Białystok Online

Kultura i Rozrywka

„Niebieska kula” Idy Zelin. Historia, która nie układa się w prostą linię życia

2026.04.30 08:10
„Niebieska kula” Idy Zelin. Historia, która nie układa się w prostą linię życia
Fot: Diana Rusiłowicz

Nie wszystkie historie da się opowiedzieć chronologicznie. W „Niebieskiej kuli” Ida Zelin prowadzi czytelnika przez życie pełne zwrotów, w którym miłość, przypadek i pamięć nieustannie się przeplatają. W rozmowie z nami wyjaśnia, skąd wzięła się ta historia i dlaczego tak wiele osób może odnaleźć w niej siebie.

„Niebieska kula” Idy Zelin to intymna i poruszająca opowieść o Izie – kobiecie, która mierzy się z samotnością, rozczarowaniem i rozwodem, a jednocześnie odkrywa nowe etapy życia. To historia o miłościach, które zostają w pamięci i o decyzjach, które zmieniają bieg wydarzeń. Autorka prowadzi czytelnika przez Polskę lat 80. i 90., a także przez emigracyjne doświadczenia w Londynie i Chicago.

Rozmawiamy z Idą Zelin o kulisach powstawania książki, inspiracjach oraz najważniejszych motywach tej opowieści.


Skąd wziął się pomysł na historię Izy i jej życiowych zakrętów?

Ida Zelin: Pomysł na historię Izy i jej życiowych zakrętów nie pojawił się nagle jako gotowa fabuła, a bardziej narastał ze zbieranych latami obserwacji życia i ludzi. Wiele kobiet opowiada mi swoje historie – często skomplikowane, pełne zwrotów akcji, dalekie od schematu „żyli długo i szczęśliwie”. Wydaje mi się, że żyjemy w takich czasach, kiedy rzadkością są standardowe, długoletnie związki czy szczęśliwe pary, co chyba każdy z nas w jakiś sposób zauważa. To pokazuje, że miłość nie jest czymś oczywistym ani czymś, co da się dokładnie zaplanować. Właśnie dlatego jest to według mnie świetny temat do książki – temat, z którym mogłoby utożsamić się wiele osób.

W „Niebieskiej kuli” pojawia się sugestia, że niektóre wydarzenia są nieuniknione. To bardziej opowieść o przeznaczeniu czy o konsekwencjach wyborów?

Ida Zelin: „Niebieska kula” to może raczej taniec między jednym a drugim. O tym, czy nasze życie jest konsekwencją wyborów, czy przeznaczenia, czytelnik musi zdecydować już sam. Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć. Z jednej strony nauka jest w stanie wytłumaczyć większość zagadnień i udowodnić, że nasze życie jest jedynie skutkiem świadomych lub mniej świadomych wyborów, które z kolei wynikają z charakteru, doświadczeń, stylu przywiązania czy wzorców wyniesionych z domu. Ale nauka może też obalić wiele rzeczy, w które wierzy człowiek takich jak zbiegi okoliczności, sny, zabobony, a nawet religię – i ja mimo wszystko się przeciw temu buntuję. Przecież człowiek może uparcie do czegoś dążyć, iść latami w jednym kierunku, a jedno przypadkowe wydarzenie potrafi zmienić całą trajektorię życia. To pokazuje, jak mali jesteśmy wobec Boga, przypadku, przeznaczenia, rozlanego oleju, czy czegokolwiek, w co każdy z nas wierzy.

Bohaterka przechodzi przez rozwód, który zamiast końca okazuje się początkiem. Czy zależało Pani na odwróceniu typowego schematu narracji o rozpadzie związku?

Ida Zelin: W pewnym sensie tak. Ludzie są przyzwyczajeni do planowania i każdy na jakimś etapie życia ma pewne wyobrażenie, jak to życie będzie wyglądało. Często jednak ciężko to nasze dorosłe życie wcisnąć później w ramy naszych wyobrażeń o przyszłości, które się miało w młodości. Wydaje mi się, że obecnie wiele osób doświadcza takich sytuacji. Z danych GUS wynika, że liczba rozwodów w Polsce od roku 2014 oscyluje pomiędzy 51 a 67 tys. rocznie. To oznacza, że od 2014 roku rozwiodło się ponad milion osób. To ogromna liczba ludzi, którzy stają u progu nowego życia i często muszą zredefiniować siebie, swoje marzenia, plany i wyobrażenia o idealnym związku. Często mają bagaż doświadczeń nierzadko trudnych, dzieci, zobowiązania i czasem okazuje się właśnie, że ta przyszła droga jest jeszcze bardziej kręta niż przed, a znalezienie miłości wcale nie jest takie oczywiste.

Trzy miłości i trzy etapy życia – to konstrukcja bardzo uporządkowana. Od początku budowała Pani tę historię w taki sposób, czy układ pojawił się dopiero w trakcie pisania?

Ida Zelin: Układ pojawił się w trakcie pisania, chyba w sposób naturalny, ponieważ działa to podobnie, jak wtedy, gdy poznajemy nową osobę. Zazwyczaj nie opowiada nam swojego życia chronologicznie. Znamy ją tu i teraz, a dopiero z czasem wchodzimy w głębsze warstwy i poznajemy jej przeszłość, która działa jak reflektor, rzucający nowe światło na to co już o niej wiemy. Konstrukcja i brak chronologii miały też na celu pokazanie emocjonalnej złożoności i procesu bycia kształtowanym przez różne przeżycia. To także forma dialogu z czytelnikiem, pewnego rodzaju wyzwanie – na zasadzie – przejdź milę w moich butach, a zrozumiesz kim jestem.

