Białystok Online

Sport

Siemieniec po meczu z Arką: Piłkarskie szczęście było po naszej stronie

2026.04.20 08:37
Siemieniec po meczu z Arką: Piłkarskie szczęście było po naszej stronie
Fot: Jagiellonia Białystok

Duma Podlasia pokonała w Gdyni Arkę 3:0 i awansowała na 2. miejsce w tabeli. Choć wynik sugeruje, że Białostoczanie zwyciężyli bez większych problemów, to jednak w rzeczywistości tak nie było. Równie dobrze to gospodarze mogli wygrać różnicą trzech goli.

- Bardzo dziękuję zespołowi i gratuluję tego ważnego zwycięstwa. Przed meczem wiedzieliśmy, jak wygląda nasza sytuacja. Byliśmy świadomi presji. Nie można od tego uciekać. Widzimy, jak układają się wyniki i jeżeli chcieliśmy jeszcze myśleć o włączeniu się do rywalizującego o strefę medalową i europejskie puchary peletonu, musieliśmy dzisiaj wygrać w Gdyni. Jak trudne zadanie to było, wiemy po statystykach, jakie Arka miała w starciach u siebie. Ten mecz to potwierdził. Nie ma co ukrywać, że wejście w mecz mieliśmy średnie. Było czuć ciężar gatunkowy tego spotkania. Zdobyliśmy bardzo ładną bramkę, która pomogła nam o tyle, że otworzyła wynik. Nie pamiętam kiedy dokładnie Arka stworzyła to zagrożenie, ale trzeba przyznać, że te sytuacje były bardzo klarowne. Zarówno ta po rzucie rożnym, jak i ta po dośrodkowaniu to były bardzo dobre sytuacje, przy których popełniliśmy błędy. Piłkarskie szczęście było dzisiaj po naszej stronie. Potem pomogliśmy sobie naszą jakością. Zdobyliśmy dzisiaj bardzo ładne bramki po dobrych, zespołowych akcjach. To trafienia w naszym stylu. Potrzebowaliśmy takiego meczu, takich bramek, takiego zwycięstwa. Powiedziałem drużynie, że mieliśmy już w tej rundzie moment, kiedy wygraliśmy bardzo trudny zaległy mecz z GKS-em, który ma kapitalną wiosnę. Wydawało się, że już wszystko jest okej, że po tym meczu wrócimy do regularnego wygrywania. Rzeczywistość okazała się dla nas inna. Dlatego mimo tego, że dzisiaj bardzo się cieszymy, musimy utrzymać koncentrację, skupienie i kontynuować dyscyplinę i konsekwencję w przygotowaniu do spotkania. W piątek kolejny bardzo ważny, prestiżowy mecz z sąsiadem z tabeli, Górnikiem Zabrze, u siebie. To dla nas okazja do potwierdzenia europejskich aspiracji i tego, że gramy o strefę medalową - tak konferencję prasową po meczu z Arką rozpoczął Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii.

34-latek nie mógł też nie skomentować wyczynu Jesusa Imaza. Hiszpan zdobył w niedzielę dwie bramki, dzięki czemu już samodzielnie stał się najskuteczniejszym obcokrajowcem w historii Ekstraklasy. Na koncie Jesusa jest 110 goli.

- Napisała się dzisiaj wspaniała historia. Nie tylko Jagiellonii Białystok, nie tylko Jesusa Imaza, ale też całej Ekstraklasy. To, czego dokonał Jesus... To nie tylko jeden z moich liderów, kapitanów Jagiellonii, ale też osoba, która przez lata jest blisko mnie. Cieszę się, że to zrobił, bo na to zapracował. Szczerze mu gratuluję, jestem z tego dumny. To naprawdę wielki piłkarz, wielki człowiek. Stał się dzisiaj kawałkiem historii. Już nim był, ale dzisiaj pobił ten rekord. Zobaczymy, jak długo ten rekord będzie do niego należał. Wierzę, że Jesus nie powiedział ostatniego słowa i jeszcze kilka goli do tego dorobku dołoży. Szczerze mu gratuluję. Cała drużyna, ale myślę, że mogę też mówić w imieniu całej jagiellońskiej społeczności - jesteśmy z niego dumni i myślę, że wszyscy powinniśmy być wdzięczni, że w Ekstraklasie żyjemy w czasach Jesusa Imaza. To fantastyczny piłkarz - oznajmił opiekun Żółto-Czerwonych.

A co powiedział szkoleniowiec gospodarzy? Dariusz Banasik nie miał powodów do zadowolenia, bo cóż z tego, że jego zespół zagrał dobre spotkanie, skoro w walce o utrzymanie nie dopisał do swego dorobku żadnych punktów.

- Uważam, że nie zasłużyliśmy aż na taki wynik. Ktoś mógłby powiedzieć, że było 3:0 i Jagiellonia wygrała na spokojnie, ale jak ktoś oglądał mecz, widział, jak to wyglądało. Nie lubię statystyk, bo najważniejszą statystyką jest wynik końcowy, ale xG Arki było na poziomie 3, nie było w tym roku takiego wyniku. Jagiellonia miała 1,2, ale strzeliła trzy bramki. Oddaliśmy 17 strzałów i żałuję dwóch sytuacji Gutkovskisa i Kubiaka, którzy strzelali praktycznie do pustej bramki. Takie okazje musimy wykorzystywać. Gratuluję przeciwnikowi, bo nas wypunktował, ale nie przegraliśmy tego meczu przez nieskuteczność, a przez defensywę. Muszę porozmawiać z zawodnikami, bo za łatwo straciliśmy bramki. Przy pierwszej byliśmy za statyczni przy grze Jagiellonii, druga i trzecia były praktycznie takie same. Jeden napastnik w polu karnym, nasza przewaga liczebna, a to on spokojnie oddaje uderzenie. Podjęliśmy wyzwanie, zagraliśmy odważnie i ofensywnie. Czasami lepiej przegrać raz 0:3 niż trzy razy po 0:1. Nikt się jednak nie poddaje - stwierdził trener Arki Gdynia.

Rafał Żuk

Rafał Żuk

rafal.zuk@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas