POLECAMY
Duma Podlasia po raz drugi pokonała wczoraj Iberię 1999 Tbilisi i tym samym białostocki zespół awansował do fazy ligowej Ligi Europy. Niestety drużyna nie mogła po meczu w należyty sposób świętować historycznego sukcesu, gdyż na trybunach stadionu doszło do nieszczęśliwego wypadku.
Są momenty, gdy piłka nożna przestaje być istotna - Przede wszystkim wypada zacząć od tego, co wydarzyło się na koniec. Wiadomo, że wewnętrzna radość u nas jest ogromna, bo to jest duży historyczny sukces, myślę nie tylko dla nas jako zespołu, dla całego miasta, dla klubu, dla kibiców. Jednak są sytuacje, że piłka nożna spada na dalszy plan i chciałem tutaj przede wszystkim powiedzieć, że my, jako ja, jako trener, my jako klub, sztab, drużyna, wszyscy bardzo mocno trzymamy kciuki za naszego kibica, że będzie wszystko w porządku i wróci cały i zdrowy do domu. Więc z szacunku do tej sytuacji nasza radość była dzisiaj bardzo stłumiona, taka wewnętrzna, bo wszyscy byliśmy przejęci tym, co się wydarzyło i wierzymy po prostu, że będzie wszystko dobrze - tak konferencję prasową po starciu w Tbilisi rozpoczął Adrian Siemieniec, trener Jagiellonii. Co konkretnie wydarzyło się po czwartkowym spotkaniu? Otóż jeden z sympatyków Dumy Podlasia doznał nieszczęśliwego wypadku, w wyniku którego został zabrany do szpitala. - Jeden z kibiców Jagiellonii Białystok podczas świętowania z zawodnikami awansu do Ligi Europy wypadł przez barierki i spadł z trybuny kilka metrów w dół na plecy/głowę. Akurat w tym miejscu stały karetki, więc pomoc otrzymał od razu. Oddychał i został zabrany w karetce na sygnale do szpitala - relacjonował dramatyczne wydarzenia obecny na stadionie Jakub Seweryn. Siemieniec chce pojechać na San Siro W dalszej części konferencji prasowej trener Dumy Podlasia podzielił się swoimi przemyśleniami po awansie i przyznał, że jest niezwykle zadowolony z postępu, jaki wykonała białostocka drużyna. - Nie ma co ukrywać, że mamy w dwumeczu dwa zwycięstwa, bilans bramek 6:1 i nawet jak ten dwumecz miał momenty, kiedy przeciwnik przejmował inicjatywę, to trudno się nie zgodzić, że to jest w pełni zasłużony awans, z którego na pewno bardzo się cieszymy, bo to jest bardzo duża, historyczna chwila dla nas wszystkich i też moment, który pokazuje skalę postępu. Już nie mówię o postępie względem momentu, kiedy przejmowałem drużynę, gdzie był klub, gdzie była drużyna i gdzie jest teraz, ale nawet w skali ostatnich dwóch lat, kiedy graliśmy w fazie ligowej Ligi Konferencji. Dzisiaj wykorzystując też naszą pracę w poprzednich latach, nie tylko taką związaną z rankingiem, ale też ze zbieranego doświadczenia na boisku, przebrnęliśmy przez te eliminacje i zagramy w Lidze Europy. Świetne to jest, na pewno radość jest ogromna, ale też duże wyzwanie przed nami - oznajmił 34-latek. W piątek (28.08) Jagiellonia pozna swych rywali w fazie ligowej Ligi Europy. Na kogo chciałby trafić Adrian Siemieniec? - Pierwsze moje marzenie, ale nie tylko moje, też mojej żony i moich dzieci, czyli całej naszej rodziny, to jest AC Milan i San Siro i pojechać tam do Mediolanu na mecz z Milanem. To by była fantastyczna rzecz dla nas i spełnienie mojego marzenia, ale też marzenia mojej żony i moich dzieci. A drugie, takie trenerskie, to jest zespół z Premier League, też na wyjeździe, a czy to będzie Sunderland, czy to będzie, Bournemouth, czy Crystal Palace, to już nie będę tutaj wybredny. Mam nadzieję, że któryś z tych zespołów przypadnie nam na wyjeździe. Po prostu chciałbym zagrać z zespołem z najlepszej ligi na świecie, chciałbym poczuć atmosferę stadionu Premier League, chciałbym poczuć te trybuny, chciałbym poczuć intensywność tej ligi - przyznał Siemieniec.
Rafał Żuk
rafal.zuk@bialystokonline.pl
Sport 10:09
Kultura i Rozrywka 10:00
Aktualności 10:00
Aktualności 09:30
Zdrowie 09:00
Aktualności 09:00
Kultura i Rozrywka 08:00
Masz ciekawy temat?
Wiesz, że zdarzyło się coś interesującego w Białymstoku lub okolicy? Chcesz abyśmy o czymś napisali?
Napisz do nas
Więcej informacji