie Fiorentina z trwającego 70 minut amoku w końcu się otrząsnęła i zaczęła spychać Dumę Podlasia coraz głębiej. Na bramkę Abramowicza strzelał Nicolo Fagioli, uderzali też Solomon i ponownie Fagioli, lecz wynik wciąż się nie zmieniał i oznaczał dogrywkę.

W samej końcówce regulaminowego czasu gry czerwoną kartkę obejrzał asystent Adriana Siemieńca - Tomasz Byszko, za moment niecelnie główkowali Piccoli oraz Gosens, po czym szczęścia szukał Moise Kean. Fiorentina ukłuć jednak nie zdołała, dlatego piłkarze zeszli z boiska, by przygotować się do kolejnych dwóch kwadransów rywalizacji.

Cudowny wieczór, ale bez happy endu

Dogrywka rozpoczęła się od zablokowanego strzału Keana, a potem ten sam zawodnik huknął jeszcze raz, tym razem celnie. Abramowicz błędu jednak nie popełnił, a po chwili z kontrą, która przyniosła korner, ruszyła Jaga. Tempo meczu, co zrozumiałe, nie było już tak intensywne, a upływający stan sił sprawiał, że piłkarze mieli coraz większe problemy, by zawiązać jakąś skuteczną akcję.

Pierwsza część dogrywki goli więc nie dała, a druga przyniosła niestety na głowy Jagiellończyków kubeł zimnej wody. W 107. minucie Sławomir Abramowicz zbyt krótko wypiąstkował piłkę, ta spadła pod nogi znajdującego się na 20. metrze Fagioliego, który pięknym strzałem przelobował białostockiego bramkarza i Jaga znów musiała gonić wynik rywalizacji.

Nie mając nic do stracenia, Żółto-Czerwoni ruszyli zatem do przodu. Najpierw minimalnie ponad poprzeczką futbolówkę posłał Leon Flach, a za moment, w drugim polu karnym, Moise Kean nabił Tarasa Romanczuka, w efekcie czego piłka wpadła do siatki i zrobiło się 2:3.

Co było więc dalej? Białostoczanie się nie poddali. Jesus Imaz pokusił się o strzał z dystansu, a ponieważ wielki błąd między słupkami popełnił wprowadzony w 46. minucie David de Gea, Jaga z rezultatem 2:4 wciąż była w grze. Niestety czasu na kolejnego gola już nie starczyło i mimo tego, że Żółto-Czerwoni zostawili na boisku kawał zdrowia, nagrody za swój heroiczny wyczyn nie odebrali. Na domiar złego w ostatnich sekundach nerwów na wodzy nie utrzymał Vital, przez co Portugalczyk nie dokończył czwartkowego starcia.

Fiorentina - Jagiellonia Białystok 2:4 pd.
Bramki: Nicolo Fagioli 107, Taras Romanczuk 114 sam. - Bartosz Mazurek 23, 45, 49, Jesus Imaz 118

Fiorentina: Luca Lezzerini (46' David de Gea) - Niccolo Fortini (46' Jack Harrison), Pietro Comuzzo, Marin Pongracić, Robin Gosens - Dodo, Rolando Mandragora (62' Nicolo Fagioli), Cher Ndour, Giovanni Fabbian, Jacopo Fazzini (62' Manor Solomon; 100' Albert Gudmundsson) - Roberto Piccoli (89' Moise Kean)

Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Norbert Wojtuszek (66' Samed Bazdar), Bernardo Vital, Andy Pelmard, Bartłomiej Wdowik - Alejandro Pozo (117' Yuki Kobayashi), Taras Romanczuk, Bartosz Mazurek (106' Dimitris Rallis), Jesus Imaz, Kamil Jóźwiak (36' Dawid Drachal; 89' Leon Flach) - Afimico Pululu

Żółte kartki: Pietro Comuzzo, Marin Pongracić i Dodo (Fiorentina) oraz Kamil Jóźwiak, Samed Bazdar, Alex Pozo, Taras Romanczuk i Bernardo Vital (Jagiellonia Białystok).

Czerwona kartka: Bernardo Vital (w 120. minucie za drugą żółtą).

Rafał Żuk

Rafał Żuk

rafal.zuk@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas