Białystok Online

Praca

Mieli walczyć o zdrowie, walczą o rentę. "To smutna polska rzeczywistość"

2026.07.20 10:00
Mieli walczyć o zdrowie, walczą o rentę. "To smutna polska rzeczywistość"
Fot: pixabay.com

"Najpierw choroba, później wielomiesięczna, a czasem wieloletnia walka z systemem" - tak swoją drogę do renty opisują niektórzy ubezpieczeni. Do naszej redakcji napisał czytelnik, który zwraca uwagę na problem sądowych batalii o świadczenie.

Są listy, które trudno przeczytać obojętnie. Nie dlatego, że opisują spektakularne historie, ale dlatego, że dotyczą problemów, z którymi każdego dnia mierzą się tysiące ludzi. Kilka dni temu do naszej redakcji napisał zmartwiony czytelnik. Nie opisał swojej choroby ani nie prosił o interwencję w konkretnej sprawie. Chciał zwrócić uwagę na coś, co, jego zdaniem, zbyt rzadko przebija się do publicznej debaty."Jest to po prostu smutna Polska rzeczywistość dzisiejszych czasów, że z takimi ludźmi nikt się nie liczy” - napisał już na początku swojego listu. Autor nie ukrywał rozgoryczenia. W jego ocenie osoby ciężko chore powinny koncentrować się na leczeniu i odzyskiwaniu sprawności, tymczasem część z nich po odmownej decyzji Zakładu Ubezpieczeń Społecznych rozpoczyna kolejną batalię, tym razem w sądzie.

"To nie powinna być kolejna walka”

Czytelnik w swoim liście nie kwestionował istnienia procedur ani prawa do weryfikowania wniosków. Zwracał jednak uwagę na to, że dla wielu osób cała procedura trwa bardzo długo, a czas działa na ich niekorzyść. "Rozumiem, że są sądy, w których są prowadzone różne sprawy np. karne, rozwodowe, gospodarcze, podziały majątków itd., ale żeby jeszcze schorowani ludzie musieli składać sprawy do sądu o rentę chorobową, które zresztą kończą się z różnym skutkiem, a trwają średnio ok. 2 lat albo i dłużej" - przyznał rozżalony. W kilku zdaniach zawarł emocje, które, jak podkreślał, zna wielu ludzi przechodzących podobną drogę. Nie chodzi wyłącznie o samą decyzję, ale o miesiące oczekiwania, kolejne badania, kompletowanie dokumentacji i niepewność, czy świadczenie zostanie przyznane.

"Nie chcę tutaj się rozpisywać, ale każdy kto przechodził taką drogę sądową z walką o rentę chorobową, doskonale wie jak to wygląda" - stwierdził i apelował, by o tym problemie mówić głośniej i więcej. "Wiem, że czasów i świata nie zmienimy, ale temat walki o renty chorobowe przez chorujących ludzi powinien być nagłaśniany w opinii publicznej".

Trudno nie zauważyć, że podobne głosy regularnie pojawiają się w mediach społecznościowych i internetowych forach. Jedni opisują przypadki zakończone pozytywnie dopiero po wyroku sądu, inni przyznają, że zrezygnowali z dalszej walki. Są też osoby, które podkreślają, że decyzja ZUS była słuszna. Każda sprawa jest inna, ale emocje towarzyszące całemu procesowi często są podobne.

ZUS: Sama choroba nie wystarczy

Napisaliśmy do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z prośbą o odniesienie się do poruszonych przez naszego czytelnika kwestii. Jak wyjaśniła Katarzyna Krupicka, regionalna rzeczniczka prasowa ZUS województwa podlaskiego, prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy nie zależy wyłącznie od stanu zdrowia. - Osoby, które straciły zdolność do wykonywania pracy zarobkowej z powodu pogorszenia stanu zdrowia, mogą ubiegać się o rentę z tytułu niezdolności do pracy. Aby ją otrzymać muszą spełnić określone warunki. Prawo do renty to nie tylko stwierdzenie niezdolności do pracy