Historia w książce zatacza koło, a koniec książki okazuje się być jej początkiem, co może zostawić czytelnika z pytaniem – czy teraz patrzyłbym na wszystko z innej perspektywy wiedząc więcej Konstrukcja pozwala też na tworzenie powiązań łączących poszczególne historie, a sens niektórych symboli i zdarzeń ujawnia się dopiero w innym miejscu i czasie.

Tło lat 80. i 90. nie jest tylko dekoracją. Jaką rolę pełni w tej historii – buduje klimat czy wpływa realnie na decyzje bohaterki?

Ida Zelin: Tło lat 80. i 90. na pewno buduje klimat, ponieważ to bardzo wdzięczny i obrazowy temat, ale przede wszystkim buduje naszą tożsamość własną i pokoleniową, na którą składały się setki podobnych doświadczeń – pomarańcze na Gwiazdkę, bloki z płyty, trzepaki, kasety magnetofonowe, paczki z Ameryki i wiele innych rzeczy. Mam wrażenie, że w moim pokoleniu zarysowuje się bardzo wyraźna nostalgia za tamtymi czasami widoczna na zdjęciach na Facebooku i grupach o podobnej tematyce, wynikająca być może z tego, że ten świat został już zastąpiony nowym i jest go coraz mniej dookoła. Chociaż zdaję sobie sprawę, że te czasy do zabawnych nie należały, w książce w sposób humorystyczny chciałam pokazać jak przypadkowe wydarzenia historyczno – ekonomiczne kształtowały tysiące ludzi, ich decyzje, życie miłosne, wspomnienia i codzienność.

Wątek emigracji pokazany jest bez uproszczeń. Bardziej interesowała Panią zmiana miejsca czy zmiana tożsamości bohaterki?

Ida Zelin: Zdecydowanie ważniejsza była tożsamość bohaterki. Faktem jest, że czasem krótki wyjazd daje człowiekowi nową perspektywę, inne spojrzenie i nastawienie. Tym bardziej doświadczenia emigracyjne kształtują ludzi, oczywiście w różny sposób, zmieniają ich język, poczucie sprawczości, wyobrażenie o świecie. Ale te doświadczenia nie są kluczowym czynnikiem budującym tożsamość bohaterki, a jednym z wielu.

Wątek emigracji obrazował też nie tyle samą zmianę, ale pokoleniowe doświadczenie dorastania w czasach pustych półek, ograniczonego dostępu do świata i szybkiej transformacji w zderzeniu ze światem zachodnim. To doświadczenie tworzyło pewien wspólny rys polskiej tożsamości – mieszankę kompleksów, poczucia gorszości, a jednocześnie zaradności, sprytu, nadziei i dużej potrzeby zmiany. I właśnie ten zestaw cech mnie interesował, bo w pewnym sensie pokazuje on tożsamość, która była wspólna dla wielu osób z tego pokolenia.

„Niebieska kula” to opowieść bardzo intymna, ale jednocześnie uniwersalna. Gdzie przebiega granica między szczerością a literacką konstrukcją?

Ida Zelin: Granica między szczerością a literacką konstrukcją nie przebiega między faktem a fikcją, a raczej między autentycznym wyrażeniem emocji a sztuczną pozą. Dla mnie szczerość literacka nie polega wyłącznie na pisaniu o faktach, ale na braku lęku i asekuracji w wyrażaniu trudnych emocji. Szczerość literacka to nie tylko chodzenie po powierzchni, ale schodzenie głębiej – tam, gdzie są rzeczy niewygodne, wstydliwe, czasem brzydkie, ale prawdziwe. To wyrażanie myśli i emocji, które czuje wielu ludzi, tylko nie każdy mówi o nich głośno.

Ostatnio, oglądając „Genialną przyjaciółkę”, zastanawiałam się, czy da się oddać głębię emocjonalną w sposób całkowicie prawdziwy, bezwstydny i bez cienia sztuczności, nie będąc Dostojewskim, jeśli historia nie jest, choćby częściowo, oparta na faktach bliskich autorowi. Często mam wrażenie, że czytelnik doskonale wyczuwa, kiedy emocje są tylko wymyślone, a kiedy naprawdę przeżyte i głęboko zrozumiane. Faktami można dowolnie żonglować, ubrać je w inne słowa, pozamieniać miejsca, ale ostatecznie chodzi o autentyczność emocjonalną. To właśnie ją starałam się wyrazić najprawdziwiej, jak się da.

Co czytelnik powinien wynieść z „Niebieskiej kuli” po przeczytaniu ostatniej strony?

Ida Zelin: Tak jak wspomniałam wcześniej – może pytanie - czy teraz spojrzałbym na wszystko inaczej? Ale absolutnie nie chciałabym mówić czytelnikom co „powinni”. Mam jedynie nadzieję, że każdy znajdzie w tej historii coś własnego, może moment nostalgii, chwile śmiechu, parę pytań do siebie samego.

Dziękujemy za rozmowę.


Zainteresowała Cię historia? Weż udział w konkursie: Niebieska Kula – wygraj egzemplarz książki

Diana Rusiłowicz

Diana Rusiłowicz

24@bialystokonline.pl

Przeczytaj także
Popularne dzisiaj

Masz ciekawy temat?

Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?

Napisz do nas