Rzeczniczka ZUS podkreśliła, że jednym z podstawowych warunków jest uzyskanie orzeczenia lekarza orzecznika ZUS lub, jeśli ubezpieczony nie zgadza się z jego oceną - komisji lekarskiej. Równie ważne są jednak kwestie formalne. Osoba ubiegająca się o świadczenie musi wykazać odpowiedni okres składkowy i nieskładkowy, a także spełnić warunki dotyczące momentu powstania niezdolności do pracy. Przepisy przewidują, że wymagany staż ubezpieczeniowy zależy od wieku, w którym pojawiła się niezdolność do pracy, i wynosi od roku do pięciu lat. W wielu przypadkach istotne jest również, aby niezdolność powstała w czasie ubezpieczenia albo nie później niż 18 miesięcy od jego ustania. Ustawodawca przewidział jednak wyjątki, m.in. dla osób z bardzo długim stażem pracy czy tych, których niezdolność jest skutkiem wypadku przy pracy.

Decyduje nie tylko badanie

Jednym z najczęściej powtarzanych zarzutów wobec systemu jest przekonanie, że o losie chorego przesądza krótka wizyta u lekarza orzecznika. ZUS przekonuje jednak, że proces wygląda szerzej.

- Lekarz orzecznik i komisja lekarska wydając orzeczenie o tym czy osoba ubezpieczona jest niezdolna, czy też nie jest niezdolna do pracy opiera się na podstawie badania bezpośredniego a także dokumentacji medycznej, która zawiera historię choroby, historię leczenia, wyniki badań, opinie lekarzy specjalistów, wywiad z chorym a także jeśli lekarz uzna za stosowne także opinię lekarzy konsultantów - wyjaśniła rzeczniczka.

Lekarz może orzec całkowitą lub częściową niezdolność do pracy, a w przypadku osób wymagających stałej pomocy także niezdolność do samodzielnej egzystencji. Najczęściej takie orzeczenia wydawane są na okres do pięciu lat, choć w uzasadnionych medycznie przypadkach mogą obowiązywać dłużej. ZUS przypomina również, że renta nie jest przyznawana automatycznie. Aby rozpocząć postępowanie, trzeba złożyć wniosek oraz dołączyć dokumentację medyczną, zaświadczenie o stanie zdrowia, dokumenty potwierdzające przebieg ubezpieczenia oraz, jeśli jest to wymagane, wywiad zawodowy.

Co robić, gdy decyzja jest odmowna?

Osoba, która nie zgadza się z decyzją, nie zostaje bez możliwości działania. Najpierw może złożyć sprzeciw do komisji lekarskiej, a jeśli końcowa decyzja ZUS nadal będzie niekorzystna, przysługuje jej odwołanie do sądu pracy i ubezpieczeń społecznych. Takie postępowanie jest bezpłatne. Statystyki pokazują, że z tej drogi korzysta wiele osób. W 2025 roku lekarze orzecznicy ZUS wydali blisko 1,1 mln orzeczeń. Komisje lekarskie rozpatrzyły ponad 72 tys. spraw, a w około 27 proc. przypadków zmieniły wcześniejsze orzeczenie lekarza orzecznika. W województwie podlaskim komisje wydały 1965 orzeczeń, jednak w ponad 84 proc. przypadków podtrzymały wcześniejsze ustalenia.

List naszego czytelnika nie jest próbą podważania przepisów ani ocen lekarskich. To raczej głos człowieka, który zwraca uwagę na ludzką stronę całej procedury. Bo kiedy choroba odbiera zdrowie, a często także możliwość pracy i regularnych dochodów, każdy kolejny miesiąc oczekiwania na ostateczne rozstrzygnięcie staje się dla wielu osób kolejnym ciężarem. I właśnie dlatego dyskusja o tym, jak pogodzić rzetelną ocenę prawa do świadczeń z poczuciem bezpieczeństwa osób chorych, wciąż pozostaje aktualna.

Masz problem, który dotyczy Ciebie lub Twojej okolicy? Chcesz nagłośnić ważną sprawę albo podzielić się swoją historią? Skontaktuj się z nami. Napisz na adres: 24@bialystokonline.pl

JK

JK

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